piątek, 8 lutego 2013

69. Spotkanie


Danny, odkąd dowiedział się, że jestem w ciąży, stał się jeszcze bardziej opiekuńczy, o ile to w ogóle możliwe. Następnego dnia umówił nas do lekarza. No nas, bo poszedł tam ze mną. Boże, nawet torebkę chciał mi nieść, żebym się nie przemęczała. Początki paranoi? Oby nie, bo przysięgam, że zamieszka z Erikiem aż do porodu.
-Dan, Kochanie, kobieta w ciąży przede wszystkim nie może się denerwować – powiedziałam spokojnie, choć się we mnie gotowało.
-Wiem…
-To mnie nie denerwuj i oddawaj tę torebkę! – wydarłam się i wyrwałam mu torebkę, a potem legalnie wyszłam z domu. Fajnie by to wyglądało – facet z torebką. Gdyby była czerwona, to normalnie jak Tinki Winki.
Był tak podekscytowany, że aż się bałam. Cały czas się uśmiechał, częściej patrzył na mnie niż na drogę.
-Możesz przestać się na mnie gapić i skupić na drodze?
-Mam podzielną uwagę – odparł, a ja wywróciłam oczami. –Zrozum mnie. Cieszę się, że w końcu nam się udało. Chciałbym wykrzyczeć to całemu Światu.
-Wystarczy, że dodasz post na Facebook’a i już wszyscy będą wiedzieć – mruknęłam.
-Dobry pomysł! – wyszczerzył się.
-Danny!
-Dobrze już, dobrze.
Kilkanaście minut później siedzieliśmy pod gabinetem lekarskim, czekając na swoją kolej. To znaczy ja czekałam na swoją kolej. Długo czekać nie musiałam. Punktualnie o godzinie, na którą byłam umówiona, zostałam poproszona. Daniel dreptał za mną. Po krótkiej rozmowie z lekarzem, zaczęło się badanie. Tak jak myśleliśmy – drugi tydzień. Dan miał problem z dostrzeżeniem naszej fasolki na ekranie.
-Ta mała plamka? – spytał, kiedy lekarz, po raz kolejny, pokazywał jaśniejszy punkcik.
-Tak.
Chyba wreszcie zobaczył, bo uśmiechnął się delikatnie, a potem mnie pocałował. Widziałam, że jego oczy się szklą, jednak próbował pohamować łzy.
-Proszę się nie wstydzić łez. To naturalna reakcja – powiedział lekarz. Nie byłam pewna, czy mój narzeczony go usłyszał, bo ani na chwilę nie oderwał wzroku ode mnie. Patrzył mi głęboko w oczy, a po jego policzku płynęła zdradziecka łza, którą po chwili otarłam kciukiem.
W drodze powrotnej był jeszcze bardziej ożywiony. A w domu rzucił się na mnie i się we mnie wtulił.
-Hej, co jest? – spytałam, obejmując go. Odsunął się trochę, za to chwycił w obie dłonie moją twarz i wessał się w moje usta.
-Kocham Cię – szepnął, przerywając pocałunek. –Tak cholernie mocno Cię kocham. I Ciebie. – Kucnął, podwinął moją bluzkę, pocałował mnie w brzuch, a potem się do niego przytulił. Zwariował…


Kilka dni później…


Uznaliśmy, że wypadałoby przekazać rodzicom radosną nowinę. W tym celu Danny zarezerwował dwa bilety do Polski. Coś ostatnio często podróżujemy…
Postanowiliśmy, że najpierw poinformujemy tatę Dana i Panią Marię. Już czuję jej uściski…
Mówiłam? Już na przywitanie się na nas rzuciła. Boże, ile ta kobieta ma krzepy!
-Kiedy wróci tata? – spytał Danny, kiedy mogliśmy swobodnie oddychać. (czyt. Pani Maria nas puściła)
-Za jakieś kilka godzin. A co, ja wam nie wystarczam? – zaśmiała się.
-Po prostu musimy wam coś powiedzieć, a nie chcemy każdemu z osobna – odparł blondyn, ciągnąc mnie na kanapę, na której usiedliśmy.
-Coś się stało? – spytała przestraszona Pani Maria.
-Nic strasznego – zapewniłam z delikatnym uśmiechem. Kobieta wyglądała, jakby ją coś strzeliło. Albo olśniło.
-Jesteś w ciąży? – szepnęła, siadając na fotelu. Spojrzeliśmy z Danny’m na siebie,, podejrzewam, że tak samo zaskoczeni.
-Skąd wiesz? – spytał cicho mój narzeczony. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, ponieważ Pani Maria w błyskawicznym tempie się do nas zbliżyła i przytuliła. Najpierw mnie, a potem chłopaka.
-Gratuluję! – zaświergotała. –Matko! Piotr będzie z Ciebie dumny!
Zaśmiałam się cicho, widząc rumieńce na twarzy Daniela.
Po kilku godzinach wrócił Pan domu, który zdziwił się na nasz widok. No co my kosmici, czy co?
-Co Cię sprowadza do ojca? – spytał wesoło.
-A musi mnie coś sprowadzać? Nie mogę bezinteresownie odwiedzić tatusia? – Pan Piotr popatrzył na niego, jak na debila, a ja musiałam zakryć usta dłonią, by ukryć szeroki uśmiech. –No dobra, pomyśleliśmy, że będziesz zainteresowany pewnym faktem. – Wzrokiem dał mi do zrozumienia, że mam podać wydruk USG. Tak zrobiłam.
-Co to jest?
-No… Spodziewam się dziecka! – Teraz już nie mogłam. Parsknęłam śmiechem, którego nie mogłam opanować przez ładnych parę minut. Powiedział to po polsku, więc podejrzewam, że miało być „spodziewamy”, tylko mu nie wyszło.
-Ty? Jesteś w ciąży? – rzekł mężczyzna, powstrzymując śmiech, czym mnie dobił.
-Co? Nie! Kasia jest. Cholera! Wiedziałem, że przekręcę! – zezłościł się.
-Oj, nie przejmuj się. Prawie Ci się udało. – Otarłam łzy śmiechu i pocałowałam go w policzek. Mój przyszły teść też się uspokoił, a potem nam pogratulował.
Oczywiście został nam wepchnięty obiad. Kiedy zobaczyłam swoją porcję, przeraziłam się.
-Ta porcja to dla Daniela, tak? – zapytałam i już miałam zamieniać talerze.
-Niee, dla Ciebie. Musisz teraz jeść za dwoje.
Zerknęłam na blondyna wzrokiem mówiącym „pomocy!”.
-Gdzie ona ma to wszystko zmieścić? Chude to jak patyk. – To żeś mi pomógł… Wzięłam widelec w rękę i zaczęłam go oglądać z każdej strony.
-Fajnie byś wyglądał z widelcem w oku – powiedziałam i „podjechałam” narzędziem zbrodni pod jego lewe oko, a on się odsunął i uśmiechnął. Reszta się zaśmiała. Byłam zdziwiona, jak swobodnie się tam czuję…
Po obiedzie, którym się przejadłam, a nie zjadłam nawet połowo, usiedliśmy w salonie, a ja byłam wypytywana jak się czuję, itp.
-O dziwo teraz dobrze – odpowiedziałam. –Pierwsze dwa tygodnie ciągle wymiotowałam i nie jadłam prawie nic.
-Ale do lekarza nie chciała iść – dopowiedział Dan.
-Bałam się!
-Czego? Przecież ja tylko na to czekałem.
-A skąd mogłam wiedzieć, że Ci się nie odwidziało? – W odpowiedzi dostałam pstryczka w nos.
-Dzidziuś jest męczący po tatusiu – odezwał się Pan Piotr.
-To znaczy?
-Patricia w ciąży z nim też ciągle wymiotowała. I to nie dwa tygodnie, a dwa miesiące.
-Współczuję, ja ledwo te dwa tygodnie przeżyłam. Niezłym byłeś ziółkiem – zwróciłam się do chłopaka, a on się wyszczerzył.
-Na ile przyjechaliście? Mam nadzieję, że na co najmniej tydzień? – rzekła Pani Maria.
-Znaczy… - zaczęłam.
-Musimy jeszcze pojechać do rodziców Kasi – dokończył Dan, a ja na potwierdzenie jego słów,  kiwnęłam głową.
-Właściwie, to my też chcieliśmy wam coś powiedzieć. – Spojrzeliśmy z Danielem na siebie. Chyba nie to, co my im…?
-Przeprowadzamy się do Szwecji – rzekł Pan Piotr, na co Danny go objął i poklepał po plecach.
-To super! Kiedy?
-Za miesiąc – odparła Pani Maria. –Piotr dostał tam korzystną propozycję pracy. Grzech nie skorzystać. – Zaśmiała się. Kiedy starszy Grzechowski powiedział nam, ile będzie teraz zarabiał, uznaliśmy, że naprawdę grzech nie skorzystać.
-No, to szykujcie się na częste odwiedziny – ostrzegł mężczyzna, śmiejąc się.
-Spoko. Przydadzą się ręce do opieki nad bobaskiem – odrzekł Dan. Spojrzałam na niego pytająco.
-A Ty przepraszam co? Zrobiłeś, a teraz umywasz ręce? – spytałam, a on, biedny, zakrztusił się ciastkiem, które właśnie jadł.
-Niee, no ale wiesz. – Wyszczerzył się.
-Spróbuj tylko zostawić mnie z nim samą, a przysięgam, że Ci przyłożę – zagroziłam.
-Też Cię kocham.
Oczywiście zostaliśmy zmuszeni do zostania chociaż do następnego dnia. Pani Maria co chwilę podtykała mi pod nos jakieś żarełko, jakby dziecko zjadało część posiłków, jakie jadam. Rany, to nie pasożyt!
Tak więc następnego dnia, pociągiem, pojechaliśmy do moich rodziców. Żebyście widzieli fascynację blondyna w czasie jazdy.
-Kochanie, czy Ty pierwszy raz jedziesz pociągiem? – zapytałam w pewnym momencie.
-No. – I wyszczerz. Pokręciłam głową z politowaniem.
Kiedy wysiedliśmy na dworcu po kilku godzinach, już nie był taki zachwycony. W końcu to nie to samo, co jego Audi…
Z dworca do rodziców pojechaliśmy taksówką, co już bardziej mu odpowiadało. Matko, to co on by powiedział, gdybyśmy jechali autobusem? Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać.
Gdzieś po pół godzinie, bo były korki, dojechaliśmy.
-Nie idę – oświadczył, kiedy taksówka odjechała.
-Co?
-Boję się. – Wytrzeszczyłam oczy.
-Ty? Chodzący spokój?
-Tak. Twój tata mnie zabije, że nie jesteśmy małżeństwem, a… - urwał, a ja się roześmiałam.
-Nie przesadzaj. Nie jest taki staroświecki. Raczej wie, że teraz z TYM nie czeka się do ślubu. – Puściłam mu oczko, a potem chwyciłam za rękę i siłą wciągnęłam do bloku mieszkalnego. Nawet na schodach stawiał opór. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi, a ten w tył zwrot. W ostatniej chwili go złapałam. W tym momencie drzwi się otworzyły i zobaczyłam w nich uradowaną mamę, która zaraz mnie przytuliła.
-A co on taki blady? – spytała, kiedy weszliśmy do środka. Zerknęłam na blondyna. Faktycznie był blady jak ściana. Mama przyniosła mu szklankę wody, a ja zaprowadziłam go do dużego pokoju.
-Nie umieraj mi tu – powiedziałam, kucając przed nim. –Nie bój się tak. On Cię nie zje.
Po paru minutach mu przeszło, ale siedział jak na szpilkach. Doskonale pamiętał pierwszą rozmowę z moim ojcem, stąd ten stres. Skoro wtedy robił z nim „wywiad”, teraz może być podobnie. Oby nie, bo serio mi tu biedak padnie. Po godzinie wrócił ojciec. Zdziwiłam się, bo nigdy nie wracał wcześniej niż po 16-tej, a teraz jest dopiero 13-ta. Danny od razu stanął na baczność. Śmiać mi się z niego chciało. Przywitałam się z tatą i usiadłam, a ten dalej stał jak kołek. No dobra, miejmy to za sobą. Wstałam i zawołałam rodzicielkę, która wyszła do kuchni.
-Mamy dla was nowinę – zaczęłam, spoglądając na blondyna. Wyglądał jak zahipnotyzowany. Westchnęłam. Raczej nie mam co liczyć na pomoc. –Jestem w ciąży. – Mama otworzyła szerzej oczy, a tata zmarszczył brwi. Po chwili wyszli ze stanu osłupieniu i nas wyściskali. Mama oczywiście się rozkleiła. Bardzo się ucieszyli, co Danny przyjął… oryginalnie. Zemdlał. Kiedy się obudził, tata zaczął żartować, że lepiej, żeby nie było go przy porodzie, bo zawału dostanie.
Po godzinie wszystko było już w normie, a my siedzieliśmy w dużym pokoju i piliśmy kawę. To znaczy ja herbatę. Znów byłam pytana, jak się czuję, a tata nawet zapytał, jak doszło do zapłodnienia.
-Spłodziłeś dwójkę. Nie pamiętasz, jak to się robi? – odpysknęłam, na co wszyscy się zaśmiali. Mnie do śmiechu nie było. Nasze łóżko – nasza sprawa i nikomu nic do tego. Ojciec chyba zauważył, że jestem zła, bo zamilkł. Teraz mama z Danny’m nadrabiali rozmową. W pewnym momencie wstałam i poszłam do kuchni odnieść swoją filiżankę. Zaraz za mną przyszedł sprawca moich nerwów.
-Córuś – zaczął. Nie zareagowałam. Udawałam, że jestem zajęta myciem porcelany. W sumie byłam, ale odpowiedzieć mogłam. –Przepraszam. – Miło, że zna takie słowo. Zakręciłam kran, wytarłam ręce i odwróciłam się w jego stronę.
-Jestem dorosła. Nie uważasz, że to, co robię z narzeczonym, to moja sprawa? – warknęłam.
-Tak, masz rację – przyznał. –To było… nietaktowne.
-Delikatnie mówiąc. – Wróciłam do pokoju i zajęłam swoje miejsce, czyli obok ukochanego. Nie miałam ochoty tam siedzieć. Kocham rodziców, są dla mnie tak samo ważni, jak Daniel, ale teraz… Teraz chciałam wrócić do Szwecji i zaszyć się z ukochanym w naszym gniazdku. Tam jest mój dom. Wyjęłam z kieszeni telefon i napisałam SMS-a do Dana, mimo, że był obok. Kiedy zobaczył nadawcę wiadomości, spojrzał na mnie dziwnie, ale przeczytał. Treść brzmiała:

Zabierz mnie do domu :(

Znów na mnie spojrzał, a potem odpisał.

Już niedługo, Skarbie. Wytrzymaj.

Posłałam mu delikatny uśmiech, a on pocałował mnie w głowę.
Pożegnaliśmy się z rodzicami dość wcześnie i poszliśmy do mojego starego pokoju. Żeby nie próbowali nas zatrzymać, powiedziałam, że jestem bardzo zmęczona. Uchroniłam Daniela od „oblewania nowego członka rodziny” z moim ojcem. Ten starszy oczywiście dostał opieprz od mamy, czym zbytnio się nie przejął. A Dan nawet nie był zainteresowany. Leżąc w łóżku, zapytałam, czemu nie chciał pić.
-Nie chcę wam śmierdzieć alkoholem. – Mam przy sobie ideał. Dostał słodkiego całusa w usta.
Następnego dnia musieliśmy wstać koło 6-tej, bo samolot mieliśmy o 8-ej. Szybkie śniadanie, pożegnanie się z rodzicami, przy czym mama nas wręcz błagała, żebyśmy przyjechali jeszcze przed rozwiązaniem i na lotnisko.


Dwa dni później…


Kiedy wróciłam z pracy, Danny’ego nie było. I kto tu na kogo musi czekać? Wrócił akurat na obiad. Gdy siadałam przy stole, do kuchni wszedł blo… brunet. Rozdziawiłam oczy i usta ze zdziwienia.
-Co tak patrzysz? – spytał. –Nie podoba Ci się?
-Jest cudnie – wydusiłam z siebie po chwili i podeszłam do niego. Chciałam dotknąć jego, teraz ciemnych włosów, ale odchylił się do tyłu. Ręce mi opadły.
-Masz bzika na punkcie swoich włosów, wiesz?
-Mam bzika na Twoim punkcie. – Pocałował mnie.


Kilka miesięcy później…


Monika


Na jednym z przystanków zauważyłam plakat z informacją o koncercie E.M.D. Odbędzie się za 3 tygodnie, a wstęp jest wolny. Sama nie wiem, czy powinnam na niego pójść. Nie widzieliśmy się 4 miesiące. Pewnie wrócił do Natalie. Wsiadłam do autobusu, który miał lekkie spóźnienie. Ludzi było dość sporo, jak każdego ranka. Dzieci jadące do szkoły, dorośli jadący do pracy, w tym także ja. Zakończyłam znajomość z E.M.D. w momencie wyjścia ze szpitala.  Mieszkam wraz z Nickiem. Na początku było mi ciężko dostosować się do panujących warunków w jego pracy. Jeszcze ciężej było mi patrzeć, jak Nick przeżywa moją ciążę. Nie przespałam wiele nocy, a przepłakałam jeszcze więcej. W ciągu dnia nie miałam nawet czasu pomyśleć o przyjaciołach, a co dopiero o złamanym sercu przez Erika. Autobus zatrzymał się na wyznaczonym przystanku, na którym wysiadłam. Zarzuciłam torbę na ramię i biorąc głęboki oddech, ruszyłam w kierunku pracy. Rex Hotel - to tutaj pracuję za Nicka dopóki całkowicie nie powrócą mu siły. Jestem recepcjonistką i bardzo cieszy mnie ta praca. Załoga jest bardzo zgrana i zżyta ze sobą. Przyjęli mnie z otwartymi ramionami i to w nich miała duże wsparcie.
- Słyszałaś Młoda, kto ma za godzinę pojawić się w hotelu na nocleg ? - usłyszałam, gdy tylko przekroczyłam próg wejścia do hotelu. No tak, dzisiaj ze mną od rana jest Gregor - najlepszy przyjaciel Nicka.
- No kto ciekawy ? - zapytałam, udając się w stronę szatni.
- E.M.D. - rzekł z dumą w głosie, a ja stanęłam w miejscu.
- Skąd wiesz, że oni ? Zawsze mówisz, kto będzie, a okazuje się całkowicie ktoś inny. Tak jak ostatnio. Miała być strasznie Britney Spears.... - wywróciłam oczyma.
- No co, September od tyłu wygląda jak ona. Każdy się może pomylić. - założył ręce i udał obrażonego. Zaśmiałam się i ruszyłam do szatni. Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie.
Czego oni tu szukają ? Tak długo ich nie widziałam. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej.... Boje się, że wrócą znów wszystkie wspomnienia, gdy zobaczę Erika. A jeśli on mnie rozpozna ? Podeszłam do lusterka w łazience i przyjrzałam się sobie. Moje długie, falowane, ciemnoblondne włosy zamieniły się w proste, rude włosy z grzywką. Straciłam na wadze, moje kości policzkowe stały się bardziej wyraźne. Moje oczy stały się matowe, zmęczone. Worki pod oczami dawały o tym znać. Kiedy dłonią poprawiałam włosy, na ręku zabrzęczała mi bransoletka. Spojrzała na nią. To była bransoletka od Erika, którą dostałam w Święta u jego rodziców. Wróciły wspomnienia z tamtego dnia, które zaszkliły mi oczy. Szybko ją ściągnęłam i schowałam do kieszeni w spodniach. Wróciłam do swojej szafki i wyciągnęłam z niej potrzebne mi ubrania. Przebrałam się i trzymając plakietkę w ręku, wróciłam na recepcję.
- Jak się czujesz ? - zapytał, zerkając na mnie czułym okiem. Tylko on wie, że jestem w ciąży.
- W porządku. Dzisiaj jest lepiej niż ostatnio. - uśmiechnęłam się.
- Kotek, ja idę sobie zapalić. Ogarnij tu trochę - rzekł Greg, puszczając mi oczko.
- Bałagan zrobić to ma kto. - chłopak wystawił mi język i wyszedł.
Rozejrzałam się po biurku - gorzej niż w chlewie. Wszędzie jakieś papiery, ulotki, karteczki. Nawet na podłodze. Zaczęłam porządki właśnie od niej. Przykucnęłam, zbierając papierzyska dookoła. Nagle usłyszałam głosy gości, a zaraz po tym dźwięk dzwoneczka, który oznaczał przywołanie recepcjonisty. Wyprostowałam się i wszystkie papiery, które miałam w rękach wypadły mi od nowa. Przede mną stało E.M.D. Danny rozmawiał przez telefon tak jak i Mattias. Erik stał przede mną i chyba odpisywał na sms'a. Serce gwałtownie mi przyspieszyło.
- W czym mogę pomóc ? - odezwałam się po jakiejś minucie. Brunet podniósł wzrok i popatrzył na mnie. Uśmiechnął się i przywitał:
- Dzień dobry, mieliśmy rezerwację na nazwisko Saucedo. - wstukałam szybko nazwisko w komputer.
- Jest, rzeczywiście. Pokoje 121, 122 i 123. - mówiąc, podałam kluczyki do pokoi. - Proszę za mną. - starałam się mówić spokojnie i naturalnie, ale wątpię, czy mi się to udało.
- Chłopaki, chodźcie. - rzekł Erik, biorąc swoją torbę.
Matt i Dan zakończyli swoje rozmowy i ruszyli za nami.
- Długo tu już Pani pracuje Pani... - zapytał Daniel.
- Monika. - rzekłam, wyczekując ich reakcji. Brunetowi troszkę zrzedła mina, kiedy usłyszał moje imię. - Pracuję tu już dłuższy okres czasu.
- Co nam Pani może powiedzieć o sobie ? - zapytał Daniel, idąc obok mnie.
- Ty się tleniony nie zapędzaj, bo masz narzeczoną. Tylko Młody się może o takie rzeczy pytać. - powiedział Mattias, odciągając go ode mnie, przez co szli bardziej z tyłu.
- Co ja ? - zapytał Erik, jakby wyciągnięty ze swoich myśli.
- Danny podrywa za Ciebie. Przejmij inicjatywę. - Matt uśmiechnął się i puścił mi oczko.
- Nie szukam narazie nikogo. Nie potrzebuję dziewczyny do szczęścia.
- Już pół roku jesteś sam. Niedługo już nie będziesz taki młody. - mówił Danny, czochrając go po włosach.
- No i dobrze, najwyżej będę sam. Na dobre mi to wyjdzie. - oburzył się Erik i wyrwał z objęcia Daniela.
Zatrzymałam się przed wyznaczonymi pokojami. Wręczyłam im klucze i życząc miłego dnia, wróciłam na recepcję. Rany, ale on się zmienił. Stał się teraz bardziej cichy niż przedtem. Z oczu zniknęły te urocze iskierki. Wygląda na to, że ten stary - wiecznie rozbrykany i wesoły Erik znikł wraz z naszym związkiem. Z zamyślenia wyrwał mnie Greg, który podchodząc po cichu przestraszył mnie.
- Nie myśl tyle, bo Ci zaszkodzi. - rzekł, śmiejąc się.
- Nie wiesz o tym, że kobiet w ciąży się nie straszy ? Chcesz, żebym Ci tu urodziła ? - zapytałam, szepcząc.
- Sorki, nie chciałem. - rzekł, zmieszany i nieco przestraszony.
Zauważyłam, że na kanapie została skórzana torba Daniela. Wzięłam ją i udałam się do pokoju chłopaka. Zapukałam lekko, na co usłyszałam:
- Erik matole, i tak wiem że to Ty.
- Tak chyba nie do końca. - powiedziałam, lekko uchylając drzwi. Gdy weszłam do środka, rzekłam, wyciągając rękę: - Zostawił Pan kurtkę na kanapie. - uśmiechnęłam się serdecznie.
- Jaki Pan ? Przecież wiesz kim jestem. - wziął ode mnie kurtkę i uśmiechnął się.
- No tak, kto by Cię nie znał. - uśmiechnęłam się i podeszłam do drzwi, ale blondyn zagrodził mi drogę. - Co Ty robisz ? - zapytałam, zdziwiona.
- Monika, przecież wiem że to Ty, przede mną nie musisz ukrywać. Dziwię się tylko, jakim cudem Erik się jeszcze nie domyślił że to Ty. - powiedział z powagą w głosie.
- Skąd wiedziałeś ? - ściszyliśmy tony, aby nikt więcej nas nie słyszał.
- Przecież się tu wyprowadziłaś, więc wiedziałem, że gdzieś Cię tu znajdziemy. Erik się ucieszy, jak mu powiem. - nacisnął klamkę i gdy chciał przez nie wyjść, zamknęłam je z siłą.
- Nic mu nie powiesz. Nie zrobisz tego, bo Cię o to proszę. Daniel, Ty nie widzisz tego, że między nami nigdy już nie będzie tak samo ? - rzekłam, siadając na kanapie.
- Monika, Ty nawet nie wiesz, co się z nim działo przez te pół roku. - mówiąc, usiadł koło mnie.
- To, że zdążył mnie zdradzić z Natalie to wiem. I że jestem w ciąży też mi nie musisz mówić.
- Który to już miesiąc ?
- Będzie 5. Widać już coś ? - zapytałam, przyglądając się brzuchowi.
- Lekko zaokrąglony. - uśmiechnął się i przejechał dłonią po moim brzuchu. - Monia posłuchaj, Erik zakończył swój romans i znajomość z Natalie, kiedy tylko informacja o nich pojawiła się w gazetach i na portalach plotkarskich.  Jeszcze nigdy w życiu nie widziałem tak załamanego Erika. Jego życie wywróciło się do góry nogami. Z szalonego Erika zamienił się w samotnego, odosobnionego i przygnębionego nic nie znaczącego gostka. Całe dnie spędza zamknięty w domu lub w studiu. Na koncerty w ogóle się nie zgadzał. Nie masz nawet pojęcia jak on bardzo chce Cię odzyskać.
- Tak ? Odzyskać ? Nawet mnie nie poznał ! - oburzyłam się.
- On przez cały czas jest wpatrzony w zdjęcia. Albo Twoje albo jego z Tobą. Opowiadał mi i to z tysiące razy, że jak pojechaliście na Sylwestra na Jamajkę chciał Ci się oświadczyć. Miał już wszystko od dawna zaplanowane, a Natalie skreśliła to wszystko swoją osobą. A ślub Cecilii ? Hah, dziewczyno. Myślałem, że z okna wyskoczy, jak powiedziałaś mu, że się zgodziłaś. Dopiero parę dni później powiedział mi, pod jakim warunkiem postanowiłaś pójść.
- A co było potem też Ci mówił ? Jak bezczelnie przyszedł do mojego pokoju ?
- Mówił, że sam nie wie, co go podkusiło. Zdrowy rozsądek kazał mu juz dać spokój, bo i tak nie zdoła Cię odzyskać błaganiem i proszeniem, a serce kazało mu po prostu iść. Iść i spojrzeć Ci w oczy. Powiedział mi, że gdy zapukał do drzwi i popatrzył w Twoje oczy nie było w nich nienawiści. Widział jedynie pragnienie, z którym znowu walczyłaś. Tak samo jak w kościele.
Miałam ochotę płakać. Nie wiem co myśleć. On nadal mnie kocha, a ja nie umiem mu tego wybaczyć. Mimo tego, że pod sercem noszę dziecko, które jest częścią niego i mnie.
- Nigdy chyba nie zapomnę momentu, kiedy przyjechał do mnie o 3 w nocy prosto ze szpitala, od Ciebie. - mówiąc, patrzył w martwy punkt w podłodze. - Ta radość,  z którą wszedł do domu. Była wprost nie do opisania. Zupełnie tak, jakby wygrał los na loterii wartej miliony koron. Powiedział mi kiedyś, że to był ostatni raz, kiedy był szczęśliwy. Teraz jest w ogóle kimś innym. - mówiąc ostatnie zdanie spojrzał na mnie.
Nie potrafiłam już powstrzymywać łez. Danny mnie przytulił, po czym szepnął do ucha:
- Naprawdę nie możesz mu dać ostatniej szansy ?
Oderwałam się od chłopaka i spojrzałam mu w oczy. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi i do środka wparował Mattias.
- Ej głąbie, wziąłeś moje okul... O przepraszam, już znikam.
- Nie nie, niech Pan nie wychodzi. Ja tylko oddałam torbę. - przetarłam ręką łzy, po czym zakryłam oczy grzywką. - Do widzenia Panom. Gdyby coś było potrzebne, proszę przyjść na recepcję.
- Oczywiście. Dziękujemy. Do widzenia. - pożegnał mnie Mattias.
Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie.
- Stary, coś Ty tu odwalał ? Ty ją znasz ?
- To była Monika matole ! - powiedział Daniel.
- Ta Monika ?! - zdziwił się brunet.
- Taak ! Ani słowa Erikowi, jasne ?
Słyszałam tylko tyle, ponieważ z pokoju obok wyszedł Erik.
- Ooo, jest Pani. Mam małe pytanko. - mówiąc, zamknął drzwi na klucz.
- Słucham Pana. - słowa ledwo mi przechodziły przez gardło. Starałam się zasłonić rękoma brzuch, trzymając je przed sobą.
- Czy na mieście znajdę jakiś sklep z alkoholem ? Chcę kupić coś na pamiątkę. - uśmiechnął się blado myśląc, że to kupię. Niestety musiałam udać, że rzeczywiście to będzie 'pamiątka'.
- Tak, 10 minut drogi stąd jest Galeria. Tam powinien Pan coś znaleźć. - odpowiedziałam i również się uśmiechnęłam.
- Mogę powierzyć Pani klucz do czasu mojej nieobecności ? - starałam się nie patrzeć w jego oczy, co było nie lada wyzwaniem.
- Klucze powinno się zostawiać na recepcji... Ale niech Panu będzie. - ponownie się uśmiechnęłam.
- Dziękuję. powinienem pojawić się za godzinę.
- Dobrze, ja również dziękuję.
I oboje rozeszliśmy się w przeciwne strony. Wpierw jeszcze Erik poszedł do chłopaków, a następnie wyszedł z hotelu. Wpadłam na pomysł. Skoro mam klucz, będę mogła wejść do jego pokoju...
- Czego szukasz ? - zapytał Greg, stojąc nade mną w szatni.
- Później Ci opowiem. - wzięłam czarną teczkę z torebki i ruszyłam przed siebie.
Po paru minutach byłam pod pokojem Erika. Kiedy chciałam włożyć klucz do zamka,  z pokoju obok wyszedł, a dokładnie wychylił się Danny.
- Co Ty robisz ? - zapytał, a ja pośpiesznie schowałam teczkę i klucz za siebie.
- Ja ? Nic, tak tylko... - zaczęłam się tłumaczyć.
- Co tam chowasz ? - zapytał ponownie, podchodząc do mnie.
Blondyn stanął na wprost mnie i wyciągnął dłoń. Wzdychnęłam i powiedziałam, wyciągając rzeczy zza siebie:
- W tej teczce są wyniki badań z tego tygodnia. Chciałam mu je dać, żeby... - mówiłam cicho.
- No to na co Ty czekasz ? Szybko bo on zaraz może wrócić. - pogonił mnie Danny, biorąc  ode mnie klucz i otwierając drzwi. - Połóż je na stoliku... Albo nie, na łóżku ! On zawsze jak wraca to pada w pościel..!
- Co tu się dzieje ?  - zapytał Erik, wchodząc do środka.
Serce gwałtownie podskoczyło mi do gardła. Dobrze że zdążyłam położyć teczkę, bo inaczej mógł mnie posądzić o kradzież. Erik spoglądał to na mnie, to na Daniela.
- Ej Erik Erik, zostawiłeś na dole czapkę, więc Ci ją przyniosłem, a Pani Monika przyniosła jeszcze z recepcji dodatkowy ręcznik.
Bogu dzięki, że wybronił nas blondyn. Faktycznie, na łóżku leżał poskładany ręcznik, więc mam nadzieję że to łyknął.
- To ja już nie będę Panom przeszkadzać. Życzę miłego dnia. - walnęłam sztuczny uśmiech i minęłam chłopaków.
Dopiero gdy znalazłam się na korytarzu poczułam ponowny ból brzucha. Wróciłam na recepcję i od razu udałam się do szatni. Usiadłam na ławce i zgięłam się w pół.
- Wszystko w porządku? – usłyszałam zmartwiony głos Grega.
- Tak, zaraz mi przejdzie. – odparłam i uśmiechnęłam się delikatnie. Starałam się uspokoić, ale przed oczami cały czas miałam przygaszonego Erika. Po paru minutach wróciłam na recepcję. Niedługo po tym ujrzałam bruneta. Spojrzał na mnie dziwnie i wyszedł z hotelu.
Greg załatwił u szefa, że mogłam wyjść wcześniej z pracy ze względu na mój ból. W szatni przebrałam się w swoje rzeczy, pożegnałam się i wyszłam z hotelu. Na parkingu spotkałam ojca mojego dziecka, który palił papierosa, opierając się tyłkiem o maskę swojego samochodu. Spojrzeliśmy sobie w oczy, ale żadne z nas nie powiedziało ani słowa. Wsiadłam do swojego auta i odjechałam, zerkając ostatni raz na bruneta.

10 komentarzy:

  1. "Danny, odkąd dowiedział się, że jestem w ciąży, stał się jeszcze bardziej opiekuńczy, o ile to w ogóle możliwe. Następnego dnia umówił nas do lekarza. No nas, bo poszedł tam ze mną. Boże, nawet torebkę chciał mi nieść, żebym się nie przemęczała. Początki paranoi? Oby nie, bo przysięgam, że zamieszka z Erikiem aż do porodu." Hahahaha, boskie ;D
    "-To mnie nie denerwuj i oddawaj tę torebkę! – wydarłam się i wyrwałam mu torebkę, a potem legalnie wyszłam z domu. Fajnie by to wyglądało – facet z torebką. Gdyby była czerwona, to normalnie jak Tinki Winki." weź mi o nim nie przypominaj. Trauma xDD
    Danny, kochanie, to, że się przefarbowałeś z blondu nie znaczy, że zmądrzałeś xD
    "- No co, September od tyłu wygląda jak ona. Każdy się może pomylić." dobre xD
    Erik się zorientuje, że to Monika, nie? :D
    Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. łooo ! Jakia zmiana zdarzeń .. szybko dawaj nowy . :D

    Eriiśś, biedactwo ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurde ale się porobiło. Weź sklej tego Erika z Monią. Czekam na cd. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam http://is-it-all-in-my-head.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. "-To mnie nie denerwuj i oddawaj tę torebkę! – wydarłam się i wyrwałam mu torebkę, a potem legalnie wyszłam z domu. Fajnie by to wyglądało – facet z torebką. Gdyby była czerwona, to normalnie jak Tinki Winki." HAHAHAHAHAHHAHHAHAHAHA on i tak ma dziwne torby :D
    "-Kiedy wróci tata? – spytał Danny, kiedy mogliśmy swobodnie oddychać. (czyt. Pani Maria nas puściła)" buahahahahahha
    " Pan Piotr popatrzył na niego, jak na debila, a ja musiałam zakryć usta dłonią, by ukryć szeroki uśmiech. " hahahahaha taaa bezinteresownie :P
    "-No… Spodziewam się dziecka! – Teraz już nie mogłam. Parsknęłam śmiechem, którego nie mogłam opanować przez ładnych parę minut. Powiedział to po polsku, więc podejrzewam, że miało być „spodziewamy”, tylko mu nie wyszło.
    -Ty? Jesteś w ciąży? – rzekł mężczyzna, powstrzymując śmiech, czym mnie dobił.
    -Co? Nie! Kasia jest. Cholera! Wiedziałem, że przekręcę! – zezłościł się." HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA "i to ja jestem w ciąży" pamiętasz ? :D
    " Grzech nie skorzystać. " ahahaha no baa, Grzechom odmówić ? Nieeeee :D
    "Bardzo się ucieszyli, co Danny przyjął… oryginalnie. Zemdlał. " HAHAHAHAHAAHAHHAAH no bez jaj xd
    "Blondyn stanął na wprost mnie i wyciągnął dłoń." to już nie brunet ? :D
    Jaaaaa ale się tu dzieje :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Erikiem naprawdę jest źle skoro nie poznał Moniki:( Dann blondyn, brunet. Już nie nadążam. Dawaj szybko cd:*

    OdpowiedzUsuń
  7. zapraszam na rozdział + dopiska: http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/ // jak ja nie mogłam skomentowac tego rozdziału? Pewnie bylam na tel i zapomniałam :D ale rozdział jak zwykle świetny!

    OdpowiedzUsuń
  8. www.danny-i-ania.blog.onet.pl zapraszam na cd;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam ;) http://is-it-all-in-my-head.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. kiedy kolejna część ? :> Mam nadzieje, że jak najszybciej. Świetna część ;*

    OdpowiedzUsuń