niedziela, 23 września 2012

52. Nadmierna troska


Rano, pierwsze co zrobiłam po przebudzeniu, to popatrzyłam na swoją prawą dłoń. Mały okrąg lśnił na moim palcu. Był tam. To nie był sen. Danny naprawdę mi się świadczył. JESTEM NARZECZONĄ DANNY’EGO! Czy to możliwe, żebym była taką szczęściarą? Odwróciłam się na drugi bok z nadzieją, że ujrzę tam mojego ukochanego, ale go nie było. Wstałam, założyłam na siebie szlafrok i poszłam do kuchni, gdzie byli wszyscy.
-Dzień dobry. – powiedziałam z uśmiechem.
-Witamy przyszłą Panią Saucedo. – rzekł Pan Piotr i puścił mi oczko.
-A może Panią Grzechowską? – odezwał się Dan, na co wszyscy się zaśmialiśmy. Chciałam usiąść na krześle, ale Daniel zgarnął mnie na swoje kolana, a potem pocałował mnie w policzek.
-Czemu tak wcześnie wstałaś? – zapytał.
-Nie chcę, żeby Twój tata pomyślał, że jestem śpiochem. – uśmiechnęłam się. –A poza tym musimy się jeszcze spakować.
-A no tak, zapomniałem. Co sobie moja Księżniczka życzy na śniadanie?
-Nic, nie jestem głodna. – oczywiście postawił na swoim i przygotował kanapki, które pokroił w „samolociki” i karmił mnie jak małe dziecko. Jeszcze mówił „za mamusię”, „za tatusia”, „za Danielka”. Wariat. MÓJ wariat.
Koło południa wyjechaliśmy z Konstancina. Tata Dana i Pani Maria oczywiście rozpaczali, że tak szybko wyjeżdżamy. Musieliśmy obiecać, że kiedy tylko będziemy mieć trochę wolnego, przyjedziemy. U moich rodziców byliśmy po godzinie, może trochę później, bo były korki.
-No nareszcie! Czekamy na was. – powiedziała mama, kiedy nas zobaczyła.
-Przepraszamy. Mój tata nie chciał nas wypuścić. – bronił nas Dan, po czym się zaśmiał.
-Tata? A mama?
-Rodzice Daniela rozstali się, kiedy on był mały. – wyjaśniłam.
-Rozumiem. Przykro mi.
-Niepotrzebnie. – uśmiechnął się. –Z obydwojgiem mam dobry kontakt. Jest naprawdę w porządku. – odpowiedział. Zdjęliśmy kurtki, buty i poszliśmy do dużego pokoju. Natychmiast zostałam zaatakowana przez całą rodzinkę. Zawsze było tak, że w Wigilię zjeżdżaliśmy się wszyscy do rodziców, a wracaliśmy w pierwszy dzień świąt, wieczorem. W tym roku było trochę inaczej. Teraz wszyscy pojadą, a ja i mój, oficjalnie jeszcze chłopak, zostaniemy. Do Szwecji wracamy 27 grudnia. Wrócilibyśmy później, ale tego dnia Danny ma spotkanie z wytwórnią płytową. Cały czas starałam się ukryć pierścionek. Nie chciałam, żeby najpierw zobaczyli pierścionek, a dopiero potem dowiedzieli się o zaręczynach.
-To jak było u taty? – zapytała w pewnym momencie mama.
-Wspaniale. Tę Wigilię zapamiętam do końca życia. – Dan spojrzał na mnie i się pięknie uśmiechnął. Oj tak, ja też. –Muszą się Państwo poznać. – kontynuował.
-Na pewno będzie ku temu okazja. – rzekł ojciec.
-Tak, chociażby nasz ślub. – blondyn objął mnie ramieniem, a ja oparłam brodę na ręce, ukazując pierścionek. Mama zakryła usta dłońmi, tata patrzył to na mnie, to na Dana, mój brat dostał wytrzeszczu w oczach, a bratowa zaczęła piszczeć. Miałam ochotę parsknąć śmiechem. Hubert, który siedział na moich kolanach, zapytał:
-Ciociu, Ty się o… - zastanowił się chwilę. –Ozeniłaś? – zaśmiałam się.
-Po pierwsze: kobiety się nie żenią, tylko wychodzą za mąż. A po drugie: na razie się zaręczyłam.
-Aha. – mały westchnął. –Nigdy nie zrozumiem dorosłych. – wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Zszedł z moich kolan i poszedł do mojego starego pokoju, a do mnie dopadła Magda.
-Pokaż to cudo! – wyciągnęłam do niej dłoń. –Piękny! Pewnie kosztował majątek.
-To nie jest ważne. Kasia zasługuje na wszystko, co najlepsze. – rzekł Daniel. Uśmiechnęłam się leciutko. Nie podobało mi się, że Dan się tak wykosztował. Nie wiem ile kosztował pierścionek, ale sam jego wygląd mówił swoje. Po chwili dostaliśmy gratulacje od całej mojej rodziny. Ma oczywiście się wzruszyła i rozkleiła, a ojciec jakoś dziwnie obserwował Dana.

Wieczorem…

Rafał z rodziną właśnie pojechali do domu. Kiedy zabierałam się za robienie kolacji, do kuchni wszedł tata. Uśmiechnęłam się do niego serdecznie, a on patrzył na mnie i chyba się nad czymś zastanawiał.
-Kasiu?
-Hm?
-Chciałem Cię o coś zapytać.
-Słucham.
-Nie zrozum mnie źle, ale… czy to nie za szybko?
-Ale co?
-No wiesz… - zerknął na mój pierścionek. Westchnęłam.
-Tato, kocham go. Wiem, że Daniel jest tym jedynym. On kocha mnie. To, czy jesteśmy ze sobą pół roku, rok, czy pięć lat naprawdę nie ma znaczenia. Wiem, że mnie nie skrzywdzi i nikomu na to nie pozwoli. Dlatego proszę. Nie bądź do niego taki uprzedzony. Jeżeli nie potrafisz zaufać Danielowi, to chociaż zaufaj mi. Wiem co robię. – uśmiechnęłam się. Ojciec mnie przytulił i powiedział cicho:
-Przepraszam. Po prostu martwię się o moją małą córeczkę. – zaśmiałam się.
-Twoja mała córeczka jest już dorosła i sama potrafi radzić sobie z problemami. Rozumiem Twoje obawy, ale zapewniam Cię, że są bezpodstawne. A teraz sio, bo nie będzie am am. – zaśmiałam się i wypchnęłam tatę z kuchni. Pół godziny później wszyscy siedzieliśmy i jedliśmy, rozmawiając.
-Twój tata przeprowadził dzisiaj ze mną poważną rozmowę. – rzekł Dan, kiedy leżeliśmy w łóżku.
-Już się boję pytać o szczegóły.
-Pytał, czy jestem pewien swojej decyzji, itp. – złapałam się za głowę.
-Przepraszam za niego. – uśmiechnęłam się do chłopaka, przepraszająco.
-Daj spokój. Boi się o Ciebie. To zrozumiałe. – cmoknął mnie w czoło. –Nie przejmuj się.
-Łatwo Ci mówić. Mnie też pytał, czy to nie za szybko na zaręczyny. Ja rozumiem, że się martwi, ale bez przesady! Jestem dorosła. Kocham Cię i…
-Kochasz mnie? Naprawdę? Nie wiedziałem. – poruszał brwiami i wyszczerzył zęby.
-Nie wiedziałeś? To ja Ci zaraz pokażę. – podparłam się na ręce i wpiłam się w jego miękkie wargi.
-Mmm, chyba serio mnie kochasz… - mruknął, nie otwierając oczu.
-Głupek. – oboje się uśmiechnęliśmy i znów zaczęliśmy się całować. Niestety na nic więcej nie mogliśmy sobie pozwolić. Nie chcieliśmy mieć nalotu mojego ojca. Zasnęłam w ramionach narzeczonego.
__________________________________________
Tym razem krótszy cedek :)
P.S. Czemu nikt nie powiedział nic o pierścionku? :( Nie podoba się? :P Jest jako link w słowie "TO" w 51 cedeku :D

5 komentarzy:

  1. Cedek super.
    Miałam napisać o pierścionku ale jak zaczęłam pisac tam na początku to zapomniałam. :) Pierścionek jest boski, piękny sama bym taki chciałam mieć. Ahh jaka ta Kasia jest szczęściarą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sorki, nie zauważyłam linku ;D Pierścionek jest śliczny *.* Chciałabym taki od Danielka dostać :)
    "-Witamy przyszłą Panią Saucedo. – rzekł Pan Piotr i puścił mi oczko.
    -A może Panią Grzechowską? " A może Saucedo- Grzochowską? xD
    "-Nie chcę, żeby Twój tata pomyślał, że jestem śpiochem." szczere haha xP
    "A teraz sio, bo nie będzie am am." jak do dziecka hahahaha xD Czasem tak mówię do brata ;D
    "-Mmm, chyba serio mnie kochasz… - mruknął, nie otwierając oczu." chciałabym to usłyszeć od takiego przystojniaka <3333
    Czekam na cedeka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no pierścionek super;> Miałam o tym napisać wcześniej ale nie zdarzyłam dodać komcia do tamtego cd. No to czekamy na ślub hehe;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to pięknie brzmi "Zasnęłam w ramionach mojego narzeczonego." Oesu, ja też tak chcę! :D Pierścionek boski <3
    Czekam na cedek (i przy okazji zapraszam do siebie :) www.kiss-u-all-over.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahaha faktycznie głupki xD

    OdpowiedzUsuń