niedziela, 20 stycznia 2013

65. Mieszane uczucia

Cedek mieszany - każdego po trochu xD
_______________________________________

Kasia


Mały był dzisiaj wyjątkowo niespokojny. Cały czas płakał, ledwo udawało mi się go zabawić. Nawet sprawdziłam, czy nie ma gorączki, ale wszystko było w porządku. Przynajmniej na moje oko. Jednak nie chciał spać, każda zabawa szybko mu się nudziła i znów był płacz. Zaczęłam się poważnie martwić. Nie chciałam dzwonić do swojej szefowej i przeszkadzać jej w pracy, więc radziłam sobie jak umiałam, czekając na Monikę i Weronikę. A one jak na złość długo nie wracały, a potem oznajmiły, że nie mają czasu dla brata, bo przyszły się tylko przebrać i znów wychodzą. Nie podobało mi się to. A jeszcze bardziej nie podobał mi się ich wygląd, kiedy wychodziły.
-Hola, hola – powiedziałam do nich, kiedy zakładały kurtki. –Gdzie wy się wybieracie tak ubrane?
-Nie Twoja sprawa – warknęła Wera. Westchnęłam.
-Posłuchajcie – zaczęłam spokojnie. –Nie musicie mnie lubić. Ja wiem, że za dziewczynami swoich idoli się nie przepada. Ale tutaj nie jestem narzeczoną Danny’ego, tylko opiekunką waszego brata. I chcecie czy nie, podczas nieobecności waszej matki, także waszą!
-Niedoczekanie. Nie zamierzam się Ciebie słuchać. – Ton Weroniki był dosyć spokojny, ale wyczuwałam w nim nienawiść do mnie.
-Dobrze, w takim razie zadzwoń do mamy i zapytaj, czy możecie wyjść – Wyjęłam komórkę z kieszeni i wyciągnęłam rękę w stronę nastolatki.
-Chyba żartujesz! Nie będę się o nic pytać! Jestem prawie dorosła!
-Do dorosłości Ci jeszcze dużo brakuje. Czyli nie zadzwonisz, tak?
-Nie!
-Dobra, więc ja zadzwonię.
-Nie zrobisz tego – wysyczała przez zaciśnięte zęby.
-Chcesz się przekonać? – Zaczęłam wystukiwać numer Patrycji. A raczej udawać, że wystukuję.
-Nienawidzę Cię! – wrzasnęła i pobiegła do swojego pokoju, trzaskając tak mocno drzwiami, że aż Ksawery znów zaczął płakać. Monika popatrzyła na mnie przepraszająco i poszła za nią.
Nie chciałam stawiać jej przed faktem dokonanym i grozić, ale nie zostawiła mi wyboru. Kiedy ich matki nie było, ja czułam się za nie odpowiedzialna. Gdyby coś im się po tym wyjściu stało, nie wybaczyłabym sobie tego. Przykro mi, że Weronika tego nie rozumie. Od samego początku nie potrafię się z nią dogadać. Z Moniką nie mam takich problemów. Po prostu nie wchodzimy sobie w drogę i już. Wera chyba za wszelką cenę chce mi pokazać, że nie powinnam być z Danny’m. Ech, fanki…


Erik


Czułem się okropnie. Tęsknota za Moniką i świadomość tego, że między nami to koniec przytłaczała mnie. Jednak uśmiech sam wkradał mi się na usta, kiedy myślałem o naszej ostatniej nocy. Nie, nie żałuję. Było cudownie. Wreszcie miałem ją tak blisko siebie. Ostatni raz.
Przez to wszystko nawet nie zjawiam się w studiu. W ogóle rzadko wychodzę z domu. Podświadomie czuję, że kiedy jestem w domu, jestem bliżej niej. Wszystko mi ją przypomina. Nawet nie zmieniłem pościeli z poduszki, na której spała i wieczorami wdycham jej zapach. Tak cholernie za nią tęsknię… Brakuje mi jej oczu, które mają kolor nieznanej głębi oceanu. Jej promiennego uśmiechu i melodyjnego śmiechu, którym nagradzała mnie, kiedy się wygłupiałem. Jej delikatnych, słodkich ust. Jej dotyku, którym zawsze doprowadzała mnie do szaleństwa. I przez własną głupotę to wszystko straciłem. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Natalie nic dla mnie nie znaczy, nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby iść z nią do łóżka. Byłem jakiś otumaniony. Alkohol by mnie tak nie ściął. Ja praktycznie nie pamiętam tamtego wieczoru.
Pamiętam, jak cholernie bałem się naszego spotkania w kawiarni. Nawet przed koncertami się tak nie bałem. Byłem jednocześnie szczęśliwy, że ją zobaczę i pełen obaw. Bałem się, że mi odmówi. Na szczęście udało mi się ją przekonać. Mama już 5 razy po weselu dzwoniła do mnie pytając, czy między nami na pewno wszystko jest w porządku. Jeszcze nie widziała żadnej plotkarskiej gazety. Co miałem jej odpowiedzieć? Kłamałem, że tak, tylko Monika opiekuje się chorym bratem, a ja mam promowanie płyty, więc się trochę mijamy. Mijałem to ja się z prawdą. Wcześniej czy później będę musiał jej to wyjaśnić. Wolę później.
Nie mogę zasnąć. Jak każdej nocy. Ciągłe myślenie mnie przytłacza. Przewracam się na łóżku z boku na bok bez sensu. Codziennie to samo. Jedynym moim lekarstwem jest 'setka'. Przez ten czas samotności weszło mi to w nałóg. Nawet nie liczę ile butelek alkoholu już wypiłem. Lubię ten moment, gdy zimny napój rozpala mnie od środka. Dzięki niemu skracam godziny, których normalnie bym nie przespał. Otworzyłem szklaną szafkę i wyjąłem z niej trunek. Dzisiaj miałem ochotę na coś mocniejszego. Wyciągnąłem również drinkówkę, do której nalałem rumu. Odkładając butelkę, z górnej szafki wypadło zdjęcie. Spojrzałem na nie. Przedstawiało Matta, Danna, Kasię i Monikę. Byliśmy na próbie przed jakimś koncertem. W tle Kasia zrobiła szpagat, Danny pił wodę mineralną, Mattias otwierał okno, a Monika stała przed obiektywem i się uśmiechała. Pamiętam ten dzień. Pamiętam też, że wtedy o mało nie złamałem nogi. Ale to się nie liczyło dla mnie, gdy przyglądałem się zdjęciu. Usiadłem przy stoliku. Poczułem się jak w hipnozie. Na widok jej oczu, serce mi przyspieszyło, na widok jej uśmiechu poczułem wewnętrzną radość, która zgasła wraz z momentem, w którym uświadomiłem sobie, że to tylko fotografia. Odrzuciłem od siebie zdjęcie na stół. Zakryłem dłońmi twarz, a następnie przejechałem nimi aż do karku. Wspomnieniami wróciłem do dnia ślubu. Pamiętam ten moment, gdy poprosiłem Monikę, by podała mi dłoń. Widziałem wtedy w jej oczach, jaką walkę musiała stoczyć ze samą sobą. Uświadomiłem sobie w tym momencie, jak wielką krzywdę jej wyrządziłem i jak trudno będzie mi ją odzyskać, o ile to kiedykolwiek się uda. Wziąłem do ręki drinkówkę, obróciłem ją parę razy na boki i wypiłem zawartość jednym łykiem.


Monika


- Monika, może jednak idź do lekarza, co ? - usłyszałam głos pod drzwiami łazienki. - To nie jest normalne, żeby przez tydzień Cię trzymała grypa żołądkowa.
- Ktoś chyba musi za Ciebie chodzić do pracy. - rzekłam, ocierając łzy, które spływały po moich policzkach z przemęczenia organizmu.
- Zadzwonię do szefa i powiem jaka jest sytuacja.
- Nick przestań, nie umieram, więc dam radę iść do pracy.
Czułam się, jakbym zjadła jakieś nieświeże danie. Od tygodnia spędzam cały dzień przy muszli toaletowej. Tym razem Nick opiekuje się mną. A tak nie powinno być.
- Monia, prosze Cie, pozwól mi chociaż wezwać karetkę...
- Ja Ci dam karetkę ! Dobra, zostanę dzisiaj w domu, ale jutro już muszę iść do pracy. Twój szef mnie zabije.
-Nie przejmuj się, wykorzystam zaległy urlop miesięczny.
Poczułam, że mój brzuch wreszcie się uspokoił. Wstałam, ale świat zaczął mi wirować przed oczami. W ostatnim momencie złapałam się umywalki i usiadłam na zamkniętej klapie toalety. Z szafki pospadały dezodoranty i inne rzeczy.
- Monika, w porządku ?
Ledwo łapałam oddech. Chłopak wszedł do środka.
- Rany boskie ! Wyglądasz jak trup ! Wziąłbym Cię na ręce i zaniósł na sofę, ale... - rzekł, po czym spojrzał na lewą rękę, która była w gipsie.
- Spokojnie, zaraz mi przejdzie. - czułam się, jakbym siedziała na karuzeli. Wszystko dookoła się kręci.
- Niee, dzwonię po karetkę. - odwrócił się i poszedł szukać telefonu.
- Nick ! Żadnej karetki ! - krzyknęłam i wstałam. Wtedy straciłam kontakt z rzeczywistością.

Obudziłam się w jasnobeżowej sali. Siedział przy mnie Nick, a pielęgniarka podpinała mi kroplówkę.
- Nareszcie się obudziłaś. Wyspałaś się chociaż ?
- Te Twoje głupie żarty. - pokręciłam głową i lekko się uśmiechnęłam. - Ile spałam ?
- Rekord od tego tygodnia. Aż całe 9 godzin.
- Rzeczywiście rekord.
Nick siedział po prawej stronie. Spojrzałam w lewo. W koncie na krześle spał Erik.
- Co on tu robi ? - zapytałam wkurzona.
- Zadzwoniłem po niego.
- Po jaką ciężką cholerę ?! Nie chce go tu widzieć ! - brunet podczas moich krzyków się obudził.
- Monika, opanuj się ! - rzekł do mnie Nick, zdziwiony moim zachowaniem.
- Ten cham skończony ma się do mnie nie zbliżać ! - mówiąc, podniosłam się do pozycji siedzącej.
Chciałam wstać i dać mu w twarz, ale pojawił się ponowny ból brzucha. Aparatura, do której byłam podłączona zaczęła wariować. Na salę wpadł lekarz z pielęgniarkami. Nick i Erik zostali wyproszeni na korytarz.
Błagałam lekarza o jakikolwiek lek przeciwbólowy, lecz nic nie mogą mi podać. Będę zdychać w męczarni. Chłopaki stali przy szybie i przez cały czas mnie obserwowali. Jedna z pielęgniarek wyszła, a za chwilę wróciła z maszyną, którą zwą ultrasonograf. Nicki Erik mogli wrócić na salę. Lekarz wylał mi na brzuch jakieś zimne mazidło, po którym przejechał jakimś urządzeniem. Trwała absolutna cisza, w której było słychać jedynie pikające maszyny. W pewnym momencie lekarz zapytał, nie odrywając wzroku od ekranu:
- Robiła Pani test ciążowy ?
- Test ciążowy ? - zapytali obaj.
- Niee. - zdziwiłam się pytaniem.
- No cóż. Jest Pani w ciąży. - mężczyzna spojrzał na mnie, a następnie na chłopaków.
- Ale jak to w ciąży ?! - zapytał przerażony Nick.
- Widzi Pan ten ciemny punkt ? - mówiąc, wskazał na miejsce na ekranie. - To zarodek.
Po moich policzkach popłynęły łzy.
- Gratuluję Panu. - lekarz mówiąc, uśmiechnął się i wyciągnął dłoń do Nicka.
- Dziękuję, ale to nie do mnie, tylko do niego. - chłopak zrobił krok w bok, odsłaniając Erika. Gdy zobaczyłam jego reakcję, musiałam zasłonić dłonią usta. Brunet stał wpatrzony w ekran i płakał. Nie wstydził się tego.
- A więc, gratuluję Panu. - uśmiechnął się doktor, podając Erikowi dłoń.
- Dziękuję. - uśmiechnął się i serdecznie ją uścisnął. - Bardzo dziękuję.
Nick nadal stał zdezorientowany. Patrzył to na mnie, to na Erika.
- Przyjdę później do Pani zaglądnąć. Gdyby było coś Pani potrzebne, proszę wołać pielęgniarki.
Kiwnęłam głową. Czułam się wewnętrznie rozdarta.
- Panie doktorze, mam takie pytanie... - zwrócił się do lekarza Nick, wychodząc za nim na korytarz.
Zostałam na sali sama z Erikiem. Patrzył na mnie z uśmiechem na ustach. Po jego policzkach nadal spływały łzy. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego. Tym bardziej miałam ochotę płakać. Nadal go nienawidzę, a mimo to w środku wołałam, aby mnie przytulił. I pocałował. Między nami pojawiła się niewidoczna granica, która dzieliła nas od siebie. Patrzyliśmy na siebie w ciszy, co jakiś czas pociągając nosem.
- W porządku ? - zapytał.
- Tak. Możesz już wyjść. - rzekłam oschle i obróciłam się na lewy bok.
- Co ? - zdziwił się na moje słowa. - Jak to wyjść ?
- Normalnie. Za sobą masz drzwi. Naciśniesz klamkę i przejdziesz przez próg.
- Zaraz, zaraz. O co Ci chodzi ?
- O co mi chodzi ? - obróciłam się z powrotem. - O co mi chodzi ?! - podniosłam głos.
- Nie denerwuj się.
- No trudno jest się nie denerwować, skoro masz jeszcze czelność tu przychodzić ! Najpierw przespałeś się z tą małpą, a potem mnie wykorzystałeś !
- Chciałaś tego ! - zaczął się bronić.
- Nie odwracaj kota ogonem ! Dobrze wiedziałeś, że Cię nienawidzę za to, co zrobiłeś ! I jeszcze bezczelnie przyszedłeś do mojego pokoju !
- Nie krzycz i nie denerwuj się, bo zaszkodzisz naszemu dziecku. - rzekł spokojniej.
- Naszemu ? Hahaha, rozbroiłeś mnie. A skąd ta pewność, że ono jest Twoje ?
- Bo jest ! Nosisz w sobie część mnie, której nie chce stracić.
- Aha, czyli ja mam nosić Twoje dziecko, urodzić je i wynosić się z Twojego życia ?! Dobry układ. Albo wiesz co, mam lepszy pomysł. Usunę je.
- Oszalałaś ?! Chcesz zabić nasze dziecko ?! - krzyknął na mnie.
- To jest moja decyzja, czy je urodzę, czy nie. Ty za mnie na pewno tej decyzji nie podejmiesz. - warknęłam, a mój brzuch dał o sobie znać. Ponownie zgięłam się w pół.
- Zawołać lekarza ? - zapytał z troską w głosie.
- Nie, to i tak nic nie da. Nie pokazuj mi się więcej na oczy. Wróć do swojej kochanej Natalie, bo u mnie nie masz już żadnych szans.
- Nie rozumiem Cie.
- Coo, myślałeś że teraz już będzie tak jak dawniej ? że rzucę Ci się w ramiona i od razu wybaczę ? Niee, to tak nie działa. - powiedziałam spokojnie. - Miło było, ale chyba na Ciebie czas.
Chłopak patrząc na mnie pokręcił głową i wyszedł, nie wierząc w to, co powiedziałam. Życie jest pełne rozczarowań. Czas żeby on się do tego również przyzwyczaił. Brunet w drzwiach rozminął się z Nickiem.
- Wytłumaczysz mi w końcu, co tu się dzieje ?
- Już i tak wszystko wiesz. - mówiąc, otarłam łzy.
-Gdybym wiedział, to bym nie pytał. Erik wyszedł stąd wściekły. Pokłóciliście się?
-Powiedzmy – mruknęłam, pociągając nosem.
- Powiedzmy ? - rzekł sarkastycznie, zakładając ręce.
- Chcesz znać całą prawdę ?! - krzyknęłam zła.
- Taaak ! - rozłożył ręce bezradnie i ciesząc się, że w końcu ktoś wyjaśni całe zajście.
- Nie jestem z Erikiem. Rozstaliśmy się 3 miesiące temu po tym, jak wyjechał w trasę. - mówiłam już spokojniej.
- Że co ?
- Po jednym z koncertów przespał się ze swoją byłą. Dobrze wiesz, że nie toleruję...
- Wiem. - przerwał mi. - No ale co będzie teraz ?
- Jak to co ? - zapytałam zdziwiona.
- Nie wrócicie do siebie ? Nawet ze względu na dziecko ?
- Dlaczego dziecko miałoby nas ze sobą 'pogodzić' ? Taka transakcja wiązana ? - mówiąc, puknęłam się palcem w czoło.
- Nie rozumiem was. - wzdychnął ciężko.
- Ja jego też nie. Myśli, że przez ciążę wróci ta stara miłość i wszystko będzie w porządku. Jedno jest pewne - nie wrócę do niego ze względu na dziecko.
- No ale dziecko musi mieć ojca.
- A skąd ta pewność, że je będę chciała urodzić ?
- Monika, już przerabialiśmy ten temat. - podniósł głos.
- Nick, daj mi już spokój. - rzekłam cicho i obróciłam się do niego plecami.
Chłopak wyszedł bez słowa. Gdy tylko drzwi się zamknęły, mogłam spokojnie zwinąć się w kłębek. Czułam ból cielesny i wewnętrzny. Łzy same wylewały się z moich oczu.


Erik


Szedłem przed siebie. Nawet dobrze nie znam tego miasta. Nie ważne było czy się zgubię. Jakoś zawsze dawałem radę. Czułem wewnętrzną pustkę. Nie wiedziałem co robić. Z jednej strony chciałem skakać i tańczyć ze szczęścia na wieść o tym, że zostanę tatą. Ale z drugiej czuje się załamany i mam ochotę płakać. Monika nawet nie chce mnie znać. Nie dziwię jej się. Zachowałem się jak ostatnia świnia. Natalie na pewno musiała mi coś dosypać do drinka. Moje ciało przeszedł chłód. No tak, szedłem z rozsuniętą kurtką. Jest conajmniej - 10 stopni mrozu. Zatrzymałem się w miejscu. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę jak daleko udało mi się zajść. Dookoła mnie rozciągały się domki jakiegoś osiedla. Było ciemno, w żadnym z mieszkań nie świeciło się światło, więc było już dość późno. Wyciągnąłem telefon i zamówiłem taksówkę.


Danny


Usłyszałem dźwięk połączenia. Leniwie wyciągnąłem dłoń i odebrałem, nie patrząc na ekran.
- Słuchamm...
- Cześć, jesteś w domu ?
- Erik matole... - mówiąc, przewróciłem się na plecy. - Jestem i zgadnij co robię.
- Sorki że Cię obudziłem, ale mam ważną sprawę.
- Co się stało ? - zapytałem, przecierając zaspane oczy.
- Otwórz mi drzwi. - rzekł i następnie się rozłączył.
Wzdychnąłem ciężko i wymruczałem pod nosem do siebie:
- Zabiję go któregoś pięknego dnia.
Doczłapałem się leniwie do drzwi i otworzyłem je.
- Nie dało się wolniej ? Zimno mi. - mówiąc, wszedł do środka nie pytając, czy może.
- Spoko, rozgość się. Czuj się jak u siebie. - wskazałem dłonią na wnętrze mieszkania. - Co to za sprawa ? - zapytałem, opierając się ręką o ścianę i drapiąc się po karku.
- Kasia śpi ?
- Teraz już nie. - powiedziała, wychodząc z ciemnego pomieszczenia.
- Noo. Zaszczycisz nas w końcu tą ważną sprawą ? - rzekłem.
- Będę tatą.

8 komentarzy:

  1. Oj Erik, Erik... Mam nadzieję że moja imienniczka do niego wróci.
    Czekam na nexta. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadnego usuwania dziecka! Never :O czekam, na ciag dalszy :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika, nie pozwalam Ci usunąć tego dziecka, kumasz? Nu, nu, nu.
    "- Cześć, jesteś w domu ?
    - Erik matole... - mówiąc, przewróciłem się na plecy. - Jestem i zgadnij co robię.
    - Sorki że Cię obudziłem, ale mam ważną sprawę.
    - Co się stało ? - zapytałem, przecierając zaspane oczy.
    - Otwórz mi drzwi. - rzekł i następnie się rozłączył.
    Wzdychnąłem ciężko i wymruczałem pod nosem do siebie:
    - Zabiję go któregoś pięknego dnia." hahaha, kocham tą dwójkę ;D
    czekam na cedek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam, że Monia jest w ciąży :D Jupila^^
    Weee ich pogódź, bo tak smutno jest :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Erik tatusiem;) no Monia weź mu wybacz. Może rzeczywiście tamta dosypała mu coś i perfidnie wykorzystała. Dawaj szybko cd pliis:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Noo świetnie świetnie, tylko zrób cos z tym Erikiem, a raczej z Moniką, muusi byc good, musi . ; )) Cdd , szybko !! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział http://is-it-all-in-my-head.blogspot.com/ , zapraszam.;)

    OdpowiedzUsuń
  8. zapraszam na nowy rozdział + informację http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń