UWAGA! Dość ostry opis erotyczny xD
________________________________________________
Miesiąc później…
Chyba wiem, co zrobić, żeby Weronika zmieniła swój stosunek do mnie. Nie, nadal nie doszłyśmy do porozumienia. Ale myślę, że kiedy zrealizuję swój plan, zobaczy, że nie jestem taka zła.
Tego dnia Ksawery był bardzo radosny. Tak jak pierwszego dnia mojej opieki nad nim. Nie namęczyłam się przy nim. Pod koniec mojej „warty” zadzwoniłam do Dana z prośbą, żeby tu przyjechał. Zdziwił się, pytał po co, ale powiedziałam tylko tyle, że jak przyjedzie, to mu wszystko wytłumaczę. Zgodził się, a za pół godziny już był. Za 15 minut mają wrócić dziewczyny. Zdążę. Wyjaśniłam mu pokrótce swój pomysł i ogólnie moje relacje z nastolatkami. To znaczy nie mówiłam, że Wera pała do mnie nienawiścią od pierwszego wejrzenia. Ten drobny szczegół pominęłam.
Dziewczyny o mało nie zaliczyły gleby, gdy weszły do domu, a na kanapie w salonie zobaczyły Danny’ego. Weronika zaczęła się jąkać, na twarzy przypominała buraka, a Monika… po prostu zaczęła piszczeć. Aż musiałam z małym wyjść, bo się przestraszył i rozpłakał. Zostawiłam ich samych. Mam nadzieję, że nie będę tego żałować. Słyszałam, jak Danny uspokaja dziewczyny, mówiąc, że przecież jest zwykłym człowiekiem takim, jak one, tylko płci męskiej, a potem salwę śmiechu.
Ta, oni sobie gadają, śmieją się, a kto się dzieckiem zajmuje? Oczywiście Kasia. Około 18-tej był czas na kąpiel małego i spanie. Wcisnęłam go Danielowi, a ja poszłam wszystko przygotować. Siadając koło blondyna, zwróciłam się do dziecka:
-No, Młody, rozbieraj się – po czym odpięłam mu śpioszki.
-No wiesz co? Do mnie tak nie mówisz – oburzył się Dan.
-Bo Ciebie nie trzeba o to prosić. – Wystawiłam mu język, a on się wyszczerzył. Dziewczyny parsknęły śmiechem.
Wykąpałam brzdąca, a w tym czasie Monika przygotowała mu kolację, czyli mleko. Nakarmiłam, uśpiłam, pozmywałam naczynia i wróciłam do roześmianego towarzystwa. Mogłabym tam zatańczyć na stole, a i tak nikt by nie zauważył. Tak byli pochłonięci dyskusją. W pewnym momencie Weronika poprosiła mnie do kuchni. Już się boję.
-O co chodzi? – spytałam, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Zawsze w rozmowach z dziewczyną, które bardziej można nazwać wymianą zdań, staram się być miła, ale też zachować pewien dystans.
-Wiesz… - odchrząknęła. Była skrępowana. –Chciałam Cię przeprosić – powiedziała cicho i spuściła głowę, a moje oczy zapewne wyglądały teraz jak polskie pięciozłotówki. Widziałam, jak ciężko przechodzą jej te słowa przez gardło, więc ukróciłam jej męczarnie.
-Nie ma sprawy – powiedziałam, a ona popatrzyła na mnie zaskoczona. –Wiem, jakie „uczucia” żywi się do dziewczyn czy narzeczonych swoich idoli.
-Ta, Janny nienawidziłam tylko dlatego, że Danny z nią był. Zresztą okazało się, że miałam nosa. – Zaśmiałyśmy się. –Ale Ty… nie jesteś taka. Nie zranisz go, prawda? On nie zasługuje na cierpienie.
-Wiem. Spokojnie, nie zranię go. Możesz być spokojna o obiekt swoich westchnień. – Puściłam jej oczko, a ona się zaśmiała.
-To co? Zgoda? – Wyciągnęła do mnie dłoń. Uśmiechnęłam się i uścisnęłam ją, mówiąc:
-Zgoda.
Wpadłam na pewien pomysł. Poprosiłam o coś do pisania i kartkę. Zdziwiła się, ale podała mi obie rzeczy, a ja na małej karteczce zapisałam nasz adres.
-Tylko jak sprowadzicie tłum, to zatłukę – ostrzegłam, celując w dziewczynę palcem. Zaśmiała się.
-Co Ty, nikomu nawet nie mówiłyśmy, że pracuje u nas narzeczona Dana. Nie będziemy ryzykować, że ktoś nam go zabierze, czy coś. – Znów się zaśmiałyśmy i wróciłyśmy do salonu. Wera pochwaliła się adresem, Monika zrobiła coś w stylu „łiii”, a Danny zmroził mnie wzrokiem. Puściłam mu całusa w powietrzu. Teraz jego wzrok mówił „porozmawiamy w domu”. Kilka minut później wróciła Pani domu. Zdziwiła się na widok mnie o tej porze i jeszcze Danny’ego, który kulturalnie się przywitał i przedstawił. Patrycja powiedziała, że skoro dziś zostałam tak długo, to jutro mam wolne. Świetnie… Pożegnaliśmy się, dziewczyny zrobiły sobie jeszcze zdjęcie z Danielem i wyszliśmy.
Następnego dnia…
Obudziły mnie ciepłe usta na policzku. Mruknęłam i nakryłam się bardziej kołdrą.
-Kotku, spóźnisz się do pracy.
-Dzisiaj mam wolne.
-To czemu ja nic o tym nie wiem? – spytał i wślizgnął mi się pod kołdrę.
-Przecież już wiesz.
Wyraźnie miał ochotę na igraszki, bo cmoknął mnie w szyję, a potem w ramię, które sam sobie odsłonił.
-Skarbie, dzisiaj taki piękny dzień – mruczał mi do ucha. –Wstawaj. Twój tygrys domaga się zainteresowania.
-Dostanie je, ale później. Na razie tygrysica chce spać.
Odpuścił. Wstał i wyszedł, zamykając trochę za głośno drzwi. Westchnęłam. Teraz będę musiała go przepraszać. Pewnie myśli, że zapomniałam. Wstałam, z szafy wybrałam ładne, czyste ciuchy, a potem poszłam z nimi do łazienki i wykonałam poranną toaletę, a następnie delikatny makijaż.
Spod łóżka wyciągnęłam coś, co kupiłam już tydzień temu i zeszłam z tym do salonu, gdzie znalazłam Daniela. Siedział na kanapie z naburmuszoną miną i niby oglądał jakiś film. Odłożyłam po cichu „coś” na podłogę i usiadłam koło niego. Nawet na mnie nie spojrzał.
-Przepraszam – powiedziałam, ale on nadal nie reagował. Odwróciłam jego głowę w swoją stronę i wpiłam się w jego usta. Jęknął, ale dopiero po chwili zaczął odwzajemniać pocałunek, wciągając mnie na kolana. O nie kochany, nie o to mi chodziło. Choć już prawie uległam, musiałam to przerwać.
-Dan, Kochanie, poczekaj – sapnęłam między pocałunkami, próbując go odepchnąć, ale on wtedy zaczął całować moją szyję. Cholera! –Nie chcesz dostać prezentu?
-Właśnie sobie go odbieram. – Wrócił do ust. Poddaję się…
Skończyło się na naszych porozrzucanych ciuchach po podłodze i rozanielonym Danny’m. On jest niemożliwy…
Ubraliśmy się i podałam narzeczonemu prezent
-Wow! Zestaw wędkarski! – ucieszył się, gdy go otworzył. –Skąd wiedziałaś? – Popatrzyłam na niego jak na głupka. –A, no tak… Czasem zapominam, że jesteś też moją fanką.
Zjedliśmy razem śniadanie, a potem Dan musiał jechać do studia. To znaczy to była część mojego planu. Teraz mają go przytrzymać w studiu, a potem gdzieś wyciągnąć. Nie wnikam, gdzie. Do wieczora ma go nie być w domu. Ja muszę przygotować niespodziankę. Ogólnie chciałam zrobić coś na wzór naszego pierwszego razu. Tylko teraz ma być jeszcze lepiej…
Około 15-tej zadzwoniłam do Mattiasa, który był moim głównym pomocnikiem. Nie mówiłam mu, jaki prezent chcę dać ukochanemu. Powiedziałam tylko, że szykuję niespodziankę i ma zrobić wszystko, żeby blondyn o niej nic nie wiedział.
-Halo? – usłyszałam głos bruneta po kilku sygnałach.
-Nie spijcie mi go za bardzo. Tej nocy ma być świadomy swoich czynów.
-Dobrze, kupię.
-Co? – zdziwiłam się. Co on bredzi? –A… Improwizujesz. Spoko. Bardzo marudził?
-Tak. Cały czas to robi – powiedział ciszej, a ja się zaśmiałam.
-Już niedługo…
Danny
Myślałem, że zabiję Matte’a, kiedy zadzwonił rano i powiedział, że mam przyjechać do studia, bo on nie będzie sam całej roboty odwalał. Chciałem ten dzień spędzić z Kasią, a ten kretyn mnie jeszcze później wyciągnął do Erika. Nawet pić nie mogłem, bo byłem samochodem. Albo marudziłem, albo nic nie mówiłem, żeby im pokazać, że nie jestem zainteresowany ich towarzystwem. Nie chciałem być wredny. Ja po prostu chciałem do Kasi.
Gdzieś w okolicach 19-tej wreszcie się nade mną zlitował i pozwolił wracać do domu. Pożegnałem się szybkim „Nara” i wyszedłem. Mattias jeszcze został.
W domu panowały egipskie ciemności, co mnie zdziwiło. Nie chciało mi się łazić i szukać Kasi, więc z salonu zawołałem:
-Kotku, jesteś?!
-W sypialni! – odkrzyknęła. Już się położyła? Dziwne. Podreptałem na górę. Z sypialni nie dochodziły żadne odgłosy. Pomyślałem, że Kasia już naprawdę śpi, jednak gdy otworzyłem drzwi, zobaczyłem, w jak wielkim byłem błędzie. Moja narzeczona owszem, leżała, ale raczej nie zamierzała spać. Wokół niej, na całym łóżku były porozrzucane płatki róż, a ona sama była „zapakowana” w wielką, czerwoną kokardę, która zakrywała jej piersi i… no wiecie. Tak, była moim prezentem. Lepszego nie mogłem sobie wymarzyć. Dopiero teraz usłyszałem cichutką muzyczkę, wypływającą z głośników wieży stereo. Dokładnie było to „Happy Birthday” po szwedzku w wykonaniu… mojej narzeczonej. Śpiewała zmysłowo, seksownie, niskim głosem. Od samego słuchania robiło mi się gorąco. A w dodatku nie mogłem oderwać oczu od mojego prezenciku. Chciałem podejść i go „rozpakować”, ale moje nogi chyba były w takim samym szoku jak ja, bo normalnie przykleiły się do podłogi.
-Ruszysz się dzisiaj? Stygnę tu – wymruczała z wyrzutem, wyprowadzając mnie tym samym z osłupienia. Podszedłem do łóżka, pozbywając się po drodze t-shirtu, a następnie wdrapałem się na nie i tym samym na Kasię. Przez chwilę przyglądałem się jej pięknej twarzy, którą zdobił drapieżny makijaż, a potem wpiłem się łapczywie w jej usta, kładąc dłoń na jej nagim udzie, na co brunetka jęknęła wprost w moje usta. Po krótkiej chwili namiętnego pocałunku, wymruczała: -Odpakuj swój prezent, Tygrysie…
Z największą przyjemnością. Pociągnąłem jedną ze wstążek, rozwiązując kokardę. Kiedy moim oczom ukazało się całe jej ciało, nie wytrzymałem. Moje spodnie i bokserki wylądowały w kącie pokoju. Znów przyssałem się do słodkich warg mojego Anioła. Chociaż to złe określenie. Anioł nie doprowadzałby mnie do TAKIEGO stanu. Wie, jak na mnie działa i robi to specjalnie. Całowałem teraz jej szyję, wchodząc w nią powoli, ale stanowczo. Dziewczyna jęknęła głośno, wyginając się lekko w łuk, a potem wymruczała:
-Wszystkiego najlepszego, Skarbie…
Nie mogłem nad sobą zapanować, nie potrafiłem. Moje ruchy były szybkie i nierówne, ale Kasia dawała mi wyraźne sygnały, że jej się to podoba. Zostawiała bolesne, ale cholernie przyjemnie oznaki obecności swoich paznokci na moich plecach, na przemian krzyczała i jęczała, aż w końcu zamieniła nas miejscami. Lubię ten moment, bo zawsze włosy tak pięknie zsypują jej się na ramiona i twarz, a ona przerzuca je na lewą stronę. Zawsze tak samo. Potem pochyla się nade mną i całuje, wykonując dość szybkie ruchy biodrami, a ja wariuję. Jest cudowna. Pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo. Błądziłem rękami po jej rozgrzanym ciele i przyciągałem jeszcze bliżej siebie. Niemal dławiłem się jej obecnością i rozkoszą, jaką mi dawała. Po chwili przejąłem inicjatywę, napierając na nią całym ciałem. Rzadko zdarzało jej się, że prosiła o więcej. Teraz tak było. Cóż, życzenie mojej Księżniczki jest dla mnie rozkazem. Jeszcze bardziej przyspieszyłam, a ona już nie hamowała krzyków. Przez chwilę miałem wrażenie, że zaraz sąsiedzi się zlecą, żeby nas uciszyć, jednak szybko przestałem się tym przejmować. Niech wiedzą, że mam w łóżku samą Boginię seksu. W końcu poczułem, że nadchodzi kulminacyjny moment, który przypieczętowaliśmy wspólnym krzykiem. Opadłem bezwładnie na brunetkę, oddychając ciężko. Po chwili położyłem się koło ukochanej i starałem się wyrównać oddech. Byłem padnięty, ale, jak się okazało, mój Skarb nie zamierzał na tym poprzestać. Ledwo mój oddech wrócił do normy, a już czułem jej usta na swoich. Przejechała palcem wzdłuż mojego torsu, aż do… podbrzusza.
-Nie masz jeszcze dość, prawda? – spytała z zadziornym uśmieszkiem. Ona mnie wykończy…
Tej nocy kochaliśmy się jeszcze kilka razy, tworząc w łóżku prawdziwą wojnę, aż w końcu wylądowaliśmy na podłodze obok łóżka, z którego po prostu spadliśmy. Dopiero nad ranem zasnęliśmy wtuleni w siebie. To były najlepsze urodziny w całym moim 27-letnim życiu.
Dwa tygodnie później…
Kasia
Znów to samo. Od dwóch tygodni od samego zapachu kawy wymiotuję. Ja już jej nie piję, ale nie mogę zabronić Danielowi spożywania tego napoju, prawda? Czuję się okropnie. Przed Danny’m udaję, że wszystko jest w porządku, a tak naprawdę mam ochotę ciągle spać. Tylko wtedy nie jest mi niedobrze. Nie mogę jeść, a już na pewno nic smażonego, czy w ogóle ciężkostrawnego. Kiedyś tak nie było. Nie wiem, co jest grane, a boję się iść do lekarza. Co prawda mam swoją teorię na ten temat, ale… Nie, to niemożliwe. Chociaż może? Czuję się tak od dwóch tygodni, czyli dokładnie od urodzin Dana…
Z ciekawości wstałam i włożyłam sobie poduszkę pod bluzkę, a potem zobaczyłam efekt w lustrze, który wywołał uśmiech na mojej twarzy. Dobra, nie ciesz się jeszcze. To pewnie tylko ostre zatrucie. Bardzo ostre…
Postanowiłam trochę się rozruszać. Od kilku dni wychodzę tylko do toalety. Połaziłam po domu, poszukując ukochanego, ale nigdzie go nie było. A, no tak. Mówił wczoraj, że ma coś do załatwienia. Poszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki z nadzieją, że może coś zjem, ale na sam widok jej zawartości mnie zemdliło. Cholera, to nie jest normalne… Usiadłam na kanapie i próbowałam znaleźć w telewizji coś godnego uwagi. Nic nie znalazłam, ale za to wrócił Danny. Uśmiechnęłam się do niego, a on wyjął coś z kieszeni kurtki i podsunął mi prawie pod nos. Tym czymś był test ciążowy.
-Zrób go, proszę – powiedział, patrząc na mnie słodko. –Myślisz, że nie widzę, jak snujesz się słaba po kątach, albo cały czas śpisz? A jak nie śpisz, to wymiotujesz? Widzę. I wiem, jak długo to trwa.
Westchnęłam. Niepewnie, bo bałam się wyniku, ale wzięłam pudełko i poszłam z nim do łazienki, a blondyn do sypialni, gdzie miał na mnie czekać. Przez dłuższą chwilę się wahałam, ale w końcu zrobiłam, co trzeba. Po kilku minutach spojrzałam na test, a potem, blada jak ściana, poszłam do sypialni. Daniel od razu wstał, a ja bez słowa podałam mu mały prostokącik. Zerknął na niego, potem na mnie, a ja skinęłam lekko głową. Blondyn podszedł jeszcze bliżej, wziął mnie w ramiona i kręcąc się ze mną, krzyknął:
-BĘDĘ OJCEM!!!
Gorąco . <3
OdpowiedzUsuńNo i Danielek będzie tatusiem, ouuu świetnie.;))
czekam na cd - tylko szybkoo ! :D
Wreszcie tyle na to czekałam ;* Yeah. Ja ci dam `chwilowo tego nie popsuje` no ty tylko spróbuj. Czekam na cedeka. ;*
OdpowiedzUsuńtakie sceny to ja lubię :D
OdpowiedzUsuń"-No, Młody, rozbieraj się – po czym odpięłam mu śpioszki.
OdpowiedzUsuń-No wiesz co? Do mnie tak nie mówisz – oburzył się Dan.
-Bo Ciebie nie trzeba o to prosić. – Wystawiłam mu język, a on się wyszczerzył. Dziewczyny parsknęły śmiechem." hahahahahhaha xDD
"(...) aż w końcu wylądowaliśmy na podłodze obok łóżka, z którego po prostu spadliśmy." bolało? ;D
yay, Dannis będzie tatusiem ;D Czekam na cd ;D
No i takie cd częściej;) Danny tatusiem i do tego Erik(oczywiście!) Już ich widzę jak razem z dzidziami w wózku na spacery chodzą;D
OdpowiedzUsuńmrrrrr < 3 Dannis będzie ojceeem ^^ weeee
OdpowiedzUsuńA co to? Jakieś Babybooom haha? No nareszcie!. Ale tu gorąco...muszę się odsunąć od grzejnika:D Ciekawe komu powiedzą najpierw;)
OdpowiedzUsuńwww.danny-i-ania.blog.onet.pl/cd
OdpowiedzUsuńzapraszam na pierwszy rozdział 2 sezonu :P http://all-the-love-i-that-need.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń"-No, Młody, rozbieraj się – po czym odpięłam mu śpioszki.
OdpowiedzUsuń-No wiesz co? Do mnie tak nie mówisz – oburzył się Dan.
-Bo Ciebie nie trzeba o to prosić. – Wystawiłam mu język, a on się wyszczerzył. " HAHAHAAHAHHAHAHA :D
Wiedziałam, że będzie w ciąży ! Yeeeee ! :D
Zapraszam http://is-it-all-in-my-head.blogspot.com/ . ;)
OdpowiedzUsuń