środa, 7 listopada 2012

55. Miły dzień


Obudził mnie dzwoniący telefon. Lekko nieprzytomna sięgnęłam po niego i spojrzałam na wyświetlacz. Kasia.
-Halo? – powiedziałam, przykładając urządzenie do ucha.
-Hej, obudziłam Cię?
-Tak.
-Szczera jak zawsze. – brunetka się zaśmiała, a ja razem z nią.
-Stało się coś, że dzwonisz?
-Nie, chciałam zapytać, jak tam z Erikiem.
-Nijak.
-Nadal z nim nie gadasz?
-Nie i nie mam zamiaru.
-A może jednak powinnaś? – zamilkłam i zamyśliłam się.
-Może… - powiedziałam cicho. Nagle z dołu usłyszałam hałas. –Słuchaj, muszę kończyć. Fajtłapa chyba coś potłukła. Pa! – rozłączyłam się i zeszłam na dół. Tam zastałam Erika, pochylającego się nad kawałkami kubka i rozsypaną kawą.

Kasia

-Czego się dowiedziałaś? – spytał mnie Dan, kiedy zakończyłam rozmowę.
-Niczego nowego. Nadal mają ciche dni. – blondyn westchnął. -Nie rozumiem ich. Nawzajem komplikują sobie życie.
-Nie każde pary są tak udane jak nasza. – zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie. –Może gdzieś wyjdziemy?
-Jeszcze Ci mało imprezowania?
-Miałem na myśli obiad w jakiejś miłej knajpce.
-Jasne, jasne.
-Nie wierzysz? – poczułam delikatne łaskotki.
-Nie.
-Osz Ty Mała! – zaczęły się tortury.
-Wypraszam sobie! Nie jestem mała! – oboje się śmialiśmy. Próbowałam się wyrwać, co w efekcie przyniosło wyłożenie się na kanapie. A właściwie na podłodze, ale plecami opierałam się o kanapę. Blondyn po chwili przerwał łaskotki i usiadł na moich nogach, rękami oparł się o kanapę po obu stronach mojej głowy. Zawisł nade mną, więc nie miałam nawet zbytnio jak się ruszyć. Patrzył mi w oczy. Po chwili złączył nasze usta w delikatnym pocałunku.
-Kocham Cię. – powiedział cicho, kiedy na chwilę się ode mnie oderwał. –Twoje słodkie usta… - cmoknął mnie w nie. –Twoją szyjkę… - musnął ustami moją szyję. –O, i tu też kocham. – zjechał na dekolt. Chwyciłam jego podbródek i podniosłam mu głowę.
-Nie zapędzasz się za bardzo?
-Nie. – chciał mnie pocałować, ale go odepchnęłam.
-Co z tym obiadem? Zgłodniałam. – troszkę go pomęczymy, a co!
-Teraz? – skrzywił się. Chciało mi się śmiać.
-Tak. – opadł głową w mój… biust. –Ej!
-Wygodnie mi. Nie wstaję.
-Głupek! – powiedziałam ze śmiechem i pstryknęłam go w ucho. Podniósł głowę.
-Ale lubisz mnie troszkę, co? – zapytał takim głosikiem, że zmiękłam. Pocałowałam go, po czym głaszcząc po policzku, rzekłam:
-Kocham. – znów musnęłam jego gorące usta.
Po paru minutach jechaliśmy już na obiad do restauracji. Znajdowała się ona w samym centrum Sztokholmu, ale to nie psuło jej uroku. Kiedy zjedli chcieliśmy wykorzystać ładną pogodę i się przejść, ale nie było nam to dane, gdyż do Dana ktoś zadzwonił i musiał jechać.
-Podwiozę Cię do domu. – rzekł.
-Dam sobie radę, jedź.
-Na pewno?
-Tak. – cmoknął mnie szybko w usta, wsiadł do auta i odjechał. Ja złapałam taksówkę i pojechałam do Moniki.

Danny

Dzwonił menadżer. Zdziwiło mnie to, bo od czasu naszej kłótni nie kontaktowaliśmy się. Nie wiem, czego teraz chce, ale już mi się to nie podoba. Po paru minutach byłem na umówionym miejscu, czyli w studiu nagraniowym.  Czekał już na mnie.
-Cześć. – powiedział i wyciągnął do mnie dłoń.
-Do rzeczy. Nie mam czasu.
-A czym jesteś tak zajęty? – uniósł jedną brew.
-Szukaniem nowego menadżera. – odpowiedziałem twardo. Westchnął. Tak naprawdę od czasu naszej kłótni nawet palcem nie kiwnąłem, żeby znaleźć menadżera na jego miejsce.  Po prostu zrobiłem sobie wolne. Teraz chciałem go wkurzyć.
-Słuchaj, Daniel… - chyba pierwszy raz odkąd się poznaliśmy powiedział do mnie po imieniu. –Chciałem Cię przeprosić. – teraz to ja uniosłem brwi.
-Przeprosić? Ty? Nie rozśmieszaj mnie. – założyłem ręce na piersiach.
-Ja wiem, że byłem okropną świnią. Zwłaszcza wtedy, kiedy… no wiesz, obraziłem Twoją dziewczynę, ale…
-Tego Ci nigdy nie wybaczę. – westchnął i spuścił głowę.
-Przepraszam Cię za to. Tak naprawdę wcale tak nie myślę. Po prostu miałem wtedy… zły dzień. – prychnąłem.
-I dlatego musiałeś wyżywać się na nas?
-Przecież nic jej nie zrobiłem! – podniósł głos. Oho, pojawił się Tomas, którego znam – bezwzględny, bezuczuciowy, dążący tylko do kasy.
-Nazwałeś ją szmatą! To jest według Ciebie nic?!
-Nie powiedziałem tak.
-Ale dałeś to jasno do zrozumienia.
-Przeprosiłem.
-Myślisz, że jedno „przepraszam” wszystko załatwi? Obraziłeś osobę, którą kocham. Każdy na moim miejscu by się wkurzył.
-Wiem, ale mówiłem Ci już, że tak nie uważam. – milczałem, patrząc na niego złowrogo. –Masz już kogoś na moje miejsce?
-No wiesz, jest kilku chętnych. Na pewno lepszych niż Ty. – liczyłem na jego wybuch, a on tylko pokiwał głową.
-Czyli nie ma szans na naszą dalszą współpracę? – nie powiem, zatkało mnie.
-Nie wiem. Muszę to przemyśleć. – powiedziałem, patrząc na niego.
-Jasne, rozumiem.
-To cześć. – wyszedłem ze studia i pojechałem do domu. Muszę to poważnie przemyśleć.

Monika

- Skaleczyłeś się ? - zapytałam, podchodząc do niego.
- Nie, jest okej. - mówiąc, zbierał większe kawałki szkła z podłogi.
- Zrobię nową, a Ty w tym czasie ogarniesz, co ? - rzekłam nieco milszym tonem.
- W porządku.
Dlaczego jestem teraz 'milsza' ? Bo jest mi Go żal. Może powinnam już odpuścić ? Widzę jak się męczy i próbuje wszystkiego, aby znów było tak jak przedtem. Fakt, nadal jestem na niego zła, że wolał spędzić sylwestra z Natalie. Poza tym, ta ciągła złość mnie męczy. Zaparzyłam kawę i zaniosłam ją do salonu. Chcę sobie z nim poważnie porozmawiać, tak zwana 'godzina szczerości'. Usiadłam na kanapie, a brunet naprzeciw mnie. Na początku trwała niezręczna cisza.
- Słuchaj, porozmawiajmy ze sobą szczerze. - rzekłam, odkładając na stolik kubek z gorącym napojem. - Nasz związek ma dalej przyszłość ?
Chłopak aż się zakrztusił.
- Oczywiście że tak. Dlaczego uważasz, że mogłoby być inaczej ? - odstawił swój kubek na stolik i spojrzał na mnie.
- Noo, sądząc po... - zaczęłam, lecz Erik mi przerwał.
- Monika... - wziął głęboki oddech. - Tak wiem, Sylwester. Zaplanowałem go trochę inaczej... - podrapał się po głowie. - Ja do Natalie nic nie czuję, bo kocham Ciebie. Ona już od dawna się dla mnie nie liczy.
- Ale jednak wolałeś spędzić z nią Sylwestra niż ze mną.
- Byłaś na mnie zła, więc skąd mogłem wiedzieć, ze chcesz, żebym został ? - zapytał, dziwiąc się moimi słowami. - To nie logiczne.
-Miałam prawo być zła.
-Przepraszałem Cię już. Nawet nie wiesz jak bardzo żałuję tego, co zrobiłem. To był nasz pierwszy Sylwester i Nowy Rok. Powinien być wyjątkowy, a ja to schrzaniłem. Jeszcze ten pożar. Gdyby coś Ci się stało… - mówił, cały czas patrząc na mnie. Siedzieliśmy dość blisko siebie, więc położyłam mu palec wskazujący na ustach, zmuszając tym samym, żeby zamilkł. Chłopak patrzył mi niepewnie w oczy. Bał się, co teraz zrobię. Ja natomiast położyłam dłoń na jego policzku, głaszcząc go delikatnie kciukiem. Brunet chwycił moją dłoń i wtulił się w nią, zamykając oczy. Ten widok mnie rozczulił. Zbliżyłam się do niego i pocałowałam. Erik wpił się w moje usta, jakby ten pocałunek miał być naszym ostatnim. –Przepraszam. Kocham Cię. – rzekł, kiedy się ode mnie odkleił i wtulił się we mnie.

Kasia

Postanowiłam, że jednak nie pojadę do Moniki. Może postanowiła porozmawiać z Erikiem. Lepiej im nie przeszkadzać. Pojechałam do domu. Od progu przywitało mnie głośne miauczenie.
-Co kocie? Pan się najadł, a Ty głodujesz? – w odpowiedzi kot tylko się oblizał. Poszłam do kuchni, gdzie nasypałam do miski kociej karmy, po czym wróciłam do salonu, włączyłam laptopa i „łaziłam” po Internecie, czekając na Dana.
Wrócił gdzieś po godzinie i od razu po tym, jak zdjął kurtkę padł na kanapę i wtulił się we mnie. Taki zimny. Zadrżałam, co jemu oczywiście bardzo się spodobało.
-Mmm… Ledwo Cię dotknąłem, a Ty już drżysz. – wyszczerzył się.
-Jesteś zimny. – powiedziałam, nie odrywając wzroku od laptopa.
-Za to Ty gorąca… - odgarnął mi włosy i musnął ustami moją szyję, po czym zabrał laptopa z moich kolan, odstawiając go na stolik i wpił się w moje usta. Kiedy chłopak i jego pocałunki zrobiły się jeszcze zachłanniejsze, a ja coraz bardziej ulegałam, po całym salonie rozległo się głośne „miau!”. Blondyn spojrzał na kota wręcz z mordem w oczach. –Akurat teraz? – kot mruknął. –Chłopie, już była moja. – za ten tekst Daniel dostał poduszką po głowie. Swoją drogą, fajnie się dogadują, nie ma co. Okazało się, że karmę – owszem, wsypałam, ale o wodzie to zapomniałam. Teraz przez własny błąd mogę się pożegnać z… mile spędzonym popołudniem.

11 komentarzy:

  1. hahaha, nie ma to jak kot wkracza do akcji :D
    jezus, hahah, spodobało mi się to :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mile spędzone popołudnie... Też kcem ;D Nareszcie się pogodzili i teraz będzie git majonez ^.^ A co do tego menagera... Nie podoba mi się on. I co Danny? Wydało się, żeś leniuszek xD
    Czekam na cedek <3

    OdpowiedzUsuń
  3. NIe no kocie. Jak mogłeś. Haha dobrze że Monika i Erik się pogodzili. ;* czekam na cedeka. A ty kocie więcej nie przerywaj. Haha :D

    OdpowiedzUsuń
  4. haha, już lubię tego kota :D ciekawa jestem, co będzie next ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/ nowy rozdział, zapraszaaaaaaaaaam :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ma kot wyczucie hehe. No wreszcie się pogodzili i bardzo dobrze bo już myślałam,że Monia nie da mu drugiej szansy. Czekam na cd:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dobrze, że ich pogodziłaś :D Nie psuj już tego !
    "–Akurat teraz? – kot mruknął. –Chłopie, już była moja. – za ten tekst Daniel dostał poduszką po głowie." hahahhahahaha głupi Danis xD

    OdpowiedzUsuń
  8. nowy rozdział, zapraszam!
    http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/
    zapraszam również na bloga z opowiadaniem o Harrym Potterze:)

    a tutaj czekam na nexta! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. http://opowiesci-o-dannym.blog.onet.pl/
    Zaproszonko ślę. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. hejoooooooł c:
    zapraszam na nowy rozdział:
    http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com

    ;*

    OdpowiedzUsuń