sobota, 14 kwietnia 2012

27.Lekki zonk?


Wstałam dziś wcześniej. Nie mogłam zasnąć, bo wciąż myślałam o Monice i Eriku. Co im się obojgu stało ? Wszystko było w jak najlepszym porządku , a teraz ? Przedtem poza sobą świata nie widzieli, a teraz z chęcią by się pozabijali. Monika stała się jakaś dziwna, bardziej tajemnicza. A propo Moniki:
- Nie śpisz już ? Jest przecież 5 rano. - powiedziała, gdy siedziałam ze szklanką soku przy stole w kuchni.
- Tak jakoś nie mogę spać. A Ty dokąd się wybierasz ? - zapytałam, widząc ją ubraną w sportowy strój.
- Muszę poprawić sobie kondycję, bo coś ostatnio mi szwankuje. - zaśmiała się i włożyła telefon do kieszeni.
- Monia, chciałabym z Tobą pogadać.
Dziewczyna wywróciła oczyma, mówiąc:
- Nie mam Ci o czym opowiadać. Sama wczoraj widziałaś, co się działo, więc wszystko wiesz. A teraz idę pobiegać. Nie wiem, kiedy wrócę. - po czym włożyła słuchawki i wyszła z domu.
Danny
- Zazwyczaj to ja się spóźniam. - powiedziałem, siadając na fotelu w studiu.
- Dziwne. Po raz pierwszy się mu to zdarzyło. - mówił Matt, wyglądając przez okno. Zaraz po tym w pokoju rozległ się dźwięk trzaskających się drzwi wejściowych oraz wiązankę przekleństw.
- Co za sukinsyn zaparkował czerwonego Forda na moim miejscu ?!
No proszę, Erik w „dobrym humorze”.
- To mój samochód. - rozległ się czyjś głos z końca korytarza.
- To go kurwa przestaw, bo nie ma gdzie zaparkować !
Brunet wszedł do biura i rzucił oschłe „cześć”.
- Co Ci się dzieje ? - zapytałem, wstając i zakładając ręce.
- Nic. - powiedział przez zaciśnięte zęby, patrząc w ekran monitora.
- Musisz się na wszystkich dzisiaj wyżywać ?
- Mam zły humor.
- Zauważyliśmy. - rzekłem, opierając się plecami o ścianę. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi, a zaraz po tym do środka wszedł nasz manager.
- Cześć chłopaki.
- Cześć.
- Słuchajcie, macie dzisiaj koncert w Gröna Lund. Dzwoniłem już do waszych tancerek. Będą tu za jakieś pół godziny. Przećwiczycie stare układy i jedziecie od razu na koncert. Wszystko jasne ?
- Ale zaraz, jak to koncert ? On nie był planowany. - zauważył Mattias.
- Wiem, ale jeden z artystów zrezygnował i wskoczyliście wy.
- Musi być ta próba z tancerkami ? - zapytał Erik, a my spojrzeliśmy na niego jak na kretyna.
- Musi. Widzimy się za 4 godziny panowie. Czołem.
- No cześć... - pożegnaliśmy go i wyszliśmy ze studia.
***
Wchodząc do wielkiego budynku, w drzwiach wejściowych minęłam się z grupką dziewczyn bardzo podekscytowanych. Oho, E.M.D. jest w budynku. Zarzuciłam torbę na ramię i weszłam na salę wypełnioną lustrami. Chłopaki przywitali mnie głośnym „cześć” i zanim do mnie podszedł Daniel, usłyszałam:
- A gdzie Monika ? - zapytał Erik od niechcenia, gdy wiązał buta.
- Mówiła że się troszkę spóźni.
- Jak zwykle... - mówiąc, odstawiając nogę na ziemię i prostując się.
- Erik.. Uspokój się w końcu. - powiedział Matt, wkurzony zachowaniem chłopaka.
Danny podszedł do mnie i objął mnie ręką w pasie, patrząc to na Erika, to na Matta.
- Jak Ci Młody nie pasuje, to idź do domu, bo nikt nie będzie słuchał Twoich głupich komentarzy.
Brunet spojrzał na niego złowrogo i podszedł do okna. Daniel mnie pocałował na przywitanie, a Matt podszedł do wieży.
- Co tu się dzisiaj dzieje ? Mało brakuje, a Erik was pozabija. - powiedziałam, patrząc na niego.
- Ma zły dzień. Chodzi o Monikę i o tą wczorajszą kłótnię.
- Rozmawiałeś z nim na ten temat ? - zapytałam, szukając w kieszeni gumki do włosów.
- Wolę sobie dzisiaj odpuścić, bo obawiam się, że nie przeżyłbym tej rozmowy.
- Dobra moi państwo ! - rzekł Matt, klaszcząc w ręce i podchodząc do nas. - Zaczynamy próbę ! Monika dołączy później.
Próba trwała już dobrą godzinę, a jej nadal nie było. Zrobiliśmy krótką przerwę, więc złapałam ze telefon i wykręciłam numer do przyjaciółki. Niestety nie odbierała. Spróbowałam jeszcze raz, ale sytuacja się powtórzyła. Zaczęłam nerwowo chodzić, więc zauważył to Dan, ponieważ podszedł do mnie:
- Coś się stało ?
- Monika nie odbiera telefonu. - mówiąc, ponownie wybrałam numer do niej, lecz tym razem włączyła się poczta.
- Spokojnie, mówiłaś że poszła pobiegać, więc pewnie jeszcze nie wróciła a od słuchania muzyki padła bateria. - ten to ma zawsze wyjaśnienie na wszystko. Dan dał mi buziaka i mocno przytulił.
- Jak nie pojawi się za 5 minut, pojedziemy do domu, okej ? - zapytał, patrząc mi w oczy.
- No dobrze.
Daniel podszedł do Matta, a ja odwróciłam się do lustra. Ciężko westchnęłam i przećwiczyłam parę kroków. Wtedy do drzwi podszedł Erik. Zanim nacisnął klamkę, Mattias zapytał:
- Młody, a Ty gdzie ?
- Ide się przewietrzyć.
W tym samym czasie, gdy nacisnął klamkę, drzwi otwarły się do środka, tym samym powalając biednego Erika na ziemię.
- O rany, przepraszam ! - to była Monika.
Dziewczyna uklękła obok bruneta, wciąż przepraszając, lecz chłopak wstał bez słowa i spojrzał złowrogo na nią.
- Przecież przeprosiłam, więc o co Ci chodzi ?!
Erik wyszedł, trzaskając przy tym drzwiami. Nastała cisza. Daniel poszedł za brunetem, a ja podeszłam do przyjaciółki i mocno ją przytuliłam.
- Czemu zawsze, gdy chcę, żeby było dobrze, zawsze jest źle ? - zapytała, próbując hamować łzy.
- Nie martw się, Erikowi przejdzie i zda sobie w końcu sprawę, jakim jest idiotą.
Po paru minutach wrócili chłopaki i zaczęła się próba. Przez cały czas Erik wytykał Monice jakieś drobne błędy, które i jak popełniałam, ale obrywało się za to Monice. Za którymś razem dziewczyna nie wytrzymała. Przestała tańczyć i podeszła do Erika ze wściekłością w oczach, mówiąc:
- To że jesteś zły, zostaw dla siebie, nikt nie będzie znosił Twojego humoru. I przestań mi w końcu wytykać błędy ! Skoro jestem taka beznadziejna w tańcu, to może lepiej znajdźcie sobie nową tancerkę, co ?! Bo ja odchodzę ! - dziewczyna złapała swoją torbę i wyszła.
Mnie zamurowało. Miałam ochotę zabić Erika za to, jaki jest w stosunku do Moniki. 
- Erik, no i na co Ty kurwa czekasz ?! Idź za nią i do ją przeproś ! - krzyknął Danny.
Brunet spojrzał na nas wszystkich i wyszedł z sali. Miałam cichą nadzieję, że może się w końcu pogodzą. Podeszłam do okna. W niedalekiej odległości zobaczyłam przyjaciółkę, która szła przez parking. Zatrzymała się obok jednego ze słupów podtrzymujących kryty dach. Kucnęła i zakryła rękoma twarz. W tym momencie miałam ochotę do niej pobiec i ją pocieszyć, ale z tego wszystkiego przyłożyłam Danowi z łokcia prosto w żebra. Nie wiedziałam, że on za mną stoi. Blondyn jęknął, ale przeżył cios. Masował się w bolącym miejscu, a ja obsypałam go pocałunkami na przeprosiny. Spodobało mu się to, ale po chwili obrócił mnie w stronę okna. Do płaczącej Moniki podszedł Erik. Rozmawiali ze sobą, przynajmniej tak mi się zdawało. Monia wstała, krzyczała coś. Erik złapał ją za ręce i mocno ścisnął, na co dziewczyna skrzywiła się i prawie usiadła na ziemi. Brunet coś na nią krzyczał, a ona odwróciła głowę. Gdy wstała, powiedziała coś ze spokojem i złapała torbę i odwróciła się do niego tyłem, idąc przed siebie. Erik złapał ją za ramię i przyciągnął do siebie. Po chwili mocno się do siebie przytulili, a mi kamień spadł z serca. Zaraz po tym poczułam, jak Dan obejmuje mnie w pasie, mówiąc:
- Widzisz, mówiłem Ci że się w końcu pogodzą. - a następnie poczułam ciepły i czuły pocałunek.
Odeszliśmy od okna i każdy znalazł sobie zajęcie. Na sali rozległ się dźwięk telefonu Daniela. Odczytał SMS-a, po czym się roześmiał i przeczytał go na głos.:
- „Dzisiejszy koncert odwołany. Bez odbioru. Erik ;)
- No to życzę Ci powodzenia na koncercie. - rzekł Mattias, podchodząc do drzwi i zarzucając torbę na ramię.
- Ej, to miał być nasz koncert, a nie mój ! - krzyknął do niego, gdy znikał za drzwiami.
- Dasz sobie rade sam. Wierze w Ciebie. Narazie !
No to zostaliśmy sami....
Nareszcie Dan zatrzymał się pod moim domem. Dzisiejszy koncert możemy zaliczyć do bardzo udanych i wyczerpujących. Rozległ się dźwięk zamykanych automatycznie drzwi w samochodzie blondyna, a zaraz po tym nacisnęłam klamkę, mówiąc do Daniela, który szedł za mną:
- Padam ze zmęczenia.
- Ciii ! - zostałam skarcona przez Erika, który siedział na kanapie wraz z Moniką.
- Co wy tu robicie ? Myślałam, że będziecie u Ciebie. - zapytałam, podchodząc do nich bliżej.
- Do was było bliżej. Chyba się na mnie za to nie złościsz. - uśmiechnął się i spojrzał wpierw na mnie, a potem na blondyna. - Ale w sumie Dan też ma wolną chatę, więc wiecie... jeżeli chcielibyście być sami.... - zaczął głupio tłumaczyć.
- Młody, widzę że bardzo ciekawy jest ten film, skoro Monika już śpi. Co oglądacie, „Mode na sukces” ?
Zaśmiałam się wraz z nim. Monia się przebudziła i w momencie, kiedy się rozciągała, ktoś zadzwonił do drzwi. Podeszłam i otworzyłam je:
- Cześć.
- Cześć Gabriel, co słychać ? - uśmiechnęłam się na jego widok. - Wejdziesz ?
- A z miłą chęcią.
Chłopaki spojrzeli na niego nieco zdziwieni, a Monika lekko się poderwała, ale mimo to Erik nie wypuścił jej z uścisku.
- To jest Gabriel, nasz sąsiad.
Danny'ego zaciekawiło jego imię, gdyż się uśmiechnął i podając mu dłoń zapytał:
- Nie jesteś Szwedem, tak ?
- Nie, jestem Polakiem, ale mieszkam w Szwecji od niedawna. Ja Cie skądś znam. - powiedział, przyglądając się blondynowi.
- Nie wątpię. - uśmiechnął się szeroko, przez co chłopak go poznał.
Erika również szybko rozpoznał. Po chwili usiadł na jednym z foteli. Poszłam do kuchni zrobić gorące herbaty, przez co miałam idealny widok na wszystkich. Zauważyłam, że Gabriel co jakiś czas zerkał na Monikę, która nie odezwała się ani słowem odkąd tu przyszedł. Coś tu jest na rzeczy, ponieważ starała ukrywać uśmiech na twarzy, kiedy tylko ich oczy się spotykały. Postawiłam przed każdym kubki. Kiedy kładłam ostatni obok przyjaciółki, spojrzałam na nią znacząco, przez co uśmiech zszedł jej z twarzy. Wydostała się z uścisku Erika i poszła na górę do swojego pokoju.
- A jej co się stało ? - zapytał Daniel, gdy usiadłam mu na kolanach.
- Pewnie poszła się położyć. - mówiąc, spojrzałam na jej pokój na górze.
- Pójdę z nią pogadać. - rzekł Erik, po czym wstał.
- Siadaj. Jutro z nią pogadasz.
Brunet usiadł znów na swoje miejsce.
- A właśnie, Monika chciała pożyczyć ładowarkę do telefonu, więc proszę. - Gabriel mówiąc, położył urządzenie na stoliku.
- Dziękuję w jej imieniu. - uśmiechnęłam się lekko.
- Nie ma za co. To ja będę uciekał, pewnie jesteście zmęczeni po dzisiejszym koncercie.
- Nie było aż tak źle. - rzekł Danny.
- Mów za siebie. - powiedziałam, dotykając palcem nos blondyna.
- O właśnie, za tydzień robię imprezę, wpadniecie ?
Spojrzeliśmy po sobie i zgodziliśmy się jednocześnie. Gabriel wyszedł, a chwilę później zmyli się również chłopaki. Ledwo zdążyłam podejść do salonu, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Czego znów zapomnieli ? W drzwiach zobaczyłam Daniela, który miał taką minę, jakby miał coś zaraz rozwalić, a zarazem był załamany.
- Skarbie, co się stało ?
- Ukradli mi samochód...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz