czwartek, 24 stycznia 2013

66. Ból


Erik


-Nie gadaj, że zmajstrowałeś Natalie dziecko – warknął Danny z mordem w oczach.
-Co? Nie, głąbie! Wtedy bym się tak nie cieszył. Monika jest w ciąży. – Na moje słowa Kasia momentalnie się rozbudziła.
-Co? Ale jak to? – spytała.
Opowiedziałem im pokrótce nasze ostatnie spotkanie łącznie z jego zakończeniem.
-Co teraz zrobisz? – spytał Dan, a ja ukryłem twarz w dłoniach.
-Nie mam pojęcia. Monika nie chce mnie znać.
-A dziwisz się? – odezwała się Kasia, która siedziała obok mnie.
-Nie, ale myślałem, że teraz… No że dziecko coś zmieni.
-Monika prędzej zdecyduje się na samotne wychowywanie go niż Ci wybaczy.
-Chce je usunąć.
-Nie zrobi tego. Skoro spędziliście razem noc, to znaczy, że ona wciąż Cię kocha, tylko jej urażona duma nie pozwala jej dopuścić Cię do siebie. Jeżeli naprawdę Ci na niej zależy, walcz. Próbuj odzyskać jej zaufanie. Nie wiem jak. To już zależy od Ciebie.
Spojrzałem na Kasię ze łzami w oczach. Jej słowa przywróciły we mnie nadzieję, że jeszcze mogę odzyskać mój Skarb. A raczej dwa Skarby. Przytuliłem ją mocno, szepcząc „dziękuję”, a potem wstałem i wybiegłem z domu kumpla. Muszę obmyślić plan działania…


Monika


Udało mi się uspokoić dopiero po kilku godzinach, jednak nadal nie mogłam zasnąć. Całą noc nie zmrużyłam oka. Nagle rozdzwoniła się moja komórka. Myślałam, że to Nick, ale się pomyliłam. Dzwoniła Kasia.
-Już wiesz, prawda? – powiedziałam, kiedy odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha.
-Tak – przyznała. –Co zamierzasz?
- Nie wiem. Mam kompletną pustkę w głowie. Nie mam pojęcia co robić. - rzekłam, od nowa wybuchając płaczem. - Chciałabym, żebyś tu była.
-Ciii, nie płacz. Wszystko się ułoży, zobaczysz.
-Nic się nie ułoży, nic już nie będzie jak dawniej. Czemu ja mam w życiu takiego pecha? – Dalej płakałam.
-Uspokój się, Słonko. Nie płacz, nie denerwuj się, bo zaszkodzisz sobie i maleństwu. Masz dla kogo się starać. Ono Cię potrzebuje. Nie poddawaj się.
-A gdzie w tym wszystkim moje potrzeby? Nie mam już siły… - Ostatnie słowa wyszeptałam.
-Zadzwoń po Nicka, nie powinnaś być teraz sama.
-Nie, on jeszcze nie doszedł w pełni do siebie. Nie chcę, żeby się zamartwiał.
-Ktoś musi. Zadzwonię do Ciebie później, dobrze?
-Jasne. Pa – powiedziałam i odłożyłam telefon. Po kilku minutach zasnęłam.


Kasia


Muszę coś wymyślić, nie zostawię teraz Moniki. Potrzebuje mnie. Tylko boję się, że nie dostanę wolnego. Chyba, że…
Ubrałam się i pojechałam do pracy. Byłam tam przed czasem. Chciałam porozmawiać na spokojnie z Patrycją, która, kiedy otworzyła mi drzwi, zdziwiła się.
-Kasia? Przecież ja wychodzę dopiero za godzinę.
-Wiem, ale muszę z Tobą porozmawiać. Mogę? – Bez słowa wpuściła mnie do środka.
-Coś się stało? Wyglądasz na zdenerwowaną.
-Tak jakby. Moja... moja mama miała wypadek. Niby nic poważnego, ale muszę tam jechać, tylko nie wiem, czy mogę. Dasz sobie radę?
Musiałam skłamać. Gdybym powiedziała, że chodzi o moją przyjaciółkę, mogłaby uznać, że to nie jest tak ważne. Wolałam nie ryzykować.
-Jasne, nie martw się. W przyszłym tygodniu dziewczynkom zaczynają się ferie. Do tego czasu będę podrzucać małego teściowej.
-Na pewno? To nie będzie problem?
-Nie, niech się trochę zajmie wnukiem – rzekła i się zaśmiała. –Dwa tygodnie Ci odpowiadają?
-Tak! Dziękuję bardzo! – Przytuliłam ją, pożegnałam się i wyszłam. Teraz tylko przekonać Dana…


Monika


Czemu to wszystko mnie spotyka ? Czemu cierpię przez całe życie ? Niczego nie wymagam. Chcę być jedynie kochana, lecz dlaczego druga osoba mnie rani ? czy to ma jakikolwiek sens ? W zamian za moją dobroć i szczęście otrzymuje samo cierpienie. Dlaczego ? Nie mam pojęcia, co mam teraz ze sobą zrobić. Czuje się wewnętrznie rozdarta. Zupełnie tak, jakby moja dusza umarła, a zostało wątłe ciało. Jestem zmęczona psychicznie. Już tego nie wytrzymuję. Poduszka, do której się tule jest cała mokra od łez. Nawet ich nie powstrzymuję, bo nie mam siły. Same spływają po mojej bladej twarzy. Przez ból brzucha nic nie jem. Nie przechodzi mi przez gardło, albo je po prostu zwracam. Jestem coraz słabsza. Czuję, jak ten pasożyt w moim brzuchu 'wyjada' mnie od środka. Okropne uczucie.
Leżałam w takiej samej pozycji jak wczoraj. W stronę okna. I tak nic przez nie nie widziałam. Chciałam się rozpłynąć. Gdzieś zniknąć. Usłyszałam lekkie pukanie do drzwi. Odwróciłam się w ich stronę. Stał tam Nick. Poprawiłam się na łóżku, a on podszedł bliżej, po czym usiadł na krześle obok mnie.
- Przepraszam za wczoraj. - rzekłam cicho. - Nie powinnam tak na Ciebie krzyczeć. Po prostu już nie mam siły. - powiedziałam, a łzy same napłynęły mi do oczu.
- Oh Skarbie. Jakoś sobie we dwójkę damy radę. - mówiąc, usiadł na łóżku i mnie przytulił. - Teraz to ja muszę się zaopiekować Tobą.
- Ale nie jesteś w pełni sprawny. - spojrzałam na niego, a on kciukami otarł moje łzy.
- Jeśli będzie potrzeba, nawet Cię będę na rękach nosił.
- Przestań. - pacnęłam go w ramię i uśmiechnęłam się.
- O, i taki uśmiech masz mieć zawsze.
- Dziękuję Ci Nicolas. Dzięki że jesteś. - rzekłam, po czym przytuliłam go.


Kasia


-Jaki piękny widok – powiedziałam, wchodząc do sali, w której leżała Monika.
-Kasia? Co Ty tu robisz? – spytała zaskoczona Monika, odsuwając się od Nicka.
-Jak to co? Chyba nie myślałaś, że Cię teraz zostawię? – rzekłam, przytulając ją mocno. Potem przywitałam się z Nicolasem.
-To ja was zostawiam – powiedział. –Zajmij się nią.
-Po to tu jestem. – Uśmiechnęłam się.
Chłopak wyszedł, a ja usiadłam koło przyjaciółki.
-Jak się czujesz?
-Psychicznie czy fizycznie?
-I to i to.
-Nie jest najgorzej. – Spojrzałam na nią wzrokiem mówiącym „mów prawdę”. Westchnęła. –Źle. Nick mówi, że sobie poradzimy, ale ja nie jestem tego taka pewna.
-A co z Erikiem?
-Nic. Ty też myślisz, że teraz wpadnę mu w ramiona, bo spodziewam się jego dziecka?
-Wiem, że nie…
-No właśnie – przerwała mi.
-…ale wiem też, że go kochasz – dokończyłam. Zamilkