Kasia
Po udanym koncercie jedziemy do hotelu. Już normalnego i normalnym pojazdem. Chociaż poprzedni podobał mi się nawet bardziej. Szczerze mówiąc wątpiłam, że to całe wkręcenie chłopaków się uda, ale wyszło… idealnie!
-Nareszcie… To było straszne! – lamentował Erik.
-Mów za siebie. Nam się podobało, co nie Matte?
-No, dawno się tak nie ubawiłem.
-Ja też. – mówiąc, spojrzał na mnie i mnie przytulił.
-Tak, ten Twój „ubaw” było najbardziej widać, kiedy wyszedłeś z tego domku. Blady jak ściana, normalnie trzęsłeś się tam jak galareta. – rzekł Erik, za co dostał od Dana w łeb.
-Żałuj, że nie widziałeś swojej miny. Facet, który boi się pająków. Hahaha! – tak nasi chłopcy zaczęli się wzajemnie na siebie wydzierać. Erik próbował przekonać blondyna, że wcale się nie przestraszył, tylko pająki są ohydne i on się ich po prostu brzydzi. Cóż, chyba nikt z nas mu nie uwierzył.
W hotelu byliśmy po upływie około 40 minut. Na szczęście tu nie było żadnych problemów. Poszliśmy do pokoju i pierwsze co, to relaksująca kąpiel, podczas której o mało nie zasnęłam. Nagle usłyszałam ciche:
-Kochanie, nie śpij… - otworzyłam oczy i zobaczyłam Daniela, który patrzył na mnie z delikatnym uśmiechem. Po pół godzinie już smacznie spałam wtulona w Dana.
W Polsce mieliśmy spędzić kilka dni, więc razem z Moniką postanowiłyśmy, że zapoznamy naszych chłopaków z naszymi rodzinami. Zarówno Dan, jak i Erik strasznie się denerwowali. A ja zawsze myślałam, że to kobiety bardziej przejmują się takimi sprawami. Mattias i Cattis pojechali z nami. Sami w obcym mieście jeszcze by się zgubili, czy coś. W drodze co jakiś czas spoglądałam na Dana. Kurcze, on się naprawdę boi! W pewnym momencie chwyciłam jego dłoń i powiedziałam:
-Kotku, uśmiechnij się… - wymusił uśmiech. Wywróciłam oczami. –A bardziej szczery? – zaśmiał się.
-Przepraszam. Po prostu… boję się, że mnie nie polubią… - teraz ja się zaśmiałam.
-Niepotrzebnie. Oni Cię pokochają. – ścisnęłam mocniej jego dłoń i uśmiechnęłam się do niego ciepło.
-A Ty?
-Co ja?
-No… kochasz mnie? – jakby się trochę rozweselił.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo. – pocałowałam go.
Wreszcie byliśmy na miejscu. Monika i Erik poszli do jej rodziców, Matte’a i Catt odstawiliśmy do hotelu, obiecując, że wieczorem spotkamy się wszyscy razem, a ja i Danny poszliśmy do moich rodziców. Po drodze wstąpiliśmy do kwiaciarni. Dan się uparł. Daniel cały czas trzymał mnie za rękę. Biedny… Kiedy staliśmy pod drzwiami, blondyn przełknął głośno ślinę.
-Gotowy? – spytałam, patrząc na niego. Skinął delikatnie głową. Nacisnęłam dzwonek obok drzwi. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich zobaczyłam mamę.
-Kasia! Ale niespodzianka! – przytuliła mnie, a ja objęłam ją jedną ręką. Drugiej mój chłopak nie zamierzał puszczać. Weszliśmy do środka.
-Mamo, do tej pory znałaś Danny’ego tylko z plakatów na moich ścianach. – zaśmiałam się. –Teraz przedstawiam Ci go osobiście. Danny Saucedo, mój chłopak. – mówiłam po angielsku, żeby Dan rozumiał.
-Dzień dobry. – skinął głową i uśmiechnął się. Po chwili pocałował mamę w dłoń, a ona się zarumieniła. Puściłam mu oczko. Coś mi się wydaje, że już trafił w serce teściowej, hihi. Tata był w pracy, więc czekaliśmy na niego, pijąc herbatę w dużym pokoju.
-No to mówcie. Co tam u was? Jak się poznaliście? – na wspomnienie naszego pierwszego spotkania, na twarz wpełzł mi uśmiech. Dan spojrzał na mnie i zaśmiał się.
-Pamiętasz? – zapytał.
-Pewnie. – i tak oboje zaczęliśmy opowiadać. Nawet mama się śmiała.
-Uciekając przed fankami, wpadłeś w łapska kolejnej fanki. – powiedziała mama i się zaśmiała.
-Ale z łapsk tej fanki nie chcę i nie zamierzam uciekać. – rzekł, patrząc mi w oczy, a potem mnie pocałował. Mama się tylko uśmiechnęła.
Monika
Podeszliśmy pod jeden z bloków. Moi rodzice mieszkali na 3 piętrze, więc zarządziłam spacer po schodach. Gdy byliśmy na pierwszym piętrze spojrzałam na Erika. Trudno było mi odgadnąć, jak się teraz czuje.
- W porządku ? - zapytałam, zwalniając.
- Tak, jest okej. - uśmiechnął się.
- Boisz się ? Bo ja troszeczkę.
- Niee. Twoi rodzice mnie chyba przecież nie zjedzą. - zaśmiał się, co mnie zaintrygowało.
- Zdziwiłbyś się. - powiedziałam cicho, zatrzymując się pod drzwiami.
- Co ? - zapytał, ponieważ nie dosłyszał, co mówiłam. W tym momencie zadzwoniłam dzwonkiem przy drzwiach. Kiedy usłyszeliśmy dźwięk przekręcanego zamka, Erik złapał mnie gwałtownie za dłoń i mocniej ścisnął. Chojrak z niego, nie ma co. Ale i tak go kocham. Za drzwiami zobaczyłam tatę. Uśmiechnął się do mnie i mocno przytulił na powitanie.
- Tato, to jest mój chłopak Erik. - Miło mi pana poznać. - brunet wyciągnął do niego dłoń, ale powiedział to po angielsku, więc tata nie zrozumiał ani słowa. Mimo to podał swoją rękę i przywitali się. Musiałam wytłumaczyć tacie, co on powiedział oraz powiedzieć Erikowi, że moi rodzice nie rozumieją niczego po angielsku. Będzie to toporna wizyta. Tata zaprosił nas do salonu i przeprosił na moment, ponieważ moja mama siedzi u sąsiadki i musiał po nią iść.
- Nic nie szkodzi. Poczekamy. - uśmiechnęłam się serdecznie, a zaraz po tym tata zniknął za drzwiami. Wtedy Erik głośno odetchnął.
- Spokojnie, czym się denerwujesz ? - zaśmiałam się lekko.
- Ty się nie śmiej. Wiesz jaki to stres ?! Za cały dzisiejszy dzień jak nic schudnę ze 2 rozmiary.
- Hahah, przesadzasz.
- Okej, dobra. Jak tylko wrócimy do Szwecji, jedziemy do Malmo do moich rodziców. - uśmiechnął się cwaniacko. Nastąpiła krótka cisza.
- Nie mówmy im jeszcze o mojej ciąży.
- Czemu ? Na pewno się ucieszą, że będą dziadkami. - uśmiechnął się i przejechał dłonią po moim brzuchu.
- Chce sobie zrobić jeszcze tu badania i dopiero im powiemy. - Erik westchnął i spuścił wzrok. - Hej, chce być po prostu pewna, że z małym wszystko w porządku. Noo, uśmiechnij się dla mnie.
Chłopak uśmiechnął się lekko.
- A więcej entuzjazmu ? - wyszczerzyłam się.
- Dopiero wtedy, jak dostanę buziaka. - spojrzał na mnie cwaniacko. Pokręciłam głową i gdy byliśmy już bardzo blisko, do domu weszli rodzice.
Kasia
Kiedy tato wrócił z pracy, oczywiście zdziwił się na mój widok. Ach, jak ja uwielbiam niespodzianki. Zarówno je „dostawać”, jak i „dawać”.
-Córcia! – wręcz krzyknął zadowolony. Podeszłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.
-Cześć tatusiu. Tym razem nie jestem sama. – odwróciłam się do mamy i Dana, po czym pociągnęłam tatę za rękę. –Przedstawiam Ci mojego chłopaka.
-Przecież to ten gość z plakatów. – ja i mama się zaśmiałyśmy. Przetłumaczyłam Danielowi słowa taty, a potem przenieśliśmy się na angielski. Mama poszła odgrzać tacie obiad. My zostaliśmy w dużym pokoju. Położyłam Danny’emu głowę na ramieniu, a on mnie objął. Tata bacznie się nam przyglądał. Czułam, że szykuje się salwa pytań…
-Czemu nam się tak przyglądasz? – zapytałam.
-Zastanawiam się, od jakiego pytania zacząć. – westchnęłam.
-A musisz w ogóle pytać?
-Przecież muszę sprawdzić, czy moja córeczka jest w dobrych rękach. – znów westchnęłam.
-No to szykuj się. – powiedziałam do Dana po szwedzku. On tylko się uśmiechnął. Pytania ojca były w miarę normalne. Co oboje robimy jak nie mamy koncertów, to znaczy E.M.D. Ojciec się nawet śmiał, że Danny nawet pracując ma mnie przy sobie, na co ten odpowiedział, że nie zawsze, bo gdy pracuje w studiu to beze mnie. Niestety ojciec „sypnął” Asem z rękawa…
-Kochasz Kasię? Bo wiesz, jej poprzedni chłopak…
-Tato! – przerwałam mu.
-Spokojnie. – rzekł Dan, spoglądając na mnie. –Tak, kocham Kasię. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. – zwrócił się do mojego ojca. Poczułam mocniejszy uścisk. Uśmiechnęłam się lekko.
-Jeśli ją skrzywdzisz…
-Tato… - syknęłam przez zaciśnięte zęby.
-Nigdy jej nie skrzywdzę. Może być Pan pewien.
-Dobrze… - odpuścił. –Co z tym obiadem?! – krzyknął w stronę kuchni.
-No już, już! – odkrzyknęła mama. Po chwili tato wyszedł.
-Przepraszam Cię za niego. – powiedziałam do Daniela.
-Daj spokój. Troszczy się o Ciebie. – blondyn się uśmiechnął.
-Sama umiem się o siebie zatroszczyć. Radzę Ci uważać.
-Już się boję… - szepnął, przybliżając swoją twarz do mojej. W wiadomym celu. Po krótkiej chwili nasze usta złączyły się w słodkim pocałunku. Po chwili usłyszeliśmy chrząknięcie. Odkleiliśmy się od siebie. Mama. Dan spalił buraka, a ja się cicho zaśmiałam.
-Nie przeszkadzajcie sobie. – puściła nam oczko.
-Lepiej będzie, jak będziemy starać się hamować. – znów się zaśmiałam.
-Masz rację. Gdyby ojciec was zobaczył, usiadłby między wami, żebyście nie mogli się nawet dotknąć. – tym razem wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
Kilka godzin później…
Wyszliśmy od rodziców. Oczywiście musiałam im obiecać, że przyjdziemy jutro. Daniel nie miał nic przeciwko, więc nie ma problemu. Stojąc pod blokiem, zadzwoniłam do Moniki, żeby zapytać, kiedy jej wizyta u rodziców dobiegnie końca. Powiedziała, że właśnie wychodzą, więc postanowiliśmy, że na nich zaczekamy. Nasze rodzinne domy były dosyć blisko siebie, bo na tym samym osiedlu. Razem pojechaliśmy do hotelu po Matte’a i Cattis.
-To co robimy? Resztę dna i wieczór mamy dla siebie. – powiedziałam, kiedy byliśmy wszyscy razem.
-Cokolwiek by to było, beze mnie. – rzekła Monika.
-Dlaczego? – spytałam.
-Mam coś do załatwienia. – odparła, zakładając torebkę na ramię.
-Co i czemu ja nic o tym nie wiem? – odezwał się Erik.
-Dowiesz się jak wrócę. – cmoknęła go szybko w usta i ruszyła do drzwi.
-Ej! A on? – zapytał Danny, pokazując na Erika palcem. Erik „delikatnie” opuścił rękę blondyna.
-Przypilnujecie go. – powiedziała i wyszła. Erik się uśmiechnął. Dopiero po chwili spoważniał i rzekł:
-Eeeeeej… Co ona miała właściwie na myśli, mówiąc „przypilnujecie go”? – klepnęłam się w czoło otwartą dłonią, a reszta pokręciła głowami.
-To co robimy? – zapytał Mattias.
-Proponuję kręgle. – powiedziałam.
-O tak, uwielbiam kręgle. – ucieszył się Erik.
-Przecież nawet nie umiesz w nie grać.
-Umiem!
-Ta, akurat…
-Spokój! – zainterweniowałam. Kłótnia była pomiędzy Erikiem, a Danielem. Jak zwykle… -Jak nie umie, to go nauczymy. – powiedziałam grzecznie, na co Erik wytknął do Dana język. No to poszliśmy.
I faktycznie. Erik… kiepsko gra. Danny próbował go uczyć, ale brunet nie kapował.
-Nie no, ja się poddaję. On nic nie łapie! – blondyn usiadł zdenerwowany. Erik spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. No to wkroczyłam do akcji.
-Eriś, Słońce, musisz tak rzucić kulą, żeby… zbić wszystkie kręgle. – teraz to on spojrzał na mnie, jak na idiotkę.
-Twoje rady są bezcenne. – rzekł sarkastycznie, a ja zaczęłam się śmiać. Zresztą pozostała trójka też.
-No dobra, żartowałam. – zaczęłam mu tłumaczyć wszystko po kolei. Efekt był taki, że w końcu trafił. Nie wszystkie co prawda, ale trafił. Siedem na dziesięć to bardzo dobrze, jak na początkującego. Chłopak tak się ucieszył, że się na mnie rzucił.
-Dzięki! Jesteś wielka!
-No wiesz! To chyba nie był komplement. – brunet się zaśmiał. Nagle rozdzwoniła się moja komórka. Wyjęłam ją z torebki i odebrałam. –Halo?
-Udawaj, że to Twoja mama.
-Co?
-Po prostu to zrób. – odeszłam w bardziej ciche miejsce, żeby lepiej słyszeć „mamę”.
-Co jest?
-Przyjedź do szpitala.
-Co się… - rozłączyła się. Fajnie… Co ja mam teraz powiedzieć chłopakom? Wróciłam do nich.
-Kto dzwonił? – spytał Daniel.
-Mama. Prosiła, żebym do nich przyjechała. – odpowiedziałam, chowając telefon do torebki i zakładając bluzę.
-Coś się stało?
-Niee, chce, żebym jej w czymś doradziła. – uśmiechnęłam się.
-Iść z Tobą?
-Zanudzisz się. To babskie sprawy. – puściłam mu oczko.
-A… To faktycznie lepiej, żebym został. – uff…
-To idę. Niedługo wrócę. – cmoknęłam go szybko i wyszłam. Złapałam taksówkę, żeby było szybciej. Po paru minutach byłam na miejscu. Monika siedziała na krześle w holu. Płakała. Podeszłam do niej szybko i usiadłam obok. –Skarbie, co się stało? – zapytałam, tuląc ją mocno. Cała drżała.
-Nie jestem w ciąży…
___________________________
Jak my lubimy kończyć w takich momentach xD
Chciałam też powiedzieć, że ułatwiłam nieco przegląd Bohaterów i Archiwum - mam nadzieję, że się Wam podoba? :)
Chciałam też powiedzieć, że ułatwiłam nieco przegląd Bohaterów i Archiwum - mam nadzieję, że się Wam podoba? :)
Jak to Monika nie jest w ciąży ? Ejj ! Uduszę !
OdpowiedzUsuń,,-No.. Kochasz mnie ?'' słodkie <3
Jej, ja to bym się bała ojca Kasi hahaha xD
No tak - nauczyć czegoś Erika to na prawdę sztuka ;]
Czekam na next ; ***
Ej poronoiła? A było tak dobrze;( Daniel miał lepszy wywiad niż w gazecie czy tv hehe;) Jestem ciekawa cd
OdpowiedzUsuń"teraz to on spojrzał na mnie, jak na idiotkę.
OdpowiedzUsuń-Twoje rady są bezcenne. – rzekł sarkastycznie, a ja zaczęłam się śmiać" hahahahhahaha
Monika poroniła ? :(