piątek, 12 października 2012

54. Chwilowe "rozwiązanie" problemu


Kasia

Dochodziła północ, więc ubraliśmy kurtki i wyszliśmy na dwór. Danny i Mattias wzięli szampana, którego otworzyli w momencie, gdy na niebie pojawiły się fajerwerki. Daniel zanim zamoczył usta w trunku, objął mnie w pasie i rzekł:
- Właśnie nadszedł nowy rok, miejmy nadzieję, że jeszcze lepszy niż ten. Życzę Ci Kotku, abyś była coraz piękniejszą każdego dnia, chociaż nie wiem, czy to jest w ogóle możliwe. – mówiąc puścił mi oczko. -Żebyś codziennie była radosna, a na Twojej twarzy już zawsze widniał uśmiech, który tak kocham. Zero smutków i zmartwień. I żebyś nigdy nie przestała kochać tego wariata, który stoi teraz przed Tobą, bo on kocha Cię do szaleństwa. – oboje się uśmiechnęliśmy.
-Ja Ci życzę dalszych sukcesów w karierze, jeszcze więcej fanek. Tylko żeby mi Cię nie obmacywały na koncertach, bo zabiję. – pogroziłam mu palcem. –Żebyś zawsze był sobą i był szczęśliwy. Żebyś czerpał jak najwięcej radości zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Spełnienia marzeń Kochanie. – stuknęliśmy się kieliszkami, a on rzekł, patrząc mi w oczy:
-Jak na razie wszystkie moje marzenia się spełniają. – po czym mnie słodko pocałował. Po chwili podeszliśmy do Cattis i Mattiasa, żeby złożyć im noworoczne życzenia. Potem wszyscy razem podziwialiśmy piękne fajerwerki na niebie. Kiedy rozbłysnął ostatni, wróciliśmy do domu. Próbowałam dodzwonić się do Moniki, ale nie odbierała. Pewnie świętuje z Erikiem…

Erik

Jestem  z Moniką w szpitalu. Miała kilka ran oparzeniowych. Na moje oko nic groźnego, bo szybko ewakuowali gości z hotelu i Monika nie miała zbytnio kontaktu z ogniem, ale trzeba to sprawdzić. Siedząc na korytarzu i czekając na Monikę, myślałem o tym wszystkim. To, że teraz tu jesteśmy, a nie świętujemy nowy rok, to moja wina. Powinienem być z Moniką, a nie z Natalie. Nawet, jeśli Monika tego nie chciała. Jeszcze ten pocałunek… Co mi strzeliło do tego durnego łba, żeby go odwzajemnić?! Powinien mnie ktoś pierdolnąć w łeb. Może to by mnie czegoś nauczyło. Patrzyłem tępo w zegar wiszący na ścianie naprzeciw mnie, gdy z gabinetu wyszła Monika z lekarzem. Brunetka miała zabandażowaną rękę.
-To tak jak mówiłem. Proszę smarować ranę to maścią i zmieniać opatrunek dwa razy dziennie. Za kilka dni proszę zgłosić się do lekarza w Szwecji. – mówiąc, wręczył dziewczynie małe pudełeczko z maścią, której nazwy nawet nie mogłem przeczytać.
- Dziękuję, do widzenia. - uśmiechnęła się i ruszyła w kierunku wyjścia. Zerwałem się z siedzenia i ruszyłem za nią:
- Bardzo boli ? - zapytałem, gdy szliśmy ramię w ramię.
- Od kiedy zrobiłeś się taki czuły ? - rzekła, nawet na mnie nie spoglądając.
- Zawsze taki byłem.
- Chyba dla Natalie.
- Możesz przestać ? Uwzięłaś się czy co ?
- Nie, ja tylko stwierdzam fakty. - spojrzała na mnie i uśmiechnęła się sarkastycznie. - Nasze rzeczy są w hotelu. Na szczęście w jednym kawałku, nie to co ja. - mówiąc, spojrzała na zabandażowaną rękę.
- Załatwili noclegi w innych hotelach.
- Jak chcesz, to tu zostań, ja wracam do Szwecji pierwszym lepszym samolotem.
- Co ? Jak to chcesz wracać ? - nie spodziewałem się takiej odpowiedzi. Zatrzymałem się, całkowicie zdziwiony jej decyzją.
- A co tu mam robić ? Uganiasz się za nią, więc nic tu po mnie. - rozłożyła bezradnie ręce i odwróciła się w moją stronę, po czym ponownie ruszyła przed siebie.
Szedłem za nią zastanawiając się, jak to wszystko jeszcze odkręcić. Niestety nic sensownego nie przyszło mi do głowy.

Następnego dnia…

Kasia

Obudził mnie dźwięk nadchodzącej wiadomości. Po omacku odnalazłam komórkę i przeczytałam treść SMS-a, która brzmiała:

"Wracamy do domu, lądujemy za pół godziny ;)"

Zmarszczyłam brwi. Przecież mieli wrócić za trzy dni. Zerwałam się na równe nogi, co spowodowało zawirowanie świata. Wpadł mi do głowy genialny pomysł. Zaczęłam budzić Dana, co łatwe nie było, zważywszy na jego noworoczny stan.
-Daniel, Skarbie, obudź się. – szepnęłam mu do ucha.
-Nie, mamo. Nie idę do szkoły. Gardło mnie boli. – nakrył się kołdrą po czubek głowy. Ta, chyba głowa. Zaśmiałam się cicho. No to przechodzimy do bardziej radykalnych środków. Po prostu ściągnęłam z niego całą kołdrę, a on skulił się z zimna, ale dalej spał. No nie no! Sama mojego planu nie wykonam. Zostawiłam go na chwilę i poszłam budzić Matte’a i Catt. Ci wstali prawie od razu, bo jak tylko Matte się trochę przebudził, powiedziałam mu w skrócie mój pomysł. Wróciłam do naszej sypialni. Trzecie podejście. Jak to nie zadziała… to chyba obleję go zimną wodą. Kucnęłam koło łóżka i musnęłam delikatnie wargi blondyna. Zamruczał. Czyli działa. Powtórzyłam czynność, tym razem nieco mocniej.
-No obudź się wreszcie. – ten tylko niespodziewanie wciągnął mnie na łóżko i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Po chwili przewrócił mnie na plecy i przygniótł mnie swoim ciężarem, pogłębiając pocałunek. Chyba zapomniałam jak się oddycha. W końcu się ode mnie odkleił, ale nie zamierzał ze mnie zleźć.
-No, teraz mogę wstać. – ja, nadal otumaniona, nie otwierałam oczu.
-Mhm… - otworzyłam powoli oczy. Patrzył na mnie tak cholernie słodko, że zaniemówiłam. Jakbym była jakimś ósmym cudem Świata. –Możesz ze mnie zejść? Mamy robotę.
-Jaką? – spytał, trącając nosem mój nos. Ja tu zaraz umrę.
-Monika i Erik wracają. Chciałam im zrobić niespodziankę.
-Co? Jak to? Przecież… - wzruszyłam ramionami. Chłopak westchnął i zszedł. Wstałam z łóżka. Mattias i Catt byli już gotowi. Szybko zabraliśmy się do roboty. Mieliśmy mało czasu…

Jakieś 20 minut później zadzwoniłam do Moniki.
-Halo?
-Hej, możecie przyjechać do nas? Mamy mały problem… - jakoś musimy ich tu ściągnąć, nie?
-Ale o co chodzi?
-Przyjedźcie, to się dowiesz. – rozłączyłam połączenie i aż zatarłam ręce. Po kilkunastu, kilkudziesięciu minutach rozległ się dzwonek do drzwi. –Otwarte! – krzyknęłam. Weszli, a my wszyscy zatrąbiliśmy rozwijanymi trąbkami.
-Niespodzianka! – krzyknęliśmy, a parę zatkało.
-Nie było was z nami w sylwestra, więc pomyśleliśmy, że to nadrobimy. – powiedziałam z uśmiechem, podchodząc do nich.
-To był Twój pomysł. – oskarżyła mnie przyjaciółka, a ja tylko się wyszczerzyłam. Po paru minutach siedzieliśmy wszyscy na kanapie, popijając alkohol i rozmawiając.
-To gdzie w końcu byliście? Bo opaleni jesteście pięknie. – rzekłam.
-Zapytaj Erika. Na pewno lepiej opowie, jak spędziliśmy ten czas. A raczej jak ON go spędził. – wszyscy spojrzeli na nich pytająco.
-Młody, co ś Ty znowu odwalił? – zapytał mój narzeczony, na co brunet spuścił wzrok.
-Czyli nie pogodziliście się? – spytałam, choć znałam odpowiedź. Wystarczyło na nich spojrzeć.
-To Ty wiesz o co chodzi? – spytał tym razem mnie. Skinęłam głową.
- A zapytaj go, jak spędziliśmy sylwestra. - zwróciła się do mnie Monika. Spojrzałam na Erika, ale on milczał, więc Monika pokazała nam rękę. Zabandażowaną.
-Monika, Ty chyba nie… - rzekłam przerażona. Ten bandaż był na jej nadgarstku i sięgał wyżej.
-Co? Nie! Zwariowałaś? To nie to. – odetchnęłam z ulgą. –Podczas, gdy on świętował ze swoją BYŁĄ w hotelu wybuchł pożar, no i… Oto efekt. – powiedziała, mocno akcentując słowo „byłą”. Danny pacnął Erika w łeb.
-Mocniej. Zasłużyłem. – rzekł smutno.
-Erik, mogę zapytać, dlaczego nie spędzałeś tego wieczoru ze swoją OBECNĄ dziewczyną? – zapytałam zła.
-Monika nie chciała nigdzie iść. Była na mnie zła. Wiem, że to mnie nie usprawiedliwia, ale…
-Ale Natalie była w pobliżu, więc się nią pocieszył. – dokończyła Monika.
-Nie! To nie tak. – bronił się brunet.
-To w takim razie jak?! No! Czekamy na wyjaśnienia. – rzekł Dan.
-Tylko że ja nie umiem tego wyjaśnić. Po prostu nie umiem… - powiedział cicho i wyszedł z domu ze smutną miną.
-To może Ty nam powiesz, co tam się stało? – powiedział po chwili Dan. No i Monika zaczęła opowiadać. Na początku, w Paryżu, pięknie cacy, a potem bum! Jedno spotkanie potrafi tyle zmienić. Mam nadzieję, że mnie i Daniela coś takiego nie spotka.

Erik

Musiałem stamtąd wyjść. Co mam im powiedzieć? Że mi kompletnie odjebało i całowałem się ze swoją ex, podczas gdy moja dziewczyna mogła zginąć w pożarze? Monika by mi tego nigdy nie wybaczyła. A ja ją przecież kocham. Jeszcze mi tego brakowało, żebym tkwił w jakimś miłosnym trójkącie! W dodatku sam jestem sobie winien. Szedłem przed siebie. Gdzie mnie nogi poniosą. W pewnym momencie zorientowałem się, że jestem w parku. Bardzo dobrze. Cisza i spokój teraz mi się przyda. Nagle rozdzwoniła się moja komórka. Wyjąłem ją z kieszeni spodni i spojrzałem na wyświetlacz. Natalie. Świetnie… Westchnąłem i odebrałem.
-Halo?
-Hej! Nie przeszkadzam?
-Nie, skąd. Coś się stało?
-Chciałam zapytać, co z Moniką.
-W porządku. Oparzenie nie było groźne.
-Cieszę się. – zapadła cisza, którą po chwili przerwała: -Wiesz, to, co się wczoraj stało… no wiesz…
-Zapomnijmy o tym. Byliśmy pijani. To nic nie znaczyło.
-Dla mnie owszem. Kocham Cię Erik. I chcę Cię odzyskać. – zatkało mnie. Usiadłem na ławce.
-Natalie, posłuchaj. To, co było między nami to przeszłość. Jestem teraz z Moniką i kocham ją. To Ty zdecydowałaś o naszym końcu.
-Żałuję… - szepnęła drżącym głosem.
-Ja też żałowałem, że tak ślepo Ci ufałem. Przykro mi, ale to już nie wróci. Nie dzwoń do mnie więcej. Cześć. – rozłączyłem połączenie, nie czekając na jej odpowiedź. Mam nadzieję, że jeden problem już rozwiązałem. Teraz drugi – jak przeprosić Monikę?

Wieczorem…

Monika

Do domu wróciłam dość późno. Nie chciałam rozmawiać z Erikiem, więc specjalnie odwlekałam powrót. Weszłam i mnie zamurowało. Na samym środku salonu stał pięknie przystrojony stół, na którym były dwa talerze, dwa kieliszki i paląca się świeca, która jako jedyna dawała światło. Obok stał Erik z różą w ręku. Zamknęłam za sobą drzwi, zdjęłam kurtkę i buty. Nie odzywałam się. Dopiero po chwili podeszłam powoli do chłopaka i zapytałam:
-Co to za okazja? Zapytałam o czymś? – mój ton jednak cały czas był zimny.
-Nie, to ja przez moment zapomniałem, jaką mam wspaniałą kobietę przy sobie. Przepraszam Kotku. – chciał wręczyć mi różę, ale jej nie wzięłam.
-Nie mam ochoty po raz kolejny tego przerabiać. Idę spać.
-Ale…
-Dobranoc. – poszłam na górę.

Erik

Byłem wściekły i załamany. Co mam zrobić, żeby Monika mi wybaczyła? Usiadłem i nalałem sobie wina. Wypiłem prawie od razu całą lampkę. Potem drugą, i kolejną… Po godzinie piłem już wódkę i byłem nieźle wstawiony. Zacząłem gadać sam ze sobą. Nawet nie wiem, kiedy urwał mi się film…

Monika

Około drugiej w nocy zeszłam na dół, żeby czegoś się napić. Widok, jaki tam zobaczyłam mnie zszokował. Erik spał z głową na stole, a w ręku miał pustą do połowy butelkę wódki. Westchnęłam i podeszłam do niego. Muszę go jakoś przetransportować na kanapę.
-Erik, wstań. – powiedziałam, szturchając go delikatnie. Zabrałam mu butelkę i postawiłam na stole. Mruknął coś niezrozumiale, a potem rzekł:
-Monia, Skarbie, przepraszam. Jestem kretynem. Ale tak strasznie Cię kocham. Moje życie bez Ciebie nie ma sensu. A Ty? Kochasz mnie? – bełkotał cały czas.
-Tak, tak, chodź. – powiedziałam i jakoś udało mi się go podnieść. Jutro i tak nic nie będzie pamiętał. Przeszliśmy parę kroków i Erik potknął się o własne nogi, przez co przewróciliśmy się oboje. Podnieść go na równe nogi z tej pozycji już nie dałam rady, więc tylko jakoś dociągnęłam go do kanapy i na nią wtargałam. Brunet cały czas coś mruczał pod nosem. Dopiero kiedy leżał, przestał bełkotać. Przykryłam go kocem i wróciłam do sypialni. Od razu zasnęłam.

8 komentarzy:

  1. Ojj Erik narobiłeś se biedy. Czekam na cedeka. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Erik Ty kretynie! Mam na Ciebie focha! xD Masz ją przeprosić, a nie chlać ;P
    Chcialabym tak Dannonka obudzic xD Czeam na cedek <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Erik... Brak słów. Po prostu brak słów. Czekam na cd :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, faceci. Jak problem to najlepiej się zalać i luz. Mam nadzieję,że się jakoś ułoży, taka fajna z nich para;)

    OdpowiedzUsuń
  5. "-Nie, mamo. Nie idę do szkoły. Gardło mnie boli. – nakrył się kołdrą po czubek głowy. " ahahahahahaha głupi Danis xd
    Eriiik. Moniaaaaa... :( We ich złącz :D

    OdpowiedzUsuń
  6. zaparaszam na cd. http://opowiesci-o-dannym.blog.onet.pl/ :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na cd www.kiss-u-all-over.blogspot.com :)
    Btw oczywiście będę tu zostawiać info :) Proszę o to samo :D

    OdpowiedzUsuń
  8. jejku, jejku, jejku *.*
    iloveit!
    czekam na kolejny i zapraszam do mnie, również opowiadanie o Dannym:)
    http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń