poniedziałek, 21 maja 2012

40. "Problem"


Wynik był negatywny. Właściwie, to wiedziałam, że tak będzie, ale… Poczułam ukłucie w sercu. Fajnie byłoby mieć takiego małego brzdąca w domu. Daniel miał nadzieję. Już się cieszył. Cóż. Widocznie ktoś na górze stwierdził, że nie nadajemy się na rodziców. Albo to po prostu za wcześnie…

Wieczorem…

-Halo? – usłyszałam głos ukochanego.
-Hej Kotku, nie przeszkadzam?
-Nie, dla Ciebie zawsze znajdę czas. – uśmiechnęłam się do siebie. –Robiłaś…
-Tak. – przerwałam mu.
-I jak? Będę tatą? – za chwilę Twój entuzjazm pryśnie jak bańka mydlana…
-Jeszcze nie teraz. – próbowałam, żeby to brzmiało trochę jak żart, ale nie wiem, jaki był efekt.
-Nie przejmuj się. Będziemy próbować do skutku. – oczami wyobraźni widziałam, jak się szczerzy. Mimowolnie sama się uśmiechnęłam.
-Jak tam trasa? Tłumy na koncertach są?
-Oczywiście! Jak mogłoby być inaczej? – zaśmiałam się. –Tym razem te tłumy nie dają mi takiej radochy. – rzekł tym razem poważnie.
-Dlaczego?
-Brakuje mi Ciebie, Kasiu. Tęsknię za Tobą. Wiesz, jak się czuję, kiedy kładę się do pustego łóżka? A rano budzę się i nie ma Ciebie obok mnie.
-Wyobraź sobie, że wiem, bo sama czuję się tak samo. – oboje się zaśmialiśmy, po czym zapanowała cisza, którą w końcu Dan przerwał, mówiąc:
-Muszę kończyć. Jutro czeka mnie ciężki dzień. – powiedział smutno.
-No dobrze, wyśpij się, mój Ty rozchwytywany mężczyzno. – znów śmiech.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. – pożegnaliśmy się i rozłączyłam połączenie. Pół godziny później już spałam.

Kilka dni później…

Przeglądałam właśnie wiadomości z kraju i ze świata w Internecie, gdy rozdzwoniła się moja komórka. Spojrzałam na wyświetlacz i odebrałam.
-No co tam Monia?
-Możesz teraz do mnie przyjechać? – po jej głosie poznałam, że jest zdenerwowana.
-Coś się stało?
-Po prostu przyjedź. – i rozłączyła się. Wyłączyłam szybko laptop, założyłam bluzę, złapałam torebkę i wyszłam z domu, zamykając za sobą drzwi. Wsiadłam w samochód i pojechałam do przyjaciółki. Dziewczyna czekała na mnie już przed domem. Jeszcze nie zdążyłam zgasić silnika, ona już siedziała ze mną w aucie.
-Boże, nie strasz mnie. Co się stało?
-Możesz mnie zawieźć do szpitala?
-Do szpitala? Coś się stało? – milczała. –No mów!
-Chyba jestem w ciąży… - powiedziała przerażona. Szczęka mi opadła i o mało nie straciłam kontroli nad kierownicą. Dojechałyśmy do szpitala. Oczywiście weszłam tam z nią, bo mnie o to poprosiła. Czekałyśmy pod gabinetem, a Monika była jakaś przybita.
-Monia, wszystko ok?
-Nie chcę być matką. Jeszcze nie teraz. Nie jestem gotowa. Nie jesteśmy. Erik nie nadaje się na ojca. – mówiła, patrząc w martwy punkt. Nagle z gabinetu wyszła pielęgniarka i wywołała Monikę. Siedziałam jak na szpilkach i czekałam na przyjaciółkę. Nagle zadzwonił mój telefon. Wygrzebałam go z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. Erik.
-Szlag! – powiedziałam cicho. Odebrałam. –Halo?
-Cześć Kasia, nie wiesz, co się dzieje z Moniką? Nie ma jej w domu, dzwoniłem chyba z dziesięć razy, ale telefonu też nie odbiera.
-N-nie, nie wiem, co z Moniką…
-Na pewno? – chyba wyczuł, że kłamię.
-Mhm.
-Coś kręcisz. Powiesz w końcu prawdę? – westchnęłam.
-Monika jest w szpitalu na badaniach. – za to nie powinna mnie zabić…
-Co się stało?
-Nic, spokojnie. Ja sama niewiele wiem, musisz z nią pogadać.
-Jeśli uda mi się z nią skontaktować…
-Przecież razem mieszkacie. – zaśmiałam się. –Przepraszam Cię, ale muszę kończyć. Mam drugi telefon. Pa! – szybko się rozłączyłam. Powód był inny. A mianowicie taki, że Monika właśnie wyszła z gabinetu lekarskiego. Minę miała nieciekawą. –Co powiedział lekarz?
-Jestem w ciąży. – rozpłakała się. Przytuliłam ją mocno. Wróciłyśmy do domu. To znaczy do Dana. Monika nie chciała jeszcze wracać do Erika. Cały czas cichutko płakała. Siedziałyśmy teraz w salonie na sofie.
-Nie płacz już. Przecież wam z Danny’m pomożemy. – uśmiechnęłam się i odgarnęłam jej włosy za ucho. Dziewczyna nic nie powiedziała, tylko położyła się, kładąc głowę na moich kolanach. Pogłaskałam ją po włosach. Nagle zadzwonił mój telefon. Daniel. Spojrzałam na Monikę i po chwili odebrałam. –Halo?
-Cześć Słonko! Jak minął dzień? Ja właśnie wróciłem z koncertu i jestem wykończony, ale musiałem zadzwonić, bo się stęskniłem.
-Po Twoim głosie nie słychać zmęczenia. – zaśmiałam się cicho. –Dostałeś słowotoku. Dzień minął… - spojrzałam na Monikę. -…normalnie. – wtedy Monika wstała z moich kolan i poszła na górę. Powiedziałam, że zaraz do niej przyjdę i kontynuowałam rozmowę, która nie trwała długo. Kiedy skończyłam rozmowę, wstałam z sofy i chciałam iść do Moniki, ale wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Za drzwiami stał Erik.
-Jest tu Monika? – mnie też miło Cię widzieć…
-Nie, jeszcze nie wróciła? – nie wiem, czy mi wyszło…
-No nie! Martwię się.
-Jedź do domu. Ona w każdej chwili może wrócić. Ja zaraz do niej zadzwonię. – chciałam zamknąć drzwi, ale Erik przytrzymał je ręką.
-Znowu kłamiesz! Możesz przestać?! – oj, wkurzył się… Westchnęłam.
-Jest na górze. – kiedy chciał się wepchać do środka, zagrodziłam mu drogę. –Zasnęła. – powiedziałam twardo, patrząc mu prosto w oczy. Odpuścił i się rozluźnił.
-Kasiu, proszę Cię. Powiedz mi, co się dzieje… - już nie był tym groźnym Erikiem sprzed minuty. Teraz zmiękł, a w jego oczach zauważyłam łzy.
- Tylko Monika Ci może powiedzieć, o co chodzi.
- Ty nie możesz nic powiedzieć ? - spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
- To ona musi z Tobą pogadać, nie ja.
- W takim razie, nigdzie się stąd nie ruszę, dopóki nie dowiem się, o co tu chodzi. - mówiąc, założył ręce i oparł się o drzwi wyjściowe.
- Może chcesz herbaty ? Na rozładowanie złości proponuję jakąś owocową. - uśmiechnęłam się i ruszyłam w kierunku kuchni, patrząc na niego. On odwzajemnił uśmiech i ruszył za mną. Po paru minutach siedzieliśmy w salonie i piliśmy gorącą herbatę.
- Co u naszego tlenionego ? Dzwoniłem do niego dzisiaj rano, ale nie odbierał.
- Dobrze, za dużo skacze na koncertach, a potem jest zmęczony i długo śpi. - zaśmiałam się.
- Achh, też tęsknię za koncertami. - Erik uśmiechnął się i rozmarzył.
- Musicie wydać jakąś nową płytę. - puściłam mu oczko.
- Szczerze mówiąc, to zastanawiałem się, czy nie spróbować czegoś solo.
- To byłoby na pewno ciekawe doświadczenie. Tworzyłeś już jakieś teksty ?
- Napisałem już parę, ale nie chwaliłem się nimi komu. Tak naprawdę, to Tobie pierwszej mówię, że chciałbym spróbować wydać płytę solo.
- Miło mi. - uśmiechnęłam się serdecznie.
- Tylko na razie nikomu nie mów, muszę sobie to jeszcze przemyśleć. Taka solowa płyta i potem trasa pochłania dużo czasu.
- A kiedy będziemy mogły wrócić do pracy ? Moja noga jest już sprawna i chętna po powrotu na scenę. - wyszczerzyłam się.
- Muszę to przedyskutować z chłopakami. – podniósł kącik ust i zanurzył usta w herbacie.
Rozmawialiśmy jeszcze przez 2 może 3 godziny. Pozwoliłam mu zająć sofę i pooglądać telewizję. W ciszy raczej siedzieć nie będzie, a przecież mieszkał tu przez jakiś czas, więc nie miałam oporu, by mu na to nie pozwolić. Ja w tym czasie wzięłam kąpiel. Zeszło mi może z jakieś 15minut. Kiedy wyszłam z łazienki ubrana w szlafrok, weszłam do kuchni po szklankę soku. Sekundę później weszłam po cichutku do salonu i nie wierzyłam w to, co widziałam. Erik zasnął siedząc na sofie. Głowa mu lekko opadała na prawą stronę. Na jego kolanach była głowa Moniki. Dziewczyna również spała. Wyciągnęłam z szafy koc i przykryłam nim przyjaciółkę. Widok ich śpiących razem przekonywał mnie, że wszystko się znowu ułoży i że sobie poradzą z nowym rozdziałem, który otwiera przed nimi życie. Wyłączyłam telewizor i przymknęłam drzwi, po czym ruszyłam do swojego łóżka.

7 komentarzy:

  1. "pieron nawet na odległość wyczuje, że coś nie gra." hahahahaha
    No, Erik, Ty idioto, gratuluję -.-
    A to pewnie Monika pojechała do rodziców :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Sorki ale nie mogłam jakoś wcześniej dodać komenta. Tego Erika jakbym złapała to nie wiem... Danonek wraca;-);-) dopiero się będzie działo jak się tak stesknił;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,hej. Przepraszam Cię za to, że nie powiadomiłam Cię o tym, iż dodałam Cię do ,,polecanych'' na moim bloga. Powód ? Awaria Onetu. Rozdział jak zwykle świetny tak jak i całe opko. Oczywiście będę Cię informować o cedekach i jeszcze raz przepraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,hej. Przepraszam Cię za to, że nie powiadomiłam Cię o tym, iż dodałam Cię do ,,polecanych'' na moim bloga. Powód ? Awaria Onetu. Rozdział jak zwykle świetny tak jak i całe opko. Oczywiście będę Cię informować o cedekach i jeszcze raz przepraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie wiem kiedy następny rozdział. Ostatnio pisałam kilka razy jedną notę, potem zmieniałam wygląd bloga i wyszło coś koszmarnego. Onet zaczyna mnie wkurzać i chyba też się przeniosę na Blogspota. Myślę, że jakoś tak w przedziale od 10 do 20 czerwca powinien się ukazać następny rozdzialik ;-)

      Usuń
  5. 1. Dziękuję za dodanie do ,,polecanych''.
    2. Z niecierpliwością czekam na c.d.
    3. Jeśli możesz to informuj mnie o cedekach.
    4. Zapraszam do siebie na 34 rozdział :) Pomyślałam, że zrobię niespodziankę i dam wcześniej rozdział. I Onet już tak nie bzikuje ;)

    OdpowiedzUsuń