sobota, 18 sierpnia 2012

49. Gala i artykuł


Rano Danny nawet nie zamierzał wracać do swojego pokoju. Nawet chciał powtórkę z rozrywki.
-Nie ma mowy! Wynocha z mojego łóżka! – powiedziałam, kiedy się do mnie dobierał.
-Wczoraj jakoś nie narzekałaś. – puścił mi oczko.
-To było wczoraj. Teraz babcia może nas nakryć. – westchnął, ale jednak wyszedł z mojego łóżka, a potem po cichutku z pokoju. Miałam ochotę parsknąć śmiechem, gdy się tak skradał. Po paru minutach sama wstałam, wykonałam poranną toaletę i zeszłam na śniadanie. Jak znam życie (i babcię), babcia od świtu jest na nogach.

Kilka dni później…

Wracamy do Szwecji. Kiedy samolot szybował ponad chmurami, a ja prawie przysypiałam, rozdzwoniła się komórka Danny’ego. Nie wiem z kim ani o czym rozmawiał. Nie słuchałam. Kiedy skończył, klepnął się w czoło, mówiąc:
-Cholera! – niezbyt głośno, żeby inni pasażerowie nie zwrócili na niego uwagi.
-Co się stało? – spojrzałam na niego półprzytomnym wzrokiem.
-Dziś wieczorem jest Gala – wstał ze swojego miejsca i podszedł najpierw do Matte’a, a potem do Erika, mówiąc im o wieczornej Gali. Czyli plany na dzisiejszy wieczór już mamy…

Cóż, szykuje się poważna Gala, więc partnerki E.M.D. muszą jakoś wyglądać, tak? W czasie kiedy, chłopaki omawiali szczegóły z menadżerem, my udałyśmy się na zakupy.
Po trzech godzinach miałyśmy kupione kreacje. Kiedy szukałyśmy butów, do Moniki zadzwonił Erik.
-No co tam Skarbie? – odebrała. –No prawie. Dobrze, zaraz wracamy. – tyle tylko usłyszałam i dziewczyna się rozłączyła.
-Czego chciał? – spytałam, oglądając jakieś buty na wysokim obcasie, które po bliższym przyjrzeniu się jednak nie przypadły mi do gustu. Odłożyłam but na półkę.
-Pytał, czy długo jeszcze, bo musimy się powoli zbierać na Galę. – westchnęłam. Z butami nie miałyśmy takiego problemu jak z sukienką. Po udanych zakupach szybko wróciłyśmy do domu. Od razu z progu otrzymałam „piękne” powitanie…
-Gdzie Ty byłaś?! Trzeba mi wyprasować koszulę! – Osz Ty mendo…
-Sam nie umiesz? Ja też muszę się przygotować. – ignorując jego marudzenie, poszłam na górę i zamknęłam się w łazience. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam i podkręciłam włosy, które spięłam w wysokiego koka, założyłam kieckę, zrobiłam sobie dość konkretny makijaż, biżuteria i byłam gotowa. Zeszłam na dół. Danny był ubrany jak w teledysku do „Shake That”. Stał przy schodach i czekał na mnie. Kiedy mnie zobaczył, zaniemówił. Moja sukienka i dodatki wyglądały tak:

-Wow! Wyglądasz… Prześlicznie!
-Dziękuję. – uśmiechnęłam się pięknie. –Ty też nieźle – puściłam mu oczko i podeszłam do drzwi wejściowych, zostawiając go z opadniętą szczęką. –Idziemy? – skinął tylko głową.
Z chłopakami, Moniką i Catt spotkaliśmy się pod ogromnym budynkiem, w którym miała odbyć się Gala. Monika miała na sobie taki oto zestaw:

 Wszędzie stało pełno paparazzi. Trzeba było uśmiechać się najładniej, jak tylko się potrafiło. Po kilku minutach szczerzenia się do zdjęć, weszliśmy do środka. Chłopaki przedstawili nas innym gwiazdom, po czym zajęliśmy naszą lożę.

Monika

Wreszcie wróciliśmy do domu. Ta Gala była dość nudna i było też trochę sztywno. Gdy przekroczyłam próg, Erik złapał mnie ręką w pasie i nie chciał puścić. Poczułam jego oddech na szyi.
- Dzisiejszej nocy schrupię Cię jak ciasteczko - szepnął, a następnie próbował mnie pocałować w szyję.
Szybko wyswobodziłam się z jego uścisku i uśmiechając się do niego szeroko, rzekłam idąc przed siebie:
- Oj Erik, procenty robią swoje.
Za wszelką cenę musiałam ściągnąć te głupie kolczyki, które przez cały czas zaczepiały się o sukienkę. Podchodząc do lustra, pozbyłam się butów. Oglądnęłam się za Erikiem. Stał tam, gdzie na początku. Miał wzrok wbity w ziemię, jakby o czymś myślał. Zaśmiałam się lekko, myśląc, że powoli dociera do niego, że jesteśmy w domu. Ale aż tak dużo nie wypił. Erik podniósł na mnie wzrok, a ręce trzymał w kieszeni. Uśmiechnął się delikatnie, po czym do mnie podszedł. Patrzyłam na swoje odbicie. Próbowałam ściągnąć kolczyki, a w tym czasie brunet jedną ręką przejechał po moim brzuchu, a drugą odgarnął włosy z ramienia. Przez cały czas patrzył na mnie uwodzicielskim wzrokiem. Chłopak delikatnie muskał moje ramie swoimi ustami aż po samą szyję. Nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać.
- Łaskoczesz mnie. - rzekłam, i cmoknęłam go w czubek nosa.
Objął mnie ręką w pasie i obrócił w stronę lustra. Staliśmy i patrzyliśmy na nasze odbicia. Brunet poprawił swój kołnierz w koszuli, a mi zarzucił włosy na ramię.
- O co chodzi ? - zapytałam po paru minutach.
- Zobacz, jaka piękna z nas para.
Przyjrzałam się naszym odbiciom. Pasowaliśmy do siebie. Fakt, było już pare spięć, ale to dzięki nim nasza miłość staje się mocniejsza. Te doświadczenia umocniły naszą więź. Poprawiłam dłonią jego rozczochrane włosy, uśmiechając się przy tym jak głupia. On wtedy złapał moją dłoń, po czym powiedział:
- Będziesz piękną panią Segerstedt.
Na dźwięk tych słów, zdębiałam. On w tej chwili chce mi się oświadczyć ? Spojrzałam na niego wyczekującym wzrokiem. Erik spokojnie odwrócił głowę w moją stronę. Miał delikatny uśmiech, który zdradzał jak bardzo jest szczęśliwy. Chłopak przytulił mnie i szepnął do ucha:
- Nawet nie masz pojęcia jak szaleńczo Cię kocham.
Znów spojrzeliśmy na siebie. Erik patrząc mi w oczy, powoli przybliżył głowę. Nasze usta dzieliło zaledwie parę centymetrów. Czułam się jak przed naszym pierwszym pocałunkiem. Serce kołatało mi jak szalone. Złączyliśmy usta w namiętnym pocałunku. Był on cholernie czuły i oddający ogromne uczucie. Nigdy wcześniej Erik mnie tak nie całował. Czułam jego ciepłą dłoń na tali i na policzku. Brunet po chwili przerwał. Oparł swoje czoło o moje i lekko trącił swoim nosem mój nos. Uśmiechnęłam się wraz z nim. Patrzyłam mu w oczy, w których bił blask szczęścia i niezmierzonej radości.
- Zwariuję bez Ciebie. - szepnął tak, że ledwo usłyszałam te słowa.
Czułam jak do oczu napływają mi łzy. Jestem tak cholernie szczęśliwa, że to aż niewiarygodne. Mam przy sobie najprzystojniejszego faceta, o którym marzy każda dziewczyna. Mądry, dowcipny, opiekuńczy. Sama nie wierzyłam, że on jest cały mój.
- Dziękuję Ci. Za wszystko. Tak bardzo Cię kocham. - wtuliłam się w jego tors.
Chłopak odwzajemnił uścisk, a ja się rozkleiłam. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Łzy spływały cicho po moich policzkach. Brunet odsunął się lekko i złapał w dłonie moją twarz.
- Hej, nie płacz. - rzekł, całując mnie w głowę i kciukami ocierając łzy.
Uśmiechnęłam się lekko, tak jak i on. Erik ponownie mnie pocałował. Tym razem pocałunki były bardziej łapczywe. Lekko przyciągnął mnie do siebie, a dłońmi odnalazł zamek w sukience, który po paru sekundach był rozsunięty. Nie odrywając swoich ust, ściągnęłam jego marynarkę. Gdy wzięłam się za odpinanie koszuli, powoli zmierzaliśmy w kierunku salonu. Erik później sam pozbył się swojej koszuli, odpinając resztę guzików. Jego zgrabne rączki ściągnęły ze mnie sukienkę. On sam podchodził do mnie coraz bliżej. Wylądowałam na kanapie. Brunet pochylił się nade mną i wpił się w moje usta. Czułam jak dłońmi błądzi po mojej tali oraz udach. Oderwał się na moment, by pozbyć się swoich spodni. Chłopak przeniósł swoje pocałunki na szyję czasami ją lekko przygryzając. Jeździłam dłońmi po jego umięśnionym ciele. Czułam, że mam gęsią skórkę. Ta noc na pewno długo się nie skończy.
Obudził mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Otworzyam oczy i sięgnęłam po niego. Sms. Eee, jakaś głupia reklama. Ale zaraz - co ja robię w sypialni ? Obejrzałam się za siebie. Erik spał z uśmieszkiem na ustach. Wyglądał przesłodko. Był do mnie przytulony, a rękę trzymał na mojej tali. Spojrzałam pod kołdrę. Jestem całkowicie naga. Chcąc niechcąc, obudziłam brunetka. Lekko zamruczał, przytulając mnie bardziej.
- Erik, kochanie. - mówiłam słodko.
- Hmmm ? - wymruczał nie otwierając oczu.
- Jakim cudem znaleźliśmy się w sypialni ?
- Przyszliśmy tu, bo na sofie było Ci niewygodnie. - powiedział, po czym głośno ziewnął i przeciągnął się.
- To ile to trwało ? - zapytałam, obracając się na plecy.
- 4 i pół godziny. - rzekł, zaspany.
- Ile ? - zrobiłam wielkie oczy.
- Dokładnie 4 i pół godziny. - uśmiechnął się i pocałował mnie w głowę. - Mnie się osobiście bardzo podobało.
- W to nie wątpię. Można powiedzieć, że zaliczyliśmy maraton. - zaśmiałam się.
- Zawsze to można poprawić. - powiedział, przewracając się na mnie i całując mnie w szyję.
- Erik przestań, to łaskocze ! - zaczęłam się śmiać. - Przestań mnie łaskotać i zejdź ze mnie.
- Wczoraj tego nie mówiłaś. - zaczął schodzić coraz niżej.
- Erik, stop. Trzeba w końcu wstać. Jest... Rany Boskie ! Jest 12 ! - mówiąc, spojrzałam na zegarek w telefonie.
- Z Tobą mogę tu teraz przeleżeć cały dzień. - rzekł, po czym wpił się w moje usta.
Już prawie miałam mu ulec, ale zebrałam w sobie siłę i przewróciłam go na plecy. Usiadłam mu na brzuchu i patrząc mu w oczy powiedziałam:
- Wystarczy już. Wiem, że Ty z chęcią przeleżałbyś tu cały dzień, ale jest parę rzeczy do zrobienia w domu.
- Jak na przykład ? - zapytał, prostując się i ponownie całując moją szyję. Odsunęłam go lekko.
- Trzeba jechać po zakupy, wypakować rzeczy, bo wczoraj nie było kiedy, posprzątać w domu, zrobić jakiś obiad. Zlew w łazience przecieka, a i mówiłeś, że coś miałeś w samochodzie naprawić. - mówiąc, starałam się przypomnieć jak najwięcej rzeczy.
- Ty to wiesz jak ostudzić zapał faceta, nie ma co. - przybrał minę obrażonego.
- Jak dzisiaj ze wszystkim zdążysz, to kto wie. - wstałam i owinęłam się kołdrą. - Może pobijemy ten rekord... - dokończyłam, oglądając się za nim.
Aż chłopak spadł z łóżka. Tak, to cały Erik.

