środa, 12 grudnia 2012

57. Wyjazdy


Danny

Nie mogłem patrzeć, jak Kasia się zamartwia. Od wczoraj chodzi przygnębiona, wszystko leci jej z rąk. Monika i Erik mieli zadzwonić jak czegoś się dowiedzą, a tymczasem nasze telefony milczą. W końcu sam zadzwoniłem do Erika.
-Ups… - tak mnie przywitał.
-No „ups”. Co jest? Czemu nie daliście nam znać, co z Nickiem? Wiecie, jak Kasia się denerwuje?!
-Sorry, jakoś nie mieliśmy do tego głowy.
-Aż tak źle?
-Nie no, teraz nie. Obudził się. Ale kolorowo nie było. Jeszcze ta moja trasa…
-Mówiłeś o niej Monice?
-Tak.
-I co ona na to?
-Mówi, że mam jechać i że sobie poradzi, ale ja i tak nie chcę jej zostawiać. – brunet westchnął ciężko.
-Jedziesz?
-Czuję, że będę tego żałował, ale tak.
-No dobra, idę przekazać Kasi dobrą wiadomość.
-Spoko. Nara. – rozłączyłem się. Poszedłem do kuchni, gdzie Kasia kucała nad rozsypaną karmą Miramisa. Kucnąłem koło niej.
-Spokojnie, Nick się już obudził. Jest dobrze. – moja narzeczona (jak to pięknie brzmi!) rzuciła mi się na szyję z taką siłą, że ja przewróciłem się na plecy, a ona na mnie. Syknąłem z bólu, ale Kasia obdarzyła mnie tak cholernie słodkim pocałunkiem, że wszystko odeszło w niepamięć. Jak ja ją kocham…

Kilka dni później…

Monika

- O której masz lot ? - zapytałam, spoglądając na jego czarne skórzane rękawice na ciemnobrązowej kierownicy.
- O 14. - mówiąc, włączył kierunkowskaz i skręcił w prawo. Automatycznie spojrzałam na zegarek obok licznika kilometrów. Była 8 rano. Przejechaliśmy przez ostatnie skrzyżowanie i zatrzymaliśmy się pod domem. Podjazd był przysypany śniegiem jako jedyny z całej uliczki. Erik otworzył kluczem zamek i weszliśmy do jego zimnego wnętrza.
- Pójdę po walizki na strych. - rzekł Erik, ściągając kurtkę.
- Ja zrobię herbaty.
Oboje ruszyliśmy w różnych kierunkach. Kiedy czekałam na gwizd czajnika, zastanawiałam się czy na pewno dam sobie ze wszystkim radę.
- Weźmiesz tą mniejszą czerwoną ?! - krzyknął do mnie z góry brunet, wyrywając mnie z natłoku myśli.
- Tak ! Zapakuje najwyżej resztę do bagażnika ! - odkrzyknęłam, zaparzając herbatę. Wzięłam kubki do rąk i poszłam do sypialni. Erik już tam był i pakował walizkę. Gdy wzięłam się za swoją, usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół, a tam już w korytarzu zobaczyłam Kasię i Danny'ego.
- Cześć, jak miło was widzieć. - uśmiechnęłam się i przytuliłam Kasię.
- I nawzajem.
- Chodźcie, zrobię wam herbaty. Erik jest na górze, idźcie do niego, ja zaraz tam przyjdę. - zagoniłam ich do bruneta, ale Kasia została ze mną.
- I co z Nickiem ?
- Obudził się, ale jest bardzo słaby. Ma bardzo liczne obrażenia, w tym złamaną rękę. Wyglądał jak trup.
- Boże... - przyjaciółka zakryła dłonią usta. - To on prowadził samochód ?
- Nie, siedział obok. Tylko on przeżył ten wypadek. Nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby…
-Przestań. Żyje i wyjdzie z tego. – przytuliła mnie. Kasia zaniosła Danielowi herbatę i wróciła do mnie. Chłopaki na pewno chcieli się wygadać, przecież Erika długo nie będzie.
- Czemu Erik jedzie w trasę ? Powinien zostać z Tobą. - zapytała, siadając przy stole.
- Nie dałam mu wyboru. - rzekłam, opierając się o zlew.
- To znaczy ?
- Ja mu kazałam jechać.
- Co ? Dlaczego ? - Kasia zdziwiła się moimi słowami.
- Ta trasa to drzwi do jego kariery. Nie miałam innego wyboru.
- Nie dasz sobie rady sama.
- Jakoś sobie poradzę.
- Nie boisz się ?
- Czego ? - zdziwiłam się.
- O Erika. Skąd możesz mieć pewność, że Natalie nie zacznie się koło niego kręcić ?
Nie myślałam o niej. Przez wypadek Nicka, kompletnie o tym wszystkim zapomniałam. A jeśli to okaże się prawdą ? Natalie na pewno wykorzysta to, że Erika przez długi czas nie będzie przy mnie.
- Kotku, możesz tu przyjść ?! - krzyknął do mnie Erik, wychylając się zza drzwi sypialni.
- Idę ! - obie ruszyłyśmy na piętro.
Daniel siedział na podłodze oparty o ścianę, ponieważ Erik swoimi ciuchami obrzucił wszystkie meble.
- Co tu się stało ? I czemu Ty siedzisz na podłodze ? - zapytałam, przyglądając się pobojowisku.
- Jeszcze trochę i będę siedział za drzwiami. - zaśmiał się blondyn.
- Czego szukasz ? - zwróciłam się do bruneta.
- Nie widziałaś mojego ulubionego czarnego T-shirta ? - mówiąc, przerzucał kolejno ciuchy.
- Ten, który trzymasz w prawej ręce ? - wskazałam jego dłoń.
- Tak. Echh, nie mogę się z tym wszystkim ogarnąć.
- Ogarniaj się szybciej, bo się nie wyrobisz na samolot, który masz za 4 godziny. - rzekł Daniel, przez co dostał koszulką od Erika.
- Zamiast się chichrać, pomógłbyś mi.
- Pamiętaj, że jeszcze ja muszę zabrać swoje rzeczy. - powiedziałam, opierając się o framugę drzwi.
-Wiem, wiem. Ale to nie jest takie hop siup. Nie jadę na dwa dni, tylko na pół roku i muszę wziąć ciuchy na każdą pogodę.
-I okazję. – powiedział Danny, za co trzy pary oczu chciały go zabić. Po tej akcji z Natalie, takie żarty mnie nie bawią.
Postawiłam swoją torbę na rzeczy koło łóżka, zakładając za ucho włosy, które spadały do moich oczu.
- Uuuu... - wybuczała Kasia.
- Co ? - odwróciłam się w jej stronę.
- Ładna malinka. - rzekła, a następnie się zaśmiała.
Spojrzałam szybko na lustro w odsuwanej szafie. Rzeczywiście było widać moją ciemną malinkę na szyi. Zwróciłam wzrok na Erika i przymrużyłam oczy. Chłopak uśmiechnął się i puścił mi oczko. W lustrze zobaczyłam, że mam wypieki na twarzy.
Rzeczywiście wczorajszy wieczór był jednym z dawno zapomnianych miłych wieczorów.

*Poprzedni wieczór…*

Leżeliśmy na podłodze. Ja na plecach, a Erik na boku. Podpierał się ręką, bawiąc się moimi włosami. Dookoła nas były świece oraz wino. Między nami panowała cisza, którą przerwał Erik, mówiąc:
- Nie wiem jak ja wytrzymam bez Ciebie pół roku.
- Jakoś damy radę. - uśmiechnęłam się.
- To będzie katorga. - pochylił się nade mną tak, że nasze nosy prawie się stykały.
- Zawsze możesz zadzwonić.
- Mimo to będę tęsknić. - trącił mój nos swoim, uśmiechając się i cmoknął mnie w usta. Patrzyliśmy sobie w oczy, słuchając naszych oddechów.
- Wiesz na co mam ochotę ? - rzekłam, odwracając głowę w jego stronę. - Na gorący prysznic. We dwoje.
Chłopak podniósł kącik ust w lekkim uśmiechu. Bez słowa wstał i wyszedł, zostawiając mnie w osłupieniu.  Po chwili usłyszałam lejącą się wodę w łazience. Zaśmiałam się cicho. Chwilę potem wrócił i zaczął mnie rozbierać. Patrzyłam na niego pytająco, ale nie zaszczycił mnie ani jednym słowem wyjaśnienia. Kiedy byłam tylko w bieliźnie, wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki, a następnie wsadził mnie do wody, gdzie zdjęłam mokrą już bieliznę, patrząc jak brunet się rozbiera. Był już bez koszulki, więc poszło mu to szybko.
Po chwili dołączył do mnie. Siedzieliśmy w wannie pełnej pachnącej piany, którą się bawiłam. Opierałam się o tors chłopaka, a on głaskał mnie po ramieniu. Milczeliśmy. Słowa w tej chwili były zbędne. W pewnym momencie Erik mnie mocno objął i pocałował w szyję. Składał na niej delikatne muśnięcia.
-O tym nie było mowy. – powiedziałam, zagryzając dolną wargę.
-Ciii… - chwycił mój podbródek i przekręcił moją głowę w bok, by móc złączyć nasze usta. Oderwałam się od niego i wyszłam z wanny. Założyłam szlafrok i przecierając mokre włosy, oparłam się tyłem o umywalkę. Erik przepasał biodra ręcznikiem i trącił mój nos palcem.
- Co mnie zaczepiasz ?
- A co, nie mogę ? - zapytał, opierając się rękoma za mną, przez co nie miałam jak uciec.
- Nie pozwalam. - rzekłam, na co chłopak zaczął przybliżać się do mnie.
- Pożrę Cię. - rzekł, a następnie mnie pocałował.
Obejmował mnie coraz mocniej, a po chwili zaniósł mnie do sypialni. Położył na łóżku i sam się nade mną pochylił. Rozwiązał mój szlafrok, a z pocałunkami zjeżdżał coraz niżej. Obsypywał moją szyję lekkimi przygryzieniami oraz całusami, ale w pewnym momencie:
- Ałł, to boli. - oderwałam się od niego.
- Będzie ładna pamiątka na najbliższe 2 tygodnie. - powiedział, po czym powrócił do pocałunków.
Tej nocy nie doszło do dalszego zbliżenia. Niedługo potem zasnęliśmy w swoich objęciach.

***

Dwie godziny później…

Dojechaliśmy na lotnisko. Czas się żegnać. Erik stanął przede mną i pocałował, a potem mocno przytulił. Po moim policzku popłynęła samotna łza, którą brunet otarł kciukiem.
-Na pewno chcesz, żebym jechał? Dasz sobie radę? Jeszcze mogę to jakoś odkręcić. – pokiwałam głową na „nie”.
-Jedź. To Twoja szansa. Będziesz sławny, a ja będę się chwalić, że jesteś tylko mój. – mówiłam ze łzami w oczach.
-Kotku, sława i kariera to nie wszystko. Co z tego, że będę śpiewał solo, będę sławny, skoro nie będzie przy mnie Ciebie? Nikt, ani nic mi Ciebie nie zastąpi. – musnął moje usta, a ja się w niego wtuliłam. To prawda, nie chciałam, żeby jechał, ale nie mogłam tego powiedzieć. Ja sobie poradzę, a on musi tę szansę wykorzystać. Odsunęłam się od niego.
-Będziemy dzwonić, mailować. Myślami będę cały czas z Tobą. – pocałował mnie. W głośnikach rozbrzmiał głos kobiety, że „Pasażerowie lotu 237 są proszeni na pokład samolotu”, a Erik nie mógł się oderwać od moich ust.
-Kocham Cię. – rzekł między pocałunkami.
-Ja Ciebie też. – odparłam. –Idź już. – brunet mruknął niezadowolony. Cmoknął mnie ostatni raz i zaczął się cofać, cały czas patrząc na mnie. Dopiero, kiedy na kogoś wpadł, powiedział bezgłośnie „Kocham Cię” i odwrócił się. Patrzyłam, jak odchodzi. Kiedy znikł mi z pola widzenia, wyszłam z budynku lotniska i pojechałam do domu Nicka.

7 komentarzy:

  1. Uuu.. hehe. Zajebiaszczy cedek. Czekam na cd. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeeeeeeeejku nareszcie nowy rozdział! Laska, spisałaś się! :3 Wspaniały c:

    Zapraszam do siebie na nowy rozdział;) http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę smutno będzie bez ciebie Ericzku. Tylko się tam pilnuj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutno się jakoś zrobiło... ;cc A swoją drogą, to czemu w ostatnich cedekach jest tak mało Danny'ego i Kasi, co? Się pytam dlaczego? xD
    Czekam na cd, w którym MA BYĆ Dannis, Kasia, Miramis i wgl ma być git! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. nowy rozdział : http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciąg dalszy podejmowania decyzji przez główną bohaterkę:)
    zapraszam: http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Łoooj, może wróci wcześniej ? :>

    OdpowiedzUsuń