wtorek, 8 stycznia 2013
62. Ostatnie zbliżenie
Monika
Cholera jasna, zabiję go! Gdzie on jest? Chciał, żebym przyszła z nim na ten cholerny ślub, a teraz się spóźnia. Umówiliśmy się, że wejdziemy razem, żeby nie wzbudzać podejrzeń, ale mam dość. Wchodzę sama, bo zaraz tu zamarznę. Gdy już prawie wchodziłam do Świątyni, usłyszałam:
-Monika!
-Wreszcie – mruknęłam do siebie i odwróciłam się.
- Przepraszam, nie mogłem się wyrobić...
- Dobra, nie tłumacz się. - zignorowałam jego przeprosiny i weszłam do środka. Zajęłam ławeczkę z tyłu. Erik usiadł koło mnie.
Oczywiście ceremonia się już dawno zaczęła, a ja stałam na zewnątrz dobre 20 minut. Po paru minutach, Erik spojrzał na mnie i wyciągnął do mnie dłoń.
- Moja mama nam się przygląda. Uśmiechnij się choć na chwilę i podaj mi rękę.
Nawet nie uwierzycie jak trudne było to dla mnie do wykonania. Ta godzina obok niego i stwarzania pozorów, że wszytko jest okej była istną katorgą.
Na przyjęcie weselne nie miałam ochoty iść. Oczywiście próbował mnie do tego przekonać, ale nie dał rady. Jego mama, z którą poszłam się pożegnać, pytała, co takiego się stało, że już uciekam. Erik powiedział jej, że dostałam pilny telefon od chorego brata i muszę wracać co było nieprawdą. Szczerze mówiąc, byłam mu za to wdzięczna, ale nie zamierzałam tego okazywać. Miałam nocować w rodzinnym domu Erika, ale w takiej sytuacji było to niemożliwe, więc poprosiłam go, żeby odwiózł mnie do hotelu.
-Ja słowa dotrzymałam, teraz Twoja kolej. Pamiętasz, co masz zrobić? – zapytałam zimno, kiedy zatrzymał auto przed wejściem dużego budynku.
-Tak. Mam zniknąć z Twojego życia – mruknął, spuszczając głowę.
-Dokładnie – powiedziałam i odpięłam pas bezpieczeństwa. –Cieszę się, że się rozumiemy. – Mój ton był tak zimny, że aż mnie było dziwnie. Ale musiałam… Pożegnałam się i wysiadłam z samochodu, biegnąc do hotelu, bo akurat zaczynało padać. Po chwili lało jak z cebra. Zameldowałam się, poszłam do pokoju, a potem wzięłam kąpiel. Kiedy wyszłam z łazienki, postanowiłam, że zadzwonię do Kasi. Wyjęłam telefon i usiadłam na łóżku. Wybrałam numer i przyłożyłam telefon do ucha. Po chwili usłyszałam roześmiany głos przyjaciółki:
-Halo?
-Hej, nie przeszkadzam?
-Nie, no co Ty… Danny! – usłyszałam mruknięcie i się zaśmiałam.
-Na pewno? Może zadzwonię później?
-Nie, muszę tylko uciec mojemu niewyżytemu chłopu. No, już – powiedziała po tym, jak usłyszałam trzask drzwi.
-Uciekłaś? Gdzie?
-Do kibelka – zaśmiałam się głośno. –Słucham Cię, kochanie moje.
Od razu spoważniałam, bo przypomniałam sobie w jakiej sprawie do niej dzwonię.
-Dziś pożegnałam się z Erikiem. Definitywnie.
-Jesteś pewna swojej decyzji? Przecież…
-Tak. To koniec – zapewniłam. –Nie potrafię mu tego wybaczyć.
-Wiem, że jest Ci ciężko. Musisz mu pokazać, że jesteś silna.
-Staram się – powiedziałam przez łzy. Po drugiej stronie usłyszałam jakby walenie pięścią w drzwi. Ma chłopak siłę.
-Przepraszam Cię, ale muszę do niego iść, bo drzwi z zawiasów wyrwie – zaśmiała się. –Idę!
-Spoko. Spróbuję zasnąć.
-Trzymaj się, Słonko.
-Pa – rozłączyłam połączenie, a po chwili położyłam się. Długo nie mogłam zasnąć. Myślałam o Eriku. Mimo wszystko, moje serce nadal biło mocniej na jego widok. Przeżyliśmy razem tyle pięknych chwil. Nie potrafię ich tak po prostu wymazać z pamięci. Kiedy wreszcie odpływałam do krainy marzeń i snów, rozległo się pukanie do drzwi. Leniwie wstałam, podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Za nimi stał Erik. Zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować, wpił się w moje usta, obejmując moją twarz dłońmi. Na początku chciałam go odepchnąć, ale był silniejszy. Rozum mówił mi „przerwij to, będziesz żałować”, a serce „przestań się szarpać i ulegnij. Ostatni raz…”. Tę walkę wygrało serce, które waliło mi w piersi jak szalone. Uległam. Po moich policzkach popłynęły łzy. Brunet był szczęśliwi, że go nie odtrącam. Zjechał ustami na moją szyję. Jego delikatne, ale namiętne muśnięcia doprowadzały mnie do szaleństwa. Tak bardzo mi tego brakowało… Zaczęłam lekko drżeć i ciężej oddychać, podczas gdy on prowadził nas w stroną łóżka. Po chwili leżałam na miękkiej pościeli, a chłopak na mnie. Znów wrócił do moich ust, przejeżdżając ręką wzdłuż mojej talii, na co jęknęłam cichutko. Jego ręka wylądowała pod moją koszulką, której zresztą zaraz się pozbył. Jego ręka wylądowała pod moją koszulką, której zresztą zaraz się pozbył. Błądził rękami po moim rozgrzanym ciele. Nie spieszył się. Tak, jakby chciał, żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Odpowiadały mu moje ciche pomruki. Widziałam po nim, że jest już bardzo podniecony, a mimo to nie zdjął nawet koszuli. Nawet mnie na to nie pozwalał. Nie wiedziałam co jest grane, ale on, widząc moją zdziwioną minę, szepnął tylko, że na razie chce się nacieszyć moim widokiem. Dopiero po dłuższej chwili drobnych muśnięć ustami zrzucił koszule, a potem, z moją pomocą, zabrał się za spodnie. Po chwili nasze ubrania leżały gdzieś na podłodze, a my… No, wiadomo co. To było wyjątkowe. Jeszcze lepsze niż nasz pierwszy raz. To był nasz ostatni raz.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ahh to było... omomom. :D haha Czekam na cd. :D
OdpowiedzUsuńZakochałam sie w tym rozdziale *.*
OdpowiedzUsuń"-Tak. Mam zniknąć z Twojego życia" nieee, nie pozwalaam! ;c
OdpowiedzUsuńMa być cacy! Kasia z Danny'm, a Monia z Erik'iem. Takie połączenie pasuje. Nie rozdzielać, nie psuć ;c
"To był nasz ostatni raz." so sad ;__;
A Ty Danielek to co? xD
"-Nie, no co Ty… Danny! – usłyszałam mruknięcie i się zaśmiałam.
-Na pewno? Może zadzwonię później?
-Nie, muszę tylko uciec mojemu niewyżytemu chłopu. No, już – powiedziała po tym, jak usłyszałam trzask drzwi.
-Uciekłaś? Gdzie?
-Do kibelka " hahaha! xD
" Ma chłopak siłę." Kasia, bój się ;d
czekam na cedek ;)
zapraszam na rozdział :) http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńI co i teraz mają się rozstać? Ooo nie!
OdpowiedzUsuńOooo jak ładnieee <3 Ja tam wiem, że nie ostatni :P
OdpowiedzUsuń