Kasia

-Kasia, możesz tu na chwilę przyjść?! – usłyszałam z salonu, kiedy robiłam śniadanie.
-Co jest?
-Zobacz… - usiadłam koło blondyna, a on podał mi swojego laptopa. Na jednym ze szwedzkich portali było nasze zdjęcie z wczorajszej Gali, na którym Danny trzymał rękę na moim brzuchu, a pod spodem artykuł:

Podczas wczorajszej Gali, jeden z członków zespołu E.M.D., Danny Saucedo (25l.), przez cały wieczór ani na krok nie odstępował jednej z tancerek zespołu. Jakby tego było mało, jego ręka cały czas spoczywała na jej brzuchu. Czy artysta  traktuje związek z piękną Polką na poważnie, czy to tylko przelotny romans? I najważniejsze – czy Danny zostanie ojcem? Fanki byłyby niepocieszone…
Cóż, na pewno nie zostawimy tak tej sprawy. Będziemy śledzić prywatne życie Danny’ego i jego nowej partnerki!

-Fajnie… - mruknęłam, nie odrywając wzroku od laptopa.
-Kochanie, czy ja o czymś nie wiem? – usłyszałam rozbawiony głos Daniela.
-Och tak, zapomniałam Ci powiedzieć. Spodziewamy się bliźniaków. – oboje parsknęliśmy śmiechem. Chłopak zbliżył się do mnie i mocno objął, mówiąc cicho:
-Wiesz, ja nie miałbym nic przeciwko… - po czym wpił się w moje usta. Oderwałam się od niego po jakimś czasie.
-Przelotny romans? – tak, wiem, mam refleks. Dan nic nie powiedział, tylko się uśmiechnął i znów zaczął całować. Ale tak, jakby chciał mi tym pocałunkiem przekazać, że jestem miłością jego życia i że chce się ze mną zestarzeć. Kiedy się ode mnie oderwał, wstał i bez słowa poszedł na górę, zostawiając laptopa. Do głowy wpadł mi pewien pomysł. Wpisałam w wyszukiwarkę „badania płodności” i po chwili już spisywałam numer do kliniki. Kiedy patrzyłam na nagłówek strony internetowej, która ukazywała uśmiechnięte kilkumiesięczne dziecko, usłyszałam głośne „miau!”.
-Co? Głodny? – kot oblizał się. Wyłączyłam stronę, potem laptopa i chowając telefon do kieszeni, poszłam do kuchni.

Kilka dni później…

Jechałam właśnie odebrać wyniki badań. Co prawda mogłam to załatwić przez telefon lub pocztą, ale wolałam zobaczyć je na własne oczy i to szybko. Cała się trzęsłam. Z trudem skupiałam się na drodze. Do budynku kliniki weszłam na drżących nogach. Podeszłam do recepcji.
-Dzień dobry. Moje nazwisko Katarzyna Adler. Robiłam u Państwa badania płodności. Czy są już wyniki? – starałam się dobierać odpowiednie słowa.
-Chwileczkę. – rzekła miła pielęgniarka, uśmiechając się. Skinęłam głową. Kobieta grzebała w stercie teczek i papierów, a ja rozglądałam się po klinice. –Tak, wyniki już są. – odwróciłam głowę w jej stronę. –Proszę. – podała mi dużą kopertę z napisem „Badania płodności”.
-Dziękuję – uśmiechnęłam się delikatnie i wyszłam na zewnątrz, bo zrobiło mi się dziwnie słabo. Świeże powietrze trochę mi pomogło. Rozerwałam niedbale kopertę i wyjęłam z niej kartkę, na której czarno na białym pisało, że…
___________________________________
Troszkę pomęczymy :D

8 komentarzy:

  1. Nie no najpierw czarna teraz ty. Oo zemszcze się hehe;) no to teraz nie dadzą im żyć i będą pisać głupoty. Nieźle z tym maratonem;)) dawaj cd tylko bez psucia

    OdpowiedzUsuń
  2. Danny z tą koszulą najlepszy haha ;] Pisało, że... Mogą mieć dzieci! (i nie waż mi się nawet pisać inaczej ;P). Maraton ^^ Właśnie... Miramis! haha <333 Czekam na cedek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie popieram Evelę. Też się zemszczę. I nie będzie tak słodko na moim blogu.
    He he czekam na cedeka

    OdpowiedzUsuń
  4. "Aż chłopak spadł z łóżka. Tak, to cały Erik." hahahahaha
    No ładnie, wszyscy tylko o jednym myślą hahaha :D
    ...że może mieć dziecko ! :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na cd. :) http://dannonkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. oooosz ty mendo < 3 :3 dawaj NEXTA SZYYYYYYBKO ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  7. cd :) http://dannonkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. cd :) http://dannonkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń