Wynik był negatywny. Właściwie, to wiedziałam, że tak będzie,
ale… Poczułam ukłucie w sercu. Fajnie byłoby mieć takiego małego brzdąca w
domu. Daniel miał nadzieję. Już się cieszył. Cóż. Widocznie ktoś na górze
stwierdził, że nie nadajemy się na rodziców. Albo to po prostu za wcześnie…
Wieczorem…
-Halo? – usłyszałam głos ukochanego.
-Hej Kotku, nie przeszkadzam?
-Nie, dla Ciebie zawsze znajdę czas. – uśmiechnęłam się do
siebie. –Robiłaś…
-Tak. – przerwałam mu.
-I jak? Będę tatą? – za chwilę Twój entuzjazm pryśnie jak
bańka mydlana…
-Jeszcze nie teraz. – próbowałam, żeby to brzmiało trochę
jak żart, ale nie wiem, jaki był efekt.
-Nie przejmuj się. Będziemy próbować do skutku. – oczami
wyobraźni widziałam, jak się szczerzy. Mimowolnie sama się uśmiechnęłam.
-Jak tam trasa? Tłumy na koncertach są?
-Oczywiście! Jak mogłoby być inaczej? – zaśmiałam się. –Tym
razem te tłumy nie dają mi takiej radochy. – rzekł tym razem poważnie.
-Dlaczego?
-Brakuje mi Ciebie, Kasiu. Tęsknię za Tobą. Wiesz, jak się
czuję, kiedy kładę się do pustego łóżka? A rano budzę się i nie ma Ciebie obok
mnie.
-Wyobraź sobie, że wiem, bo sama czuję się tak samo. – oboje
się zaśmialiśmy, po czym zapanowała cisza, którą w końcu Dan przerwał, mówiąc:
-Muszę kończyć. Jutro czeka mnie ciężki dzień. – powiedział
smutno.
-No dobrze, wyśpij się, mój Ty rozchwytywany mężczyzno. –
znów śmiech.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. – pożegnaliśmy się i rozłączyłam połączenie.
Pół godziny później już spałam.
Kilka dni później…
Przeglądałam właśnie wiadomości z kraju i ze świata w Internecie,
gdy rozdzwoniła się moja komórka. Spojrzałam na wyświetlacz i odebrałam.
-No co tam Monia?
-Możesz teraz do mnie przyjechać? – po jej głosie poznałam,
że jest zdenerwowana.
-Coś się stało?
-Po prostu przyjedź. – i rozłączyła się. Wyłączyłam szybko
laptop, założyłam bluzę, złapałam torebkę i wyszłam z domu, zamykając za sobą
drzwi. Wsiadłam w samochód i pojechałam do przyjaciółki. Dziewczyna czekała na
mnie już przed domem. Jeszcze nie zdążyłam zgasić silnika, ona już siedziała ze
mną w aucie.
-Boże, nie strasz mnie. Co się stało?
-Możesz mnie zawieźć do szpitala?
-Do szpitala? Coś się stało? – milczała. –No mów!
-Chyba jestem w ciąży… - powiedziała przerażona. Szczęka mi
opadła i o mało nie straciłam kontroli nad kierownicą. Dojechałyśmy do
szpitala. Oczywiście weszłam tam z nią, bo mnie o to poprosiła. Czekałyśmy pod
gabinetem, a Monika była jakaś przybita.
-Monia, wszystko ok?
-Nie chcę być matką. Jeszcze nie teraz. Nie jestem gotowa.
Nie jesteśmy. Erik nie nadaje się na ojca. – mówiła, patrząc w martwy punkt.
Nagle z gabinetu wyszła pielęgniarka i wywołała Monikę. Siedziałam jak na
szpilkach i czekałam na przyjaciółkę. Nagle zadzwonił mój telefon. Wygrzebałam
go z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. Erik.
-Szlag! – powiedziałam cicho. Odebrałam. –Halo?
-Cześć Kasia, nie wiesz, co się dzieje z Moniką? Nie ma jej
w domu, dzwoniłem chyba z dziesięć razy, ale telefonu też nie odbiera.
-N-nie, nie wiem, co z Moniką…
-Na pewno? – chyba wyczuł, że kłamię.
-Mhm.
-Coś kręcisz. Powiesz w końcu prawdę? – westchnęłam.
-Monika jest w szpitalu na badaniach. – za to nie powinna
mnie zabić…
-Co się stało?
-Nic, spokojnie. Ja sama niewiele wiem, musisz z nią pogadać.
-Jeśli uda mi się z nią skontaktować…
-Przecież razem mieszkacie. – zaśmiałam się. –Przepraszam
Cię, ale muszę kończyć. Mam drugi telefon. Pa! – szybko się rozłączyłam. Powód
był inny. A mianowicie taki, że Monika właśnie wyszła z gabinetu lekarskiego.
Minę miała nieciekawą. –Co powiedział lekarz?
-Jestem w ciąży. – rozpłakała się. Przytuliłam ją mocno.
Wróciłyśmy do domu. To znaczy do Dana. Monika nie chciała jeszcze wracać do
Erika. Cały czas cichutko płakała. Siedziałyśmy teraz w salonie na sofie.
-Nie płacz już. Przecież wam z Danny’m pomożemy. – uśmiechnęłam
się i odgarnęłam jej włosy za ucho. Dziewczyna nic nie powiedziała, tylko
położyła się, kładąc głowę na moich kolanach. Pogłaskałam ją po włosach. Nagle
zadzwonił mój telefon. Daniel. Spojrzałam na Monikę i po chwili odebrałam.
–Halo?
-Cześć Słonko! Jak minął dzień? Ja właśnie wróciłem z koncertu
i jestem wykończony, ale musiałem zadzwonić, bo się stęskniłem.
-Po Twoim głosie nie słychać zmęczenia. – zaśmiałam się
cicho. –Dostałeś słowotoku. Dzień minął… - spojrzałam na Monikę. -…normalnie. –
wtedy Monika wstała z moich kolan i poszła na górę. Powiedziałam, że zaraz do
niej przyjdę i kontynuowałam rozmowę, która nie trwała długo. Kiedy skończyłam
rozmowę, wstałam z sofy i chciałam iść do Moniki, ale wtedy zadzwonił dzwonek
do drzwi. Poszłam otworzyć. Za drzwiami stał Erik.
-Jest tu Monika? – mnie też miło Cię widzieć…
-Nie, jeszcze nie wróciła? – nie wiem, czy mi wyszło…
-No nie! Martwię się.
-Jedź do domu. Ona w każdej chwili może wrócić. Ja zaraz do
niej zadzwonię. – chciałam zamknąć drzwi, ale Erik przytrzymał je ręką.
-Znowu kłamiesz! Możesz przestać?! – oj, wkurzył się…
Westchnęłam.
-Jest na górze. – kiedy chciał się wepchać do środka, zagrodziłam
mu drogę. –Zasnęła. – powiedziałam twardo, patrząc mu prosto w oczy. Odpuścił i
się rozluźnił.
-Kasiu, proszę Cię. Powiedz mi, co się dzieje… - już nie był
tym groźnym Erikiem sprzed minuty. Teraz zmiękł, a w jego oczach zauważyłam
łzy.
- Tylko Monika Ci może powiedzieć, o co chodzi.
- Ty nie możesz nic powiedzieć ? - spojrzał na mnie błagalnym
wzrokiem.
- To ona musi z Tobą pogadać, nie ja.
- W takim razie, nigdzie się stąd nie ruszę, dopóki nie
dowiem się, o co tu chodzi. - mówiąc, założył ręce i oparł się o drzwi wyjściowe.
- Może chcesz herbaty ? Na rozładowanie złości proponuję
jakąś owocową. - uśmiechnęłam się i ruszyłam w kierunku kuchni, patrząc na
niego. On odwzajemnił uśmiech i ruszył za mną. Po paru minutach siedzieliśmy w
salonie i piliśmy gorącą herbatę.
- Co u naszego tlenionego ? Dzwoniłem do niego dzisiaj rano,
ale nie odbierał.
- Dobrze, za dużo skacze na koncertach, a potem jest zmęczony
i długo śpi. - zaśmiałam się.
- Achh, też tęsknię za koncertami. - Erik uśmiechnął się i
rozmarzył.
- Musicie wydać jakąś nową płytę. - puściłam mu oczko.
- Szczerze mówiąc, to zastanawiałem się, czy nie spróbować
czegoś solo.
- To byłoby na pewno ciekawe doświadczenie. Tworzyłeś już
jakieś teksty ?
- Napisałem już parę, ale nie chwaliłem się nimi komu. Tak
naprawdę, to Tobie pierwszej mówię, że chciałbym spróbować wydać płytę solo.
- Miło mi. - uśmiechnęłam się serdecznie.
- Tylko na razie nikomu nie mów, muszę sobie to jeszcze
przemyśleć. Taka solowa płyta i potem trasa pochłania dużo czasu.
- A kiedy będziemy mogły wrócić do pracy ? Moja noga jest
już sprawna i chętna po powrotu na scenę. - wyszczerzyłam się.
- Muszę to przedyskutować z chłopakami. – podniósł kącik ust
i zanurzył usta w herbacie.
Rozmawialiśmy jeszcze przez 2 może 3 godziny. Pozwoliłam mu
zająć sofę i pooglądać telewizję. W ciszy raczej siedzieć nie będzie, a
przecież mieszkał tu przez jakiś czas, więc nie miałam oporu, by mu na to nie
pozwolić. Ja w tym czasie wzięłam kąpiel. Zeszło mi może z jakieś 15minut.
Kiedy wyszłam z łazienki ubrana w szlafrok, weszłam do kuchni po szklankę soku.
Sekundę później weszłam po cichutku do salonu i nie wierzyłam w to, co
widziałam. Erik zasnął siedząc na sofie. Głowa mu lekko opadała na prawą stronę.
Na jego kolanach była głowa Moniki. Dziewczyna również spała. Wyciągnęłam z
szafy koc i przykryłam nim przyjaciółkę. Widok ich śpiących razem przekonywał
mnie, że wszystko się znowu ułoży i że sobie poradzą z nowym rozdziałem, który
otwiera przed nimi życie. Wyłączyłam telewizor i przymknęłam drzwi, po czym
ruszyłam do swojego łóżka.
"pieron nawet na odległość wyczuje, że coś nie gra." hahahahaha
OdpowiedzUsuńNo, Erik, Ty idioto, gratuluję -.-
A to pewnie Monika pojechała do rodziców :D
No, prawie, prawie... :P
UsuńSorki ale nie mogłam jakoś wcześniej dodać komenta. Tego Erika jakbym złapała to nie wiem... Danonek wraca;-);-) dopiero się będzie działo jak się tak stesknił;-)
OdpowiedzUsuńHej,hej. Przepraszam Cię za to, że nie powiadomiłam Cię o tym, iż dodałam Cię do ,,polecanych'' na moim bloga. Powód ? Awaria Onetu. Rozdział jak zwykle świetny tak jak i całe opko. Oczywiście będę Cię informować o cedekach i jeszcze raz przepraszam ;)
OdpowiedzUsuńHej,hej. Przepraszam Cię za to, że nie powiadomiłam Cię o tym, iż dodałam Cię do ,,polecanych'' na moim bloga. Powód ? Awaria Onetu. Rozdział jak zwykle świetny tak jak i całe opko. Oczywiście będę Cię informować o cedekach i jeszcze raz przepraszam ;)
OdpowiedzUsuńOj, nie wiem kiedy następny rozdział. Ostatnio pisałam kilka razy jedną notę, potem zmieniałam wygląd bloga i wyszło coś koszmarnego. Onet zaczyna mnie wkurzać i chyba też się przeniosę na Blogspota. Myślę, że jakoś tak w przedziale od 10 do 20 czerwca powinien się ukazać następny rozdzialik ;-)
Usuń1. Dziękuję za dodanie do ,,polecanych''.
OdpowiedzUsuń2. Z niecierpliwością czekam na c.d.
3. Jeśli możesz to informuj mnie o cedekach.
4. Zapraszam do siebie na 34 rozdział :) Pomyślałam, że zrobię niespodziankę i dam wcześniej rozdział. I Onet już tak nie bzikuje ;)