Następnego dnia…
Rozdzwoniła się moja komórka. Spojrzałam na wyświetlacz – Monika.
-Halo?
-Hej! Co robicie za… jakąś godzinę? – spytała.
-O ile mi wiadomo nic, a co?
-To widzimy się za godzinę w tej fajnej kawiarni niedaleko was. Zadzwoń do Matte’a. Pa! – i rozłączyła się, nie czekając na moją odpowiedź.
Godzinę później…
Okazało się, że spotkanie jest zorganizowane, żeby nas powiadomić, że Monika i Erik się pogodzili. Szczerze mówiąc wiedziałam o tym jak tylko usłyszałam jej uradowany głos w telefonie.
-No, a to, co było potem pozostanie naszą słodką tajemnicą. – rzekł Erik, ruszając brwiami, kiedy skończyli opowiadać jak to się pogodzili, za co dostał z łokcia od Moniki.
-Nie można było tak od razu? – spytałam.
-Ciekawe, czy Ty byś tak „od razu” pogadała z Danny’m, gdyby tak milutko gadał sobie z Janną i jeszcze wolał z nią spędzić Sylwestra, a nie z Tobą. – odgryzła mi się Monika.
-O nie, ja bym nie rozmawiała. Ja bym zabiła najpierw ją, potem jego, a na końcu siebie. – spojrzałam na Dana i wyszczerzyłam zęby, żeby wiedział, co go czeka w takiej sytuacji. On patrzył na mnie i uśmiechał się, a po chwili mnie pocałował.
-Nie będziesz musiała tego robić. – powiedział cicho, patrząc mi w oczy. Uśmiechnęłam się delikatnie do niego.
-A właśnie, ustaliliście już datę ślubu? – spytała Cattis. Spojrzałam na Dana.
-Jeszcze nie. Trzeba zapytać o wolny termin. – prawie zakrztusiłam kawą, kiedy to powiedział.
-Ty chcesz wziąć ślub w najbliższy wolny termin?
-A dlaczego nie? Ja mogę się z Tobą ożenić nawet dzisiaj. – pocałował mnie. Ja byłam w takim szoku, że nawet oczu nie zamknęłam.
-Wiesz, zawsze jakoś tak inaczej wyobrażałam sobie swój ślub. No wiesz, biała suknia, welon, a nie w jeansach i bluzie. Taka dziwna fanaberia. – wszyscy się zaśmiali. Nagle zadzwonił czyjś telefon. Moniki.
Monia
Usłyszałam dzwonek połączenia przychodzącego. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Numer zastrzeżony.
- Tak słucham ?
- Pani Monika Hagen ? - zapytał męski głos po drugiej stronie. Wstałam i odeszłam kawałek od przyjaciół. Oparłam się o kant ściany niedaleko wejścia.
- Tak, a z kim rozmawiam ?
- Komenda Policji w Lidingö. Sierżant Ian Petersson. Dzwonię w sprawie Pani brata - Nicka.
- Taak... Coś nabroił ?
- Dziś rano miał bardzo poważny wypadek samochodowy. Jego oraz pasażerów przewieziono do szpitala. Pani brat jest w stanie krytycznym.
- O mój Boże... - serce gwałtownie mi przyspieszyło.
Erik
Monika odeszła od nas jakieś dobre 10 minut temu i do tej pory nie wróciła. Rozejrzałem się po sali, lecz nigdzie jej nie widziałem. Jej kurtka wisiała na wieszaku, więc nie wyszła na zewnątrz. Wstałem i ruszyłem w kierunku drzwi. Usłyszałem ciche szlochanie. Zaraz za ścianą zobaczyłem jej skuloną sylwetkę.
- Monia, co się stało ? - szybko przy niej ukląkłem.
- Zawieź mnie do Lidingö. - spojrzała na mnie spłakanymi oczyma.
Kiedy wszyscy się dowiedzieli, co się stało z Nickiem, chcieli jechać z nami. Jakoś udało się nam ich przekonać, żeby jednak zostali, ale mimo to Kasia nakazała mi zadzwonić, kiedy tylko się czegoś dowiem.
Monika
Czekaliśmy teraz na poczekalni. Dłonie mi się trzęsły oraz byłam zlana zimnym potem. Siedzenie na krześle przed gabinetem lekarza ciągnęło się w nieskończoność. Erik też wydawał się przestraszony tą sytuacją albo boi się o czymś mi powiedzieć.
- W porządku ? - zapytałam, kładąc dłoń na jego przedramieniu, gdyż chłopak siedział pochylony do przodu.
- Tak. - uśmiechnął się serdecznie i położył swoją dłoń na mojej. - Masz zimne dłonie.
- To z nerwów. - rzekłam, a następnie oparłam głowę na jego lewym ramieniu. Po chwili wyszedł lekarz. Wstałam na równe nogi, zasypując go pytaniami.
-Pan Nicolas przeszedł poważną operację. Musieliśmy otworzyć mu czaszkę, żeby usunąć krwiaka, który powstał w skutek uderzenia. Niestety stracił dużo krwi.
-Wyjdzie z tego? – zapytałam drżącym głosem.
-Nie będę Pani okłamywał. Stan Pani brata jest krytyczny. Jest w śpiączce. Najbliższa noc będzie decydująca. Niestety, nawet jeżeli nic się nie wydarzy, nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy Pan Hagen się obudzi. Proszę być dobrej myśli. – odszedł, zostawiając mnie w kompletnej rozsypce. Byłam przerażona. Poczułam jak ta wiadomość podkosiła mi nogi. Gdyby nie Erik, który mnie złapał i mocno do siebie przytulił, klęczałabym na podłodze. Zaczęłam płakać jak mała dziewczynka. W tej chwili mój świat się zawalił. Chciałam wierzyć, że to jest jakiś chory sen z którego tak bardzo chciałam się obudzić. Długo zajęło mi uspokojenie emocji. Erik trzymał mnie w objęciach dopóki się do końca nie opanowałam. Brunet znalazł lekarza, który zajmował się Nickiem. Dowiedział się w której jest sali i wywalczył dla mnie chociaż te 5 minut. Kiedy weszłam do jego sali, przerażona jego widokiem, zasłoniłam dłonią usta, a łzy same spłynęły po moich policzkach.
- Boże... Nick...
Chłopak wyglądał jak trup. Był sino-blady, głowę miał zabandażowaną oraz klatkę piersiową. Lewa ręka była w gipsie, a na ramionach i ciele pełno zadrapań i ciemnych siniaków. Jego serce biło powoli, ale rytmicznie. Usiadłam na krześle i przez cały czas wmawiałam sobie, że to się nie dzieje naprawdę. Zaraz za mną na salę weszła pielęgniarka, która sprawdziła stan kroplówki oraz czy poprawnie działają wszystkie aparatury. Gdy już minęło moje 5 minut, wręczyła mi rzeczy Nicka, które miał przy sobie w czasie wypadku. Portfel, klucze do domu i telefon. Na korytarzu nie zastałam Erika. Rozejrzałam się dookoła. Stwierdziłam, że zaczekam na niego przy samochodzie. Kiedy wyszłam na zewnątrz również go nie zobaczyłam, ale za to usłyszałam. Podeszłam do obręczy i spojrzałam w dół. Nie było dość wysoko, a stał do mnie tyłem i rozmawiał przez telefon, więc miałam pewność, że mnie nie zobaczy.
- Henrik posłuchaj, musimy przełożyć tą trasę. Ja teraz nie mogę... Brat mojej dziewczyny miał dość poważny wypadek. Nie wiadomo czy przeżyje. Zrozum, nie mogę jej zostawić w takiej sytuacji... Aha, czyli mam to wszystko olać i jechać się cieszyć sławą ? Wiesz, nie będę podejmował takiej decyzji przez telefon. Jutro rano będę w studiu. Narazie.
W ostatnim momencie zrobiła trzy kroki w tył i jak gdyby nigdy nic zeszłam po schodkach.
- Szukałam Cie wszędzie.
- Wybacz, musiałem wyjść na chwilkę, miałem ważny telefon, a w szpitalu jest słaby zasięg. - uśmiechnął się, ale mimo to widać było w jego oczach zakłopotanie. - To co teraz ?
- Jedź do domu, a ja zostanę, na wypadek gdyby... - przerwałam i spuściłam wzrok.
- Kochanie... - rzekł i przytulił mnie.
- Czemu tylko mnie spotykają takie rzeczy ? - mówiłam przez płacz.
- W końcu los się do Ciebie uśmiechnie, zobaczysz. Poza tym nie ma sensu, żebyś tutaj siedziała. Pielęgniarki i tak Ci nie pozwolą wejść do niego ponownie. - oderwał mnie od siebie i spojrzał na mnie.
- Chcę być przy nim, chcę wiedzieć, co się z nim dzieje...
- Zróbmy tak: powiem teraz pielęgniarce, która jest przy nim, żeby zadzwoniła do mnie kiedy tylko coś będzie wiadomo lub coś się będzie działo. Przyjedziemy tu oboje.
- No a jeśli...
- Wszystko będzie dobrze. Nick to twardy facet. Masz - podał mi kluczyki - idź zagrzej się do samochodu, ja zaraz wrócę.
Nie wiem czemu to zrobiłam, ale wzięłam je od niego i ruszyłam do auta. Po paru minutach brunet usiadł za kierownicą. Przez cały czas starałam się odgonić sen, który próbował zakleić mi oczy. Po pół godzinnej jeździe drogi byliśmy pod domem Nicka. Weszliśmy do środka. Wszędzie było głucho i zimno.
- Idę wziąć prysznic. - powiedziałam, po czym ruszyłam do łazienki. Wcześniej poszłam do mojego starego pokoju. Wzięłam z niego moją starą piżamę. Wróciły również wspomnienia. Po paru minutach ubrana i wykąpana poszłam do kuchni. Erik popijał gorącą herbatę. Dla mnie też się znalazła.
- Która jest właściwie godzina ? - zapytałam, siadając, a właściwie opadając na krzesło przy stole.
- Będzie koło drugiej.
Zapadła cisza. Po krótkiej chwili brunet powiedział:
- Od razu cieplej. - uśmiechnął się serdecznie.
- Erik...
- Słucham Słonko. - odstawił kubek i spojrzał na mnie.
- Z kim rozmawiałeś przez telefon ?
- Z menadżerem. Mam mu podpisać jakieś papiery czy coś. Piekli się, że przez cały czas od nich uciekam. - wywrócił teatralnie oczyma.
- Czemu kłamiesz ? - zapytałam.
- Proszę ? - zdziwił się moimi słowami.
- Wiem że rozmawiałeś z menadżerem, ale nie w sprawie papierów. Powiedz mi, jak ja mam Ci ufać, jak okłamujesz mnie na każdym kroku ? Nie lepiej jest powiedzieć prawdę, która zaboli teraz, niż kłamstwo które prędzej czy później i tak wyjdzie na jaw ? Powiedz mi prawdę o tej trasie.
- Muszę ją odwołać. Nie mam innego wyjścia.
- Powiedz mi prawdę. - powtórzyłam prośbę. Chłopak wziął głęboki oddech.
- Trasa ma trwać pół roku po całej Europie. Jest dość ważna, przygotowywałem się do niej prawie rok. Menadżer znalazł wielu inwestorów, którzy w zamian za dobrą reklamę spłacą połowę kosztów trasy. Muszę też wypromować swoją osobę z jak najlepszej strony, ponieważ jest to trasa solowa. - gdy skończył, spojrzał na mnie wyczekującym wzrokiem.
- Kiedy zamierzałeś mi o tym powiedzieć ? - zapytałam drżącym głosem.
- Chciałem Ci powiedzieć dzisiaj wieczorem, ale wypadek Nicka i on sam są ważniejsi niż jakaś tam trasa.
- Zrozum, że od tej trasy zależy reszta Twojego życia. - próbowałam go odwieźć od tego pomysłu.
- Nie zależy mi na takim życiu, gdzie nie byłoby Ciebie.
- Ja sobie poradzę. Nie będziesz przeze mnie i Nicka rujnował sobie kariery. - wstałam - Masz dwie opcje do wyboru: albo pojedziesz w trasę i wszystko będzie okej, albo zostajesz, ale nie ze mną. Nie chce mieć potem wyrzutów sumienia, że przeze mnie straciłeś szansę na karierę na tak wielkiej skali. Jeżeli wybierzesz drugą opcję, oznacza to koniec naszego związku. - powiedziałam i poszłam do swojego starego pokoju.
Całą noc nie zmrużyłam oka. Ciągle czułam gdzieś w sobie niepokój, który skutecznie odganiał sen. Czemu to musiało stać się Nickowi ? Czemu przez cały czas spotykają mnie przykrości ? Jeżeli to są próby mojej wytrzymałości, to granica jej przekroczenia jest bardzo bliska. Na zegarku była godzina 5. Ubrałam ciepłe kapcie i narzuciłam szlafrok. Wyszłam na korytarz i idąc w kierunku kuchni, zatrzymałam się przed drzwiami do pokoju Nicka. Lekko je pchnęłam i spojrzałam do środka. Spał tam Erik. Nie mam mu tego za złe, był zmęczony całą tą sytuacją. Nie wiem czy dobrze zrobiłam stawiając mu takie warunki. Usiadłam na brzegu prawej strony łóżka. Brunet spał mocnym snem, więc nawet nie poczuł jak gładzę go po policzku, co zawsze go budziło.
Nie chciałam, żeby przez resztę życia wypominał mi, że przeze mnie i Nicka stracił szansę na spełnienie swoich marzeń. Oczywiście będzie mi ciężko bez jego wsparcia, ale skoro udało mi się pokonać już tyle przeszkód, to dam radę pokonać następne. Przykryłam Go kołdrą i pocałowałam w policzek. Chłopak podniósł lekko kąciki ust i wtulił głowę w poduszkę. Wstałam i podeszłam do drzwi. Spojrzałam za siebie i uśmiechnęłam się lekko. Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni. Nalałam soku do szklanki.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nick ma doskonały zmysł dekoratorski. Umie odpowiednio dobrać kolory oraz meble by współgrały ze sobą. Ogród za oknem jest duży, ale nie ogromny. Zaprojektowała go nasza siostra zanim wyjechała do Niemczech. Zastanawiam się, w czym ja jestem dobra. Nie umiem projektować domów, ani tym bardziej ich wyposażenia czy ogrodu. Nie posiadam takiego zmysłu jak reszta rodzeństwa, czego bardzo żałuję. Jak narazie nie odnalazłam swojego powołania.
Odstawiłam pustą szklankę na blat, o który się opierałam. Postanowiłam, że pojadę do Nicka. Wróciłam do pokoju i szybko się ubrałam. Nie będę brała samochodu Erika. Wezmę Volvo Nicka, które stało w garażu. Obok drzwi do garażu wisiały klucze do auta. Otworzyłam garaż i wyjechałam samochodem na drogę. Wszystko pozamykałam za sobą i ruszyłam do szpitala. Po około 15 minutach byłam na miejscu. Udałam się do sali, w której leżał Nick. Kolana się pode mną ugięły. Jego łóżko było puste, pielęgniarka zmieniała pościel. Spodziewałam się najgorszego…
-Przepraszam, co się stało z tym pacjentem, który tu leżał? – spytałam lekko drżącym głosem.
-Jest na badaniach. – odpowiedziała z uśmiechem. Odetchnęłam z ulgą.
-Może mogłaby mi Pani powiedzieć, jaki jest jego stan?
-A kim Pani jest?
-Siostrą.
-Niestety nie odzyskał jeszcze przytomności, ale jego stan jest stabilny. – skinęłam głową. Pielęgniarka wyszła, zabierając brudną pościel. Postanowiłam, że pójdę porozmawiać z lekarzem.
- Cóż mogę powiedzieć... - zaczął lekarz, kiedy siedziałam w jego gabinecie. - Jego stan zbytnio się nie poprawił. Nie wybudził się ze śpiączki, co było najczarniejszym scenariuszem...
- To znaczy ? - zapytałam zaniepokojona.
- Mamy jeszcze parę godzin, więc musimy czekać. Jeżeli Pan Nick nie obudzi się dzisiejszego dnia, będzie miał poważne zaburzenia mózgowe. Nie wiadomo też, czy uda się je do końca wyleczyć. Trzeba czekać i modlić się, aby się obudził.
Poczułam jakby ktoś z całej siły wbił we mnie ostry nóż. Przez moje ciało przeszedł dreszcz.
- Czy mogę z nim posiedzieć jakiś czas ? - mówiąc, czułam jak do oczu napływają mi łzy.
- Tak, oczywiście. Jeżeli pielęgniarki będą chciały Panią wygonić, proszę powoływać się na moje słowa.
Siedziałam przy łóżku Nicka, gdy nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Spojrzałam na osobę stojącą za mną i uśmiechnęłam się delikatnie.
-Co z nim? – spytał Erik.
-Bez zmian. – powiedziałam cicho. –Lekarz powiedział, że jeżeli dzisiaj się nie obudzi, będzie miał zaburzenia mózgowe. Może być nawet roślinką. – rozpłakałam się. Brunet przytulił mnie i pogłaskał po włosach.
-Nie płacz, wszystko będzie dobrze. Nick z tego wyjdzie. – szeptał. Po chwili się uspokoiłam. Na monitorze aparatury, do której był podłączony Nick zaczęło się coś dziać. Pobiegłam po lekarza, a potem miałam czekać na korytarzu. Krążyłam nerwowo po korytarzu. W końcu z sali wyszedł lekarz.
-Panie doktorze, co z nim? – zapytałam od razu.
-Obudził się. – w oczach stanęły mi łzy, ale ze szczęścia. Zakryłam dłonią usta. –Niestety jest bardzo słaby. Musi odpoczywać.
-Mogę do niego wejść?
-Tak, ale proszę go nie męczyć. – lekarz odszedł, a ja rzuciłam się Erikowi na szyję. Po chwili weszłam do brata. Był przytomny, ale bardzo blady. Na mój widok uśmiechnął się bardzo delikatnie. Usiadłam przy jego łóżku. W tym momencie potoczyła się łza.
-Hej, nie płacz, mała. – szepnął osłabionym głosem. Uśmiechnęłam się i otarłam łzę.
-Napędziłeś mi strachu, draniu.
-Przepraszam. – znów szepnął. Nie miał siły głośniej mówić.
-Najważniejsze, że żyjesz. Odpoczywaj. – Nick skinął lekko głową i zamknął oczy. Zasnął.
Jakiś czas później siedziałam z Erikiem na korytarzu. Nick znów miał robione jakieś badania.
- Widzisz, mówiłem Ci że Nick się obudzi. - rzekł brunet.
- Bałam się, że tak się nie stanie.
- Nie zawsze trzeba dopuszczać do świadomości najczarniejszych scenariuszy. - mówiąc, pocałował mnie w głowę. - Dlaczego mnie nie obudziłaś ? Mieliśmy tu przyjechać razem.
- Spałeś mocnym snem. Nie chciałam Cię budzić. Na pewno poszedłeś późno spać. - spojrzałam na niego.
- Obiecałem Ci, że przyjedziemy tu razem, a nie każdy osobno. Czym przyjechałaś ?
- Samochodem Nicka. Przepraszam, ale czułam, że muszę tu być. Przy nim. - wtulilam się w chłopaka.
- W porządku.
Zapadła niezręczna cisza. Brunet patrzył w jakiś punkt na ścianie. Myślał o czymś, co go trapiło.
- Wiesz... - zaczął.
- Hm ?
- Przemyślałem sobie to, co mi powiedziałaś odnośnie trasy koncertowej. - oderwałam się od niego i spojrzałam na jego wyraźnie zakłopotaną twarz.
- Nie wiem, czy dobrze robię wybierając tą opcję... - spuścił głowę i spojrzał na swoje dłonie. - Jadę w trasę.
Czułam, że naprawdę ciężko było mu to wypowiedzieć, a co dopiero podjąć tą decyzję.
- Kiedy ?
- Pojutrze.
_____________________________
PRZEPRASZAMY ZA DŁUGĄ PRZERWĘ! :(
Biedny Nick. Oby z tego wyszedł.
OdpowiedzUsuń"-A dlaczego nie? Ja mogę się z Tobą ożenić nawet dzisiaj. – pocałował mnie. Ja byłam w takim szoku, że nawet oczu nie zamknęłam.
-Wiesz, zawsze jakoś tak inaczej wyobrażałam sobie swój ślub. No wiesz, biała suknia, welon, a nie w jeansach i bluzie. Taka dziwna fanaberia" aleś Ty wymyślata xD
Erik, plis, nie jedź. Na pewno się coś popsuje między nimi. Ja to wiem xD
Czekam na cedek <3
Och , świeetny blog ; )
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie. ; ) http://ordinary-dayy.blogspot.com/
Ehh czy wy musicie psuć. Czekam na cedeka. Oby Nick z tego wyszedł cało. Erik jak pojedziesz to bd miała focha na Ciebie.
OdpowiedzUsuńfoch forever na 5 minut w wykonaniu Moniki - bezcenne xDD
UsuńNo i znowu się psuje. Oby Nick z tego wyszedł. Współczuję Moni. Wypadek brata, wyjazd Erika. Chłopie nie wyjeżdżaj!
OdpowiedzUsuńw końcu przeczytałam i czekam na ciąg dalszy!;)
OdpowiedzUsuńzapraszam na nowy rozdział : http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/ ;*
buu, znowu ja z nowym rozdziałem :D
OdpowiedzUsuńzapraszam : http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/
joł joł, nowy rozdział baj Rejnboł Penkejk :3
OdpowiedzUsuńhttp://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/
No to namieszałaś O.O
OdpowiedzUsuńAle jak na razie wszystko ma szczęśliwe zakończenie :D