HAPPY BIRTHDAY, DANNY! ♥
_______________________________________________________
Dwa miesiące później…
Czy to normalne, że kobieta w ciąży je wszystko, co jej w
ręce wpadnie? Bo ja to chyba biję wszystkie rekordy w ilości spożytych
posiłków, przez co niedługo przestanę się mieścić w drzwiach. Rosnę. I to nie
tylko z powodu rosnącego we mnie małego człowieka. Dan mówi, że wyglądam uroczo
i że „im więcej kochanego ciałka, tym lepiej”, a ja zawsze, gdy to mówi, mam
ochotę go zabić wzrokiem. Żadna kobieta nie chce być wielorybem, a ja się
zbliżam do tych rozmiarów.
Dziś mam wizytę u lekarza. Jeśli dzidzia będzie grzeczna i
nie wypnie się tyłkiem, jak to zrobiła ostatnio, może poznamy płeć. Dan
oczywiście jedzie ze mną. Nie odpuścił żadnego USG. Zwykłe badania omijał, twierdząc,
że „nie chce patrzeć, jak obcy facet mnie maca”. Zazdrośnik.
Czekałam na swoją kolej z blondynem, który siedział obok
mnie i nerwowo drygał nogą.
-Co Ci? – spytałam w pewnym momencie. Spojrzał na mnie
niezrozumiale, a ja wskazałam głową na jego niespokojną nóżkę.
-Denerwuję się.
-To widzę. Ale dlaczego?
-No bo może się dowiem, czy będę miał syna czy córkę. –
Zmarszczyłam brwi.
-Aż tak Ci na tym zależy? – Wzruszył ramionami.
-Nie, ale fajnie byłoby wiedzieć.
W tym momencie zostałam wywołana. Oboje wstaliśmy i
weszliśmy do gabinetu. Chwilę potem zaczęło się badanie. Słyszeliśmy spokojne
bicie serduszka naszego maleństwa, co było niesamowite. Jakby czuło, że
jesteśmy tu oboje, szczęśliwi. I ono też było szczęśliwe.
-Chcą Państwo poznać płeć? – usłyszałam. Spojrzałam na
Daniela, on na mnie i oboje skinęliśmy głowami. –Dziewczynka.
Skierowaliśmy spojrzenia na monitor, na którym widniał nasz
szkrab. Nasza córeczka. Po chwili spojrzałam na narzeczonego, który… miał łzy w
oczach i delikatny uśmiech na ustach. Zamrugał szybko, zapewne żeby odgonić
łzy, a potem mnie pocałował. Jednak na jego policzku poczułam coś mokrego.
Danny
Po powrocie do domu, gdy tylko Kasia zniknęła mi na chwilę z
pola widzenia, wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Lea.
-No siema! – usłyszałem wesoły głos brata. –Co się stało, że
przypomniałeś sobie o starym, schorowanym bracie? – zaśmiał się.
-Schorowanym? Ty pewnie wyrywasz laski jedną za drugą.
-No wiesz, urok zobowiązuje.
-Przypominam Ci, że rozmawiasz z tym przystojniejszym
Saucedo. – Mój brat prychnął.
-Chyba śnisz – odpysknął.
-No dobra, pośmialiśmy się, teraz konkrety – powiedziałem poważnie,
choć do twarzy cały czas miałem przyklejony szeroki uśmiech. –Będę miał śliczną,
zdrową córeczkę! – wrzasnąłem, a po drugiej stronie znów usłyszałem śmiech.
-Skąd wiesz, że śliczną?
-No stary! Ma tak zajebistych rodziców, że nie może być
inaczej!
-Racja, Kasia jest śliczna – mruknął.
-Ej, ej, ej! Ona jest moja!
-Przecież wiem. Już dawno ją sobie odpuściłem.
-No! Masz szczęście. – Miałem nadzieję, że mój głos brzmi
groźnie. –Kończę. Przekaż tę jakże radosną nowinę mamie, co?
-Spoko. Cześć. – Rozłączyłem połączenie. Akurat w tym
momencie z góry zeszła Kasia. Chciała iść do kuchni, ale chwyciłem ją w ramiona
i namiętnie pocałowałem. Mniam!
Kasia
Dan był tak szczęśliwy, że po obiedzie wziął laptopa i dodał
wpis na Facebook’u, że za niecałe trzy miesiące na świat przyjdzie jego
córeczka, czym w ciągu godziny zainteresowało się kilka tysięcy osób. Nawet nad
imieniem zaczął myśleć. Wariat.
Klapnęłam sobie koło niego i zerknęłam na ekran laptopa, a
on objął mnie ramieniem. Zauważyłam, że fani w komentarzach pytali, czy wybraliśmy
już imię. Inni natomiast gratulowali.
-No i co? Masz już imię? – zapytałam, spoglądając na
chłopaka.
-Nie. To znaczy mam kilka, które mi się podobają, ale
powinniśmy podjąć tę decyzję razem. – Pocałował mnie w czubek głowy, na co uśmiechnęłam
się lekko. Szukaliśmy imienia w Internecie, ale było tyle pięknych, że nie
mogliśmy się zdecydować i zrezygnowaliśmy. W końcu mamy jeszcze trochę czasu…
Monika
Kiedy szłam do pracy, na jednym z autobusów, który właśnie
przemknął mi przed nosem, był przyklejony duży plakat Erika oraz informacja, że
dziś wieczorem odbędzie się koncert bruneta. Zamarłam. Na dłuższą chwilę
straciłam kontakt z rzeczywistością.
Od naszego ostatniego spotkania, podczas którego nawet mnie
nie poznał, minęły dwa miesiące i mimo, iż cholernie za nim tęsknię, nie jestem
pewna, czy powinnam pojawić się na tym koncercie. Istnieje prawdopodobieństwo,
że pośród tylu ludzi nie zauważy mnie, jednak… boję się. Już kilka razy
chciałam wszystko rzucić i jechać do niego, a potem rzucić mu się na szyję i
powiedzieć, jak bardzo mi go brakuje. Boję się, że tym razem nie wytrzymam…
Dopiero jakaś starsza Pani, która zapytała, czy wszystko w
porządku, pomogła mi wyjść ze stanu osłupienia.
Wieczorem…
Jednak przyszłam. Nadal jestem pełna obaw, ale chęć
zobaczenia bruneta była silniejsza.
Pomimo późnej godziny koncertu, zebrał się już większy tłum,
więc stanęłam gdzieś w połowie. Do rozpoczęcia koncertu zostało 15 minut. W
większości były tu nastolatki zakochane w Eriku, było parę dziewczyn w mniej
więcej moim wieku, więc wymieszałam się z nimi, co było trudne ze względu na
mój odpowiednich już rozmiarów brzuch. Gdy brunet wszedł na scenę, rozległ się
pisk dziewczyn pod barierkami.
- Cześć Lidingö, jak
się macie ? - zapytał, stojąc przed mikrofonem. Ponownie rozległy się piski i
wrzaski niezbyt dużego tłumu. - Jest okej. - podniósł kciuk do góry i
uśmiechnął się. - Słuchajcie, mam nadzieję, że dzisiejszy koncert na długo
pozostanie w waszych myślach, ale też i sercach. Chciałbym, aby ten koncert był
przepełniony uczuciami nie tylko moimi, ale i waszymi. Nie wstydźcie się
okazywać swoich uczuć, bo to one pokazują, kim naprawdę jesteśmy. I to jest
piękne. Kocham was. - rozległy się brawa, w które sama się udzieliłam. - No to
zaczynamy.
Erik zaśpiewał wszystkie swoje piosenki, jak i pare
repertuarów E.M.D. i Danny'ego. Wszyscy wczuwali się w teksty i do wolniejszych
piosenek zapalali zapalniczki lub wyciągali telefony. Na koniec koncertu, Erik
przysiadł się do fortepianu i zaśpiewał "Wherever You Are" i
"How Did We Change". Jeszcze nigdy nie usłyszałam takich wersji tych
piosenek, jakie wykonał w tej chwili Erik. Śpiewał tak delikatnie, tak czule,
że każde wypowiedziane słowo, chwytało za serce, wyciskając do oczu łzy
wzruszenia.
- Kochani, zanim zakończymy ten koncert, chciałbym coś
jeszcze powiedzieć. - mówił, biorąc mikrofon do ręki i podchodząc do końca
sceny. - Wiem, że jest tu wśród Was dziewczyna, która jest dla mnie ważniejsza
niż moje życie. - rzekł, a reflektor skierował światło na moją postać. Brunet
zeskoczył ze sceny i nadal mówiąc, szedł w moim kierunku powolnym krokiem: -
Miałem nadzieję, że się pojawisz. Z momentem, gdy Cię zobaczyłem na początku
koncertu uświadomiłaś mi, że nie jestem Ci obojętny.
- Skąd wiesz, mogłam tu przyjść z czystej ciekawości. -
powiedziałam nieco głośniej, ponieważ był dalej ode mnie.
- Wiem, że nie zrobiłabyś tego dla czystej satysfakcji.
- Nie znasz mnie. Wiele się zmieniło przez ten czas.
- Wiem o Tobie wszystko. Myślałaś, że wtedy w hotelu Cię nie
rozpoznałem ? - zapytał, zatrzymując się przede mną.
- Skoro wiedziałeś, że to ja, czemu nic nie powiedziałeś ? -
rzekłam z poważną miną, którą miałam od początku tej rozmowy.
- A jak myślisz, dlaczego powierzyłem tylko Tobie klucz do
mojego pokoju ? Nic nie mówiłem, ale każda cząstka mnie chciała w tamtej chwili
Cię mocno przytulić i przeprosić za to wszystko, co do tej pory zrobiłem wbrew
nam. - założyłam ręce. - Przepraszam Cię za te wszystkie łzy, które przeze mnie
wylałaś, przepraszam za te nieprzespane noce i myśli, w których mnie
wyklinałaś, przepraszam za te wszystkie cierpienia spowodowane przeze mnie.
Przepraszam za wszystkie moje błędy, które popełniłem. Przepraszam za słowa,
które Cię zraniły, przepraszam za czyny, których będę żałować do końca życia. -
patrzył mi w oczy, wypowiadając każde słowo. Jemu samemu zaszkliły się oczy. -
Jesteś dla mnie najważniejszą kobietą w życiu. Bez Ciebie nie potrafię istnieć.
Kiedy się poznaliśmy, wiedziałem, że z Tobą chcę przejść przez życie do końca
swoich dni. Miłość do Ciebie opętała mnie całego. Każdego dnia moje serce coraz
bardziej cierpiało, bo nie było Cię przy mnie. Nie mogło się ogrzać przy
ognisku naszej miłości, które zgasło wraz z dniem naszego rozstania.
Uzależniłem się od Ciebie. To Ty nadajesz mojemu życiu sens, sprawiasz, że
czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, bo byłaś przy mnie.
Chciałbym, aby nadal tak było. Abyś nadal była przy mnie. Abyś nigdy mnie nie
opuściła. Dlatego... - urwał i wyciągając coś z kieszeni, uklęknął na kolano.
Zasłoniłam dłońmi usta, a łzy popłynęły po moich policzkach.
- Erik, proszę... Wstań... - mówiłam przez łzy.
- Podczas naszej podróży na Jamajkę, w Sylwestra chciałem Ci
zadać to jedno, najważniejsze pytanie. Wybacz mi, że to wszystko potoczyło się
w taki sposób. Wtedy się nie udało, więc zapytam teraz przy wszystkich: Moniko
Hagen... Wyjdziesz za mnie ? - mówiąc, otworzył pudełeczko i spojrzał mi w
oczy.
Wszyscy wokół zamarli, a następnie zaczęli skandować
"Przyjmij !".
- Dlaczego sądzisz, że po tym wszystkim co zrobiłeś, powiem
"tak" ? - zapytałam, opanowując wzruszenie.
- Nie wiem, co zrobisz. Decyzja należy do Ciebie. - rzekł
spokojnie, nie odrywając wzroku.
Rozejrzałam się dookoła. Większość dziewczyn albo płakała,
albo ocierała łzy, uśmiechając się do mnie i szepcąc: "Powiedz tak".
Sama się popłakałam. To wszystko wydawało się być chorym snem. Pociągnęłam
bruneta za rękę, aby wstał. Nadal wyczekiwał mojej decyzji. Spojrzałam mu w
oczy. Piękne, brązowe, zaszklone oczy. Były pełne niepokoju, ale gdzieś w nich
zobaczyłam te iskierki, które biły blaskiem pełnym nadziei. Dotknęłam jego
policzka. Chłopak zamknął oczy zupełnie tak, jak mały kotek cieszący się
dotykiem dłoni na futrze. Przybliżyłam się i pocałowałam go. Wszyscy wokół
zaczęli głośno wiwatować. Po krótkiej chwili, brunet oderwał się ode mnie i
zapytał:
- To oznacza "tak" ?
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na pierścionek, który wsunął
na mój palec. Brunet pocałował mnie w policzek i mocno przytulił. Zaraz po tym,
przykucnął i pocałował mnie w brzuch, do którego również się przytulił.
_____________________________________________
Kto trzyma kciuki za Erika w Melodifestivalen? :D
Jeju aż się sama wzruszyłam, pięknie;> Danny będzie miał córeczkę. fajny prezent na urodziny;) powodzenia Erik:*
OdpowiedzUsuńJa trzymam! :D (ale za Antona też :DDD)
OdpowiedzUsuńRozmowa Dana i Lea - bezcenna xD a zwłaszcza tekst o rodzicach xDD
Erik, nareszcie! <3333
//czarna ;*
Nareszcie ich pogodziłaś. ;) Normalnie kocham cię. Yeah Dan będzie miał córeczkę. Wjem jak ją nazwiesz. Na pierwsze imię będzie Weronika a na drugie Monika xD (haha)
OdpowiedzUsuńczekam na cedeka ;)
Dziewczynkaaaa ,niaaaach @____@
OdpowiedzUsuńNoooo, wreszcie !!!! :D I tak ma być, zaręczyny i sielanka na całego ! :D Wreszcie znów razem...Jakie piękne słowa <3
Słodko jest ! Ajajaj <3 Naprawiłaś, posklejałas ich . ; )) Nareszcie !! :P
OdpowiedzUsuń