Podeszłam do okna w moim pokoju. Niebo było
gwieździste i piękne. Spojrzałam w dół. Na trawie za domem siedział Danny z
twarzą ukrytą w dłoniach. Zawahałam się, ale w końcu zeszłam na dół i wyszłam
do niego. Podeszłam po cichutku, po czym usiadłam na trawie obok chłopaka.
Położyłam mu rękę na ramieniu. Podniósł głowę i spojrzał na mnie, a ja się
delikatnie uśmiechnęłam. On też to zrobił.
-Przepraszam. Nie mówiłam Ci o tej nagrodzie, bo
uznałam to za zbędne i nieważne. A poza tym całkiem o tym zapomniałam. –
zaśmiałam się. Daniel objął mnie ramieniem, przyciągając bliżej siebie.
Położyłam głowę na jego ramieniu.
-Może dla Ciebie to nie jest ważne, dla mnie jest.
-Ale dlaczego? – popatrzyłam na niego.
-Bo… Ty jesteś dla mnie ważna… - ostatnie słowa
powiedział szeptem, patrząc mi w oczy. I choć było ciemno, w jego
szaro-niebieskich tęczówkach widziałam iskierki. Te, które palą się zawsze, gdy
jesteśmy sami. Te, które tak kocham… Jego twarz była coraz bliżej mojej. W
końcu nasze usta spotkały się ze sobą. Pocałunek na początku był delikatny, ale
z czasem stawał się coraz namiętniejszy. A gdy Danny popchnął mnie delikatnie
na ziemię tak, że na niej leżałam, wpił się w moje wargi niczym pijawka.
Monika
Podeszłam do okna, żeby zasłonić zasłony. Zaraz za mną
przyczłapał się Erik i objął mnie ramieniem. I co widzę? Daniel i Kasia
namiętnie całujący się za domem! Danny wręcz leżał na brunetce.
-Chyba Dan w końcu powiedział Kasi, co do niej czuje. –
powiedziałam.
-Też mam taką nadzieję. – mruknął Erik i pocałował
mnie w szyję…
***
Otworzyliśmy drzwi do domu i stanęliśmy jak wryci.
Monika leżała na kanapie, Erik leżał na Monice i namiętnie się całowali. Nawet
nie przeszkadzał im dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi. Dan odchrząknął
głośno i znacząco, a Erik najpierw pokazał mu środkowy palec, a potem pokazał,
żebyśmy gdzieś poszli, nie odrywając się od ust Moniki. Już chciałam iść z
Danielem do pokoju i zostawić ich samych, gdy Monika zepchnęła z siebie Erika,
a po jej twarzy widziałam, że jest jej głupio. Wstała i poszła na górę. Erik za
nią. Po chwili jednak wrócił z niewyraźną miną i bez słowa wyszedł z domu.
Następnego dnia…
Właśnie miałam zapukać do drzwi pokoju Moniki, gdy
ktoś zadzwonił do drzwi wejściowych. Westchnęłam i poszłam otworzyć. Daniel.
-Cześć.
-Hej. – powiedziałam smętnie i wpuściłam chłopaka do
środka.
-Coś się stało?
-Nie. – uśmiechnęłam się blado. –Nie wiem. Monika
prawie w ogóle z pokoju nie wychodzi.
-Tak się przejęła tym, że ich wczoraj nakryliśmy?
-Tak.
-Nie przejmuj się, przejdzie jej. Zabieram Cię na
wycieczkę.
-Ale Mo…
-Monika jest dużą dziewczynką i da sobie radę sama w
domu. – rzekł, patrząc mi w oczy.
-No nie wiem, czy powi…
-Ale ja wiem. Wychodzimy.
-Ech… No dobra, tylko powiem Monice, ok?
-Leć. – no to pobiegłam.
-Monia! Monia, Skarbie, jesteś tam? – głupie pytanie,
przecież nie wychodziła.
-Tak, coś się stało?
-Nie, chciałam Ci tylko powiedzieć, że wychodzę.
Poradzisz sobie?
-Tak, nie martw się.
-No to idę. Pa.
-Na razie. – zeszłam na dół, wzięłam torebkę i
wyszliśmy. Okazało się, że jedziemy nad rzekę i że nie będziemy tam sami. To
miał być wypad całego E.M.D. W tym oczywiście ja i Monika. Kiedy Erik zobaczył,
że nie ma z nami Moniki, posmutniał. Zdjęliśmy buty i usiedliśmy przy brzegu,
mocząc stopy w wodzie. Gadaliśmy, śmialiśmy się, gdy nagle usłyszałam znajomy
głos.
-Kasia? – odwróciłam się i zobaczyłam… Ole.
Uśmiechnęłam się i pomachałam mu. Podszedł do nas, z czego chyba nie był
zadowolony Daniel. Taką miał jakąś dziwną minę. Przedstawiłam sobie wszystkich.
Chwilę potem Ola odszedł kawałek, rozłożył koc i położył się na nim. Patrzył na
nas. No dobra, teraz to i mi się to nie podoba. Schowałam się między Danielem,
a Erikiem. Dan co jakiś czas rzucał Oli zawistne spojrzenia. W pewnym momencie
odeszłam kawałek i położyłam się. Lato się powoli kończy, trzeba korzystać z
ostatnich promieni słońca. Nagle poczułam mocny uścisk na rękach i nogach.
Otworzyłam oczy. Dan i Erik. Danny trzymam mnie za ręce, Erik za nogi i szli ze
mną w stronę rzeki. O nie, tylko nie to! Krzyczałam, prosiłam, groziłam, ale
ich to nie ruszało. Bez zastanowienia wrzucili mnie do wody. Zabiję ich! Nie
wynurzałam się spod wody…
Oczami Dana
Patrzyłem na Kasię, gdy nagle podszedł do mnie Erik z
„genialnym” pomysłem. Na początku kazałem mu spadać, ale w końcu… Czemu by się
nie zabawić? Kasię pewnie to zdenerwuje, a szczerze mówiąc, kiedy się złości,
podoba mi się jeszcze bardziej. No i się zgodziłem. Podeszliśmy cichutko do
dziewczyny, po czym chwyciliśmy ją za ręce i nogi i wrzuciliśmy do wody,
śmiejąc się przy tym. Po chwili jednak śmiertelnie spoważniałem. Coś jest nie
tak… Czemu ona się nie wynurza?! Z prędkością światła wskoczyłem do wody. Jeśli
coś jej się stało, lub stanie, to ja się tu utopię…
***
Wyłoniłam się z wody. Chwilę potem ujrzałam też
Daniela, który podpłynął bliżej mnie, ciężko oddychając. Od razu mocno mnie
przytulił.
-Wszystko w porządku? Dobrze się czujesz? – spytał,
patrząc na mnie.
-T-tak, chciałam was tylko trochę nastraszyć.
-Nie rób tego więcej! – znów mocno mnie przytulił.
Kiedy mnie puścił, na poprawę nastroju, chlapnęłam go wodą. Od razu się
rozpromienił.
-Dzieciaki, koniec zabawy! Zbieramy się. Dan,
przypominam Ci, że masz jeszcze WAŻNĄ sprawę do załatwienia. – rzekł Matte, a
ja zaczęłam się zastanawiać, co to za WAŻNA sprawa.
-A ja mam lepszy pomysł… Przyłączcie się do nas! –
wypaliłam.
-Ja jestem za! – krzyknął Erik i wskoczył do wody. Po
chwili Matte też do nas dołączył. Od razu zaczęłam go chlapać.
-To za tych dzieciaków! – odpłacił mi tym samym.
Chłopaki szybko wpadli na pomysł, że cała trójka zacznie chlapać mnie. Trzech
na jedną? To nie fair! Wyszłam z wody, udając obrażoną i wróciłam na swoje
miejsce. Danny przyszedł za mną. Kucnął koło mnie i zapytał:
-Obraziłaś się? – odwróciłam głowę.
-Może…
-No weeź! Nie bądź taka!
-Jaka? – zerknęłam na niego.
-Obrażalska! – zbliżył się do mnie bardziej i zaczął
mnie łaskotać. Trwało to dłuższą chwilę, aż w końcu dał mi spokój. W pewnym
momencie zrobiło mi się zimno. Dan to zauważył i mnie przytulił. Po chwili było
jeszcze lepiej, bo usiadł za mną, tak, że opierałam się plecami o jego tors i
obejmował mnie. Nagle zauważyłam, że Erik bajeruje jakąś laskę. Nie spodobało
mi się to. I to bardzo.
-Dan, co to za dziewczyna z Erikiem?
-Nie wiem, nie znam jej. Może fanka.
-Oby… - powiedziałam cicho.
-Spokojnie, Erik poza Moniką świata nie widzi.
-I lepiej, żeby nie zobaczył. – blondyn się zaśmiał.
Wracaliśmy do domu. Nie wiem dlaczego, ale jechałam z
Erikiem. I tylko my jechaliśmy do nas. Dan powiedział, że musi coś załatwić i
że zobaczymy się później. Nie pytałam. Zresztą nawet nie miałam szans, bo Erik
zaciągnął mnie do samochodu. Rany, jak to brzmi! Nie no, nie w TYM celu, żeby
nie było. Dojechaliśmy. Erik wszedł ze mną do domu, po czym rzekł:
-Ile czasu potrzebujesz na makijaż i te sprawy?
-Eeee… Ale o co
chodzi?
-Ile?!
-Nie wiem! Pół godziny? Zależy na jaką okazję. – wtedy
z góry zeszła Monika. Podeszła do nas i bez słowa pociągnęła mnie do mojego
pokoju, po czym z szafy wyjęła sukienkę, którą Danny dał mi w moje urodziny.
(tę, którą kupili na wspólnych zakupach)
-Wskakuj w to.
-Ale…
-Bez gadania! – westchnęłam i poszłam do łazienki się
przebrać. Kiedy wróciłam, zapytałam:
-Może się w końcu dowiem, o co tu chodzi?
-Siadaj. – fajnie, czyli nie. Monika zrobiła mi
delikatny, ale widoczny makijaż w barwach fioletu. Pod kolor sukienki. Tylko
fiolet na moich powiekach był jaśniejszy od fioletu sukienki. Włosy mi
podkręciła i spięła w koka na czubku głowy. No i jak stwierdziła, byłam gotowa.
Ale kurde na co?! Nie wiem, czy jestem na to gotowa psychicznie… Cokolwiek to
jest. Zeszłam na dół, gdzie czekał Erik. Gdy mnie zobaczył, rzekł:
-Wow, ale laska!
-Przestań.
-Gotowa?
-Nie wiem na co, ale tak. – zaśmiałam się. Wyszliśmy.
W drodze próbowałam wypytać Erika o co chodzi, co to za sekrety, ale odpowiedź
była jedna:
-Dowiesz się w swoim czasie. – i gadaj z takim. Wrr,
oszaleć można! Wyjechaliśmy z miasta.
-Gdzie jedziemy? – chłopak zaczął się śmiać. –Co?
-Zadajesz za dużo pytań. – zamilkłam i czekałam.
Zaraz… Znam to miejsce! Tutaj byłam z Danielem w moje urodziny! Po chwili
brunet zatrzymał samochód i pomógł mi wysiąść. –Dalej musisz iść sama.
-A nie zabłądzę? – zaśmiałam się.
-To niedaleko, idź. Powodzenia.
-Dzięki. – poszłam. Szłam i miałam wrażenie, że serce
mi zaraz wyskoczy z piersi. Rzeczywiście, nie musiałam daleko iść. Po chwili
ujrzałam to.
I Daniela opierającego się o to cudo i patrzącego w moją stronę. I to na łące,
na której mnie pocałował. Ubrany był w garnitur. Zatkało mnie. Powoli podeszłam
do blondyna.
-Hej. – rzekł, kiedy stanęłam przed nim.
-Cz-cześć.
-Ślicznie wyglądasz.
-Dzięki. – uśmiechnęłam się. Przez chwilę była cisza,
a potem Dan spojrzał na balon.
-Chodź. – pociągnął mnie delikatnie za rękę w stronę
wejścia do niego.
-O nie, nawet o tym nie myśl!
-O tak.
-Nie wejdę tam! – wyrwałam swoją rękę z jego i
ruszyłam w przeciwną stronę. Dogonił mnie i złapał w pasie, przyciągając do siebie.
-Dokąd się wybierasz? – szepnął mi do ucha.
-Do domu.
-Nie masz jak, Erik już odjechał. A poza tym… Nie bój
się. Wszystko będzie dobrze. – obrócił mnie w swoją stronę. –Zaufaj mi…
-Ufam Ci. – no i weszliśmy do balonu. Ruszył, a ja
pisnęłam i zakryłam oczy dłońmi. Jakiś czas później, długi czas, poczułam ręce
Dana na swoich. Delikatnie zdjął mi ręce z oczu.
-Spójrz… - szepnął. Otworzyłam oczy i ujrzałam piękny
widok. Szwecja z „lotu ptaka” jest piękna. Akurat słońce chyliło się ku
zachodowi, dzięki czemu było jeszcze piękniej. Daniel przytulił się do moich
pleców, a potem odwrócił mnie w swoją stronę, spojrzał w oczy i zaczął mówić:
-Kasiu… Przygotowywałem tę przemowę od tygodnia, ale w
końcu stwierdziłem, że będę mówił z serca, nie z głowy…
-O co chodzi? – wziął głęboki wdech, po czym wypuścił
głośno powietrze z płuc.
-Kiedy Cię poznałem, spodobałaś mi się. Pamiętasz
nasze pierwsze spotkanie?
-Pewnie. – zaśmialiśmy się.
-No właśnie. Kiedy otworzyłaś mi drzwi, na moment
zaniemówiłem i zapomniałem po co zapukałem do waszych drzwi, bo zobaczyłem
najpiękniejszą dziewczynę, jaką kiedykolwiek widziałem. Ciebie. – czułam, jak
się czerwienię. Kontynuował: -Kiedy zaproponowałyście, żebym u was przenocował,
ucieszyłem się. To znaczyło, że jeszcze Cię zobaczę. Na imprezie spodobałaś mi
się jeszcze bardziej. Twarda, a zarazem delikatna i krucha. Zaprzyjaźniliśmy
się, a ja z czasem poczułem, że czuję do Ciebie coś więcej, dużo więcej. Ale
nie miałem odwagi, żeby Ci to powiedzieć. Dłużej już nie mogę się z tym kryć. –
wziął głęboki oddech. –Ja… Ja Cię kocham. – serce mi przyspieszyło, oczy prawie
wyskoczyły z orbit. Cały czas patrzył mi w oczy, a w jego widziałam
wyczekiwanie i strach.
-Zaskoczyłeś mnie… Zawsze myślałam, że jestem dla
Ciebie tylko przyjaciółką.
-Tak naprawdę nigdy nie byłaś dla mnie tylko
przyjaciółką. Kocham Cię. Pytanie tylko… Czy otworzysz mi drzwi do swojego
serca… - popatrzyłam mu głęboko w oczy i pogłaskałam wierzchem dłoni jego
policzek. Wtulił się w moją dłoń.
-Moje serce już dawno jest dla Ciebie otwarte.
-To znaczy, że…
-Tak. Kocham Cię, Daniel. – na jego twarzy pojawił się
uśmiech i iskierki radości w oczach. Przytulił mnie. Po chwili jednak się ode mnie odsunął.
Chwycił moją twarz w dłonie i delikatnie musnął moje usta swoimi. Jednak to
przestało jemu i mi wystarczać i już po chwili to był słodki i namiętny
pocałunek.
Erik
Powiedz mi, co ja takiego złego robię ? - zapytałem
Mattiasa, gdy zatrzymałem się pod domem dziewczyn.
- Narzucasz jej się.... Jesteś zbyt nachalny... Mam wymieniać dalej ?
- Okej, już kumam. - wysiedliśmy z samochodu. - Czyli że mam się przy niej zachowywać jak mysz pod miotłą, nic nie mówić i nic nie robić, bo to źle odbierze, tak ? - zaczynałem się powoli wkurzać.
- Nie o to chodzi, Erik. Zawsze, gdy chce Ci się pomóc, od razu się rzucasz.
- Nie moja wina, że mam taki temperament. - mówiąc, zamknąłem samochód.
- Ostatnia sytuacja była z Twojej winy i ta przedostatnia też.
- Pocieszaj mnie dalej. - włożyłem ręce do kieszeni i podszedłem w stronę furtki.
- Erik, poczekaj no. Ja chcę Ci tylko pomóc. Nie chcę, żebyś mi potem w rękaw płakał, że Ci się związek rozwalił i że ja Ci nie pomogłem go naprawić.
Zatrzymałem się, odwróciłem i opierając się o płot, spuściłem głowę.
- Narzucasz jej się.... Jesteś zbyt nachalny... Mam wymieniać dalej ?
- Okej, już kumam. - wysiedliśmy z samochodu. - Czyli że mam się przy niej zachowywać jak mysz pod miotłą, nic nie mówić i nic nie robić, bo to źle odbierze, tak ? - zaczynałem się powoli wkurzać.
- Nie o to chodzi, Erik. Zawsze, gdy chce Ci się pomóc, od razu się rzucasz.
- Nie moja wina, że mam taki temperament. - mówiąc, zamknąłem samochód.
- Ostatnia sytuacja była z Twojej winy i ta przedostatnia też.
- Pocieszaj mnie dalej. - włożyłem ręce do kieszeni i podszedłem w stronę furtki.
- Erik, poczekaj no. Ja chcę Ci tylko pomóc. Nie chcę, żebyś mi potem w rękaw płakał, że Ci się związek rozwalił i że ja Ci nie pomogłem go naprawić.
Zatrzymałem się, odwróciłem i opierając się o płot, spuściłem głowę.
- No to co ja mam zrobić ?
Kocham Monikę i nie chcę jej stracić. Czuję, jak powoli oddalamy się od
siebie... - kiedy skończyłem mówić, Matt oparł się koło mnie.
- Przede wszystkim przestań być taki nachalny. Ja rozumiem, że ją kochasz, ale bez przesady co ? - mówiąc, spojrzał na mnie.
- No fakt, trochę głupio to ostatnio wyszło... - skwasiłem minę.
- Trochę ? Ty wiesz jak ona się poczuła ?
- Nie wiem, skąd mam wiedzieć. Mi było dobrze. A Ty wiesz ?
- Erik pacanie ! Jasne że wiem !
- Skąd - zapadła cisza na parę minut. - Słyszysz muzykę ?
Odwróciliśmy się w stronę drzwi. Zaraz obok w oknie można było zauważyć pląsy Moniki w kuchni do bardzo głośnej muzyki.
- No Romeo, ratuj swój związek. - Mattias spojrzał na mnie i klepnął mnie w ramię.
Wstałem, wziąłem głęboki wdech i podszedłem do drzwi. Przed naciśnięciem dzwonka, odwróciłem się w stronę przyjaciela. Trzymał dwa kciuki w górze, uśmiechając się. Sam się uśmiechnąłem i w końcu nacisnąłem dzwonek.
- Przede wszystkim przestań być taki nachalny. Ja rozumiem, że ją kochasz, ale bez przesady co ? - mówiąc, spojrzał na mnie.
- No fakt, trochę głupio to ostatnio wyszło... - skwasiłem minę.
- Trochę ? Ty wiesz jak ona się poczuła ?
- Nie wiem, skąd mam wiedzieć. Mi było dobrze. A Ty wiesz ?
- Erik pacanie ! Jasne że wiem !
- Skąd - zapadła cisza na parę minut. - Słyszysz muzykę ?
Odwróciliśmy się w stronę drzwi. Zaraz obok w oknie można było zauważyć pląsy Moniki w kuchni do bardzo głośnej muzyki.
- No Romeo, ratuj swój związek. - Mattias spojrzał na mnie i klepnął mnie w ramię.
Wstałem, wziąłem głęboki wdech i podszedłem do drzwi. Przed naciśnięciem dzwonka, odwróciłem się w stronę przyjaciela. Trzymał dwa kciuki w górze, uśmiechając się. Sam się uśmiechnąłem i w końcu nacisnąłem dzwonek.
Monika
Szalałam w kuchni przy ulubionej, głośnej muzyce, gdy usłyszałam
dzwonek do drzwi. Pobiegłam do nich, podśpiewując słowa znanej piosenki. Jednak
gdy otworzyłam, mina mi trochę zżęła.
-Erik? Co Ty tu robisz?
-Przyjechałem, bo… Kurde! Kocham Cię i nie mogę stracić.
Przepraszam za wczoraj. Nie pomyślałem, że może Ci być głupio. Było mi z Tobą
tak dobrze, że nie myślałem o niczym innym. Zresztą… Zawsze jest mi dobrze.
Przepraszam. – na jego twarzy malował się smutek. Zmiękłam.
-Wejdź. – wszedł, a ja zamknęłam drzwi i wtuliłam się w chłopaka.
Bardzo mocno mnie przytulił. Jakbyśmy nie widzieli się co najmniej rok.
Odsunęliśmy się od siebie.
-Przepraszam… - szepnął.
-Cii… - pocałowałam go w usta. Potem usiedliśmy na kapie. –A jak
nasi zakochańcy?
-Nie wiem. Odstawiłem Kasię, reszta należy do dana. Kochanie,
zapraszam Cię na obiad.
-Teraz?
-Nie no, teraz musimy czekać na Daniela i Kasię. Jutro.
-Chętnie, ale jutro… mam wizytę u dentysty.
-No to chociaż Cię podwiozę.
-No nie wiem… Pewnie macie z chłopakami dużo pracy…
-O kurde, Matte! – brunet wstał i podszedł do drzwi, otwierając
je, a po chwili do domu wszedł Matte.
***
W Sztokholmie zapadł już wieczór. Jak to zwykle bywa
zrobiło się chłodniej, a ja miałam na sobie tylko sukienkę. Dan dał mi swoją
marynarkę. Dojechaliśmy pod dom i wysiedliśmy z samochodu.
-Myślisz, że czekają na nas? – spytałam, idąc z
Danielem w stronę drzwi.
-Myślę, że umierają z ciekawości czy się udało.
Zrobimy im psikusa?
-Co masz na myśli? – Dan opowiedział mi swój pomysł.
-Kasia, marynarka! – rzekł, kiedy chciałam otworzyć
drzwi.
-A, faktycznie. – cmoknęłam go w usta i oddałam
marynarkę, którą zawiesił sobie na ramię i schował się za rogiem. Ja weszłam do
domu. Wszystkie pary oczu na mnie. I zdziwko. O mało nie parsknęłam śmiechem.
–Co wam się stało?
-Gdzie Dan? – pierwszy zapytał Erik.
-Pojechał. – udawałam obojętność w głosie.
-Ale udało się? – Monika.
-Co takiego? – powinnam zostać aktorką.
-No nie, spieprzył to! – Matte nie wytrzymał i wstał z
miejsca. Erik pacnął się ręką w czoło, a Monika… załamała się dziewczyna.
Dobra, dość tych katorg. Otworzyłam drzwi, a do domu wszedł uśmiechnięty
Daniel. Zamknęłam drzwi, zawiesiłam chłopakowi ręce na szyi, a on objął mnie w
pasie i pocałowaliśmy się. Usłyszeliśmy piski i brawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz