sobota, 14 kwietnia 2012

1.Ja chyba śnię


Otworzyłam drzwi, a za nimi stał… zdyszany Danny! Wyglądał, jakby… przed kimś uciekał? Chyba tak, bo co chwilę oglądał się za siebie. Po chwili powiedział:
-Y… cześć, możesz mnie… przechować? Tylko chwilę, fanki mnie gonią. – popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem, a ja o mało nie wybuchłam śmiechem. Opanowałam się i powiedziałam:
-Jasne, wejdź. – otworzyłam szerzej drzwi, a on szybko wszedł do środka. Monika aż upuściła pilot, jak zobaczyła Danny’ego. Nic dziwnego. Sama w to nie wierzę.
-Cześć. – powiedział Dan i uśmiechnął się do Moniki. Wtedy usłyszeliśmy damski głos, nawołujący jego imię. Danny cofnął się do tyłu.
-Nie bój się. Tu Cię nie znajdą. Usiądź. – wskazałam ręką fotel. Daniel rozejrzał się i usiadł. Postanowiłyśmy z Moniką, że nie będziemy oglądać tego filmu, tylko zajmiemy się gościem… Na początek zaproponowałyśmy mu coś do picia.
-Nie, dzięki. – rzekł, a ja usiadłam na swoim miejscu. Monika siedziała obok mnie, a Danny naprzeciwko nas. –Jej, nawet się nie przedstawiłem. Jestem Danny.
-Wiemy. – powiedziałyśmy równocześnie z uśmiechem na ustach.
-Tylko mi nie mówcie, że jesteście moimi fankami. – zaśmiał się. popatrzyłyśmy na siebie z Moniką.
-Wiesz, tak się składa, że jesteśmy. – zaśmiałyśmy się.
-Ale wydaje mi się, że nie tak szalone, jak tamte. – zaczął się śmiać, a my razem z nim.
-Nie, raczej nie ganiałybyśmy Cię po ulicach. – teraz to już śmialiśmy się do łez.
-Wy chyba chciałyście obejrzeć jakiś film i wam przeszkodziłem.
-Tak, to znaczy nie przeszkodziłeś nam. – zakręciłam się.
-To nic takiego. Chciałyśmy go obejrzeć z nudów. – pomogła mi Monika.
-Właśnie.
-A może obejrzymy razem? Co to za film? – zapytał, a ja po tych słowach byłam w szoku. Nawet w najśmielszych snach nie marzyłam, że sam Danny Saucedo będzie oglądał ze mną film i to jeszcze u mnie w domu. Monika chyba też nie mogła w to uwierzyć.
-Księżniczka i Żołnierz. Ale Ty takich nie lubisz.
-A skąd ta pewność? – spytał podejrzliwie.
-Jestem Twoją fanką. Zapomniałeś? – zaśmiałam się.
-No tak, zapomniałem. Ale to dlatego, że nie zachowujecie się, jak fanki.
-A wolałbyś, żebyśmy się na Ciebie rzucały, piszczały i ganiały Cię po mieście? – zapytała Monia.
-Bo jak chcesz, to możemy Ci to załatwić. – już wstałam, a on powiedział:
-Nie! Nie trzeba. – zaczęliśmy się śmiać.
-Też tak myślę. – spojrzał na zegarek.
-Oj, zasiedziałem się. Pójdę już. – ojć, trzeba reagować. Jak teraz wyjdzie możemy go więcej nie zobaczyć. Trzeba coś wymyśleć, żeby został. Popatrzyłam na Monikę i lekko szturchnęłam ją łokciem. Ona popatrzyła na mnie, a ja skinęłam głową na Daniela z wymownym spojrzeniem. Wiedziała, o co mi chodzi.
-A może byś został? Mamy pokój gościnny. Co się będziesz po nocy włóczył.
-Monika ma rację. Jeszcze Cię ktoś napadnie, czy coś.
-Umiem się bronić.
-Nie wątpię, ale nie musisz się narażać na takie okoliczności.
-Nic mi nie będzie.
-Ale my nawet nie chcemy słyszeć odmowy. – powiedziałam stanowczo. –A rano zrobimy naleśniki. – jej, jemu serio na słowo „naleśniki” świecą się oczy.
-No dobra, przekonałaś mnie.
-No, to ja pójdę przygotować Ci pokój. – wstałam i poszłam na górę do pokoju gościnnego. Był posprzątany. Raczej nikt tam nie nocował. Wystarczyło zmienić pościel i zasłonić zasłony, co by rano oślepiające słońce nie obudziło Dana. Po chwili pokój był gotowy, a ja wróciłam do salonu. Monika i Danny rozmawiali i z czegoś się śmiali.
-A wam co tak wesoło?
-Danny opowiedział mi dowcip. – Monika wręcz zwijała się ze śmiechu. Daniel zresztą też.
-Tak? A o czym? – usiadłam na swoim miejscu.
-O blondynce.
-Aha, to mi rzeczywiście dużo mówi. – spojrzałam na Danny’ego. Ciekawe, czy są dowcipy o blondynach… Na tą myśl sama zaczęłam się śmiać.
-A Tobie co? – zapytała Monika.
-Nic, coś mi się przypomniało. – powiedziałam, śmiejąc się.
-Co takiego? – i co teraz powiedzieć?
-Później Ci powiem.
-Powiedz teraz, pośmiejemy się z Tobą.
-Nie. – powiedziałam stanowczo i przestałam się śmiać. Na chwilę zapadła niezręczna cisza. Lecz nie na długo.
-To co z tym filmem? – Daniel.
-A jesteś pewien, że chcesz go obejrzeć? – zapytałam.
-Tak.
-Ok. – wstałam i tym razem ja podeszłam do sprzętu. Włączyłam telewizor, DVD, włożyłam do niego płytę i wróciłam na miejsce. Wtedy Danny wstał, podszedł do nas i powiedział:
-Przesuńcie się. – no to obie z Moniką przesunęłyśmy się do końca kanapy. –Ale nie tak.
-A jak? – spytała Monia. Ja też nie wiedziałam, o co mu chodzi. Wtedy on „przeciągnął” Monikę na drugi koniec kanapy, a sam… usiadł między nami. Na dodatek objął nas ramieniem. To znaczy mnie jednym, a Monikę drugim. Gdybym teraz stała, to bym upadła. Włączyłam film i powiedziałam do Dana:
-Jak Ci się nie będzie podobał film, albo będzie Cię nudził, to powiedz. Wyłączymy, albo włączymy inny.
-Spoko, ale nie jestem taki wybredny. – popatrzył mi w oczy. Jezu, z takiego bliska są jeszcze cudowniejsze. Normalnie się rozpłynęłam.
-Aha… - tylko na tyle było mnie stać, bo nadal patrzył mi w oczy. Odwróciłam głowę i zaczęłam oglądać film. Jeszcze przez chwilę czułam na sobie wzrok Daniela, co mnie krępowało. Po chwili już i on patrzył na srebrne „pudło”
Pół godziny później…
Oglądaliśmy film, kiedy nagle usłyszeliśmy ciche pochrapywanie. Spojrzałam na Danny’ego, a on… spał.
-Monika… - powiedziałam cicho, żeby nie obudzić Daniela. Monia spojrzała na mnie, a ja wskazałam głową na Dana. Ona popatrzyła na niego, a potem obie się uśmiechnęłyśmy. Tak słodko wyglądał… Chciałam wstać i wyłączyć film, ale kiedy się poruszyłam, Danny się obudził.
-Hej, a Ty gdzie? – zapytał zaspanym głosem.
-Chciałam wyłączyć film.
-Ale czemu? Jest fajny.
-Tak fajny, że zasnąłeś – zaśmiałam się.
-Nieprawda!
-Tak? To czemu główna bohaterka teraz płacze?
-Eee… bo jest smutna.
-A dlaczego?
-Bo… no… bo ten… no dobra, zasnąłem, przepraszam. – spuścił głowę w dół.
-Oj Danny, Danny… - westchnęłam. On tylko się uśmiechnął. Wyłączyłam film, a potem każde z nas rozeszło się do swoich pokoi. Po półgodzinnym tłuczeni się po łóżku i przewracanie z boku na bok postanowiłam, że pójdę do kuchni napić się gorącego mleka. Tak też zrobiłam. Kiedy tak siedziałam przy stole i piłam mleko, do kuchni wszedł Danny.
-A Ty jeszcze nie śpisz? – zapytał.
-Nie mogę zasnąć. A Ty czemu nie śpisz?
-Nie zgadniesz, nie mogłem zasnąć. – zaśmiał się, a ja z nim. Usiadł naprzeciwko mnie.
-Chcesz mleka?
-A to nie będzie problem?
-Nie, coś Ty. – wstałam, wyjęłam kubek i nalałam mleka, po czym dałam Danielowi.
-Dzięki.
-Pij póki ciepłe. – upił łyk, a ja zapytałam: -A co tam u chłopaków?
-Nic nowego. Matte ślepo zakochany w Cattis, a Erik ciągle nie ma dziewczyny.
-A… - nie wiedziałam, czy pytać o Jannę. W końcu to jego prywatna sprawy. W końcu się zdecydowałam. –A co słychać u Janny?
-Nie wiem… - spuścił głowę w dół. Dalej nie chciałam pytać. Po chwili ciszy, Dan rzekł: -Nie jesteśmy już razem. – oczy mi prawie z orbit wyskoczyły. Po siedmiu latach on mi mówi, że nie są razem?!
-Coś się stało? Znaczy ja wiem, że to nie jest moja sprawa i przepraszam, ale…
-Nie, nie szkodzi. Może powinienem z kimś o tym pogadać. Rozstaliśmy się miesiąc temu. Od dłuższego czasu nie układało nam się. Kłóciliśmy się. Głównie o moją pracę. Janna miała pretensje, że nie mam dla niej czasu, że więcej  czasu spędzam z chłopakami z E.M.D. i z tancerzami niż z nią. Czepiała się nawet o fanki. A kiedy ja miałem czas i chciałem spędzić z nią miły wieczór, to ona była umówiona z „przyjaciółką”. Potem się dowiedziałem, co to za „przyjaciółka”. Zdradzała mnie. Któregoś wieczoru postanowiłem, że zrobię jej niespodziankę i wrócę wcześniej do domu. Kiedy wszedłem do środka, usłyszałem jakieś dziwne odgłosy. Nakryłem ich… Robili to… w naszej sypialni… - załamał mu się głos. Ja siedziałam, słuchałam i słowa nie mogłam z siebie wydusić. A z każdym kolejnym jego słowem, łzy coraz bardziej napływały mi do oczu. Po chwili spuściłam głowę i powiedziałam:
-Przykro mi… - on podniósł głowę, chwycił moją dłoń i rzekł:
-Niepotrzebnie. Ja sobie poradzę, a tak piękna buźka nie powinna być smutna. Uśmiechnij się. – zatkało mnie. Ja chyba śnię. Mój idol poprosił, żebym go schowała przed fankami, rozmawiał ze mną, oglądał mój ukochany film, to nic, że zasnął. Teraz siedzi tu ze mną, mówi mi o swoich problemach i jeszcze prawi mi komplementy. Ja na pewno śnię. 
-Postaram się. – delikatnie się uśmiechnęłam.
-No, lepiej, ale proszę o szerszy uśmiech. O taki. – i się wyszczerzył, a ja się zaśmiałam.
-Teraz lepiej?
-Zdecydowanie. – spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się, trzymając nadal moją dłoń, na co ja się rozpłynęłam. Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę. W końcu się odezwałam.
-Chyba czas spać. – tak naprawdę, to ja wcale nie byłam śpiąca i chciałam spędzić z nim jeszcze trochę czasu, ale było już trochę późno, a dłuższe przebywanie z Danny’m, mogłoby się źle skończyć…
-Chyba tak… - powiedział, nie spuszczając ze mnie wzroku. Delikatnie zabrałam mu dłoń i poszłam do swojego pokoju, zostawiając go samego. Wskoczyłam do łóżka i patrząc na plakat Danny’ego, wiszący… na suficie, odpłynęłam do krainy snu…
******************************************************
Ten rozdział w ogóle mi się nie podoba :/ 
Ale cóż... mam nadzieję, że chociaż Wam się spodoba :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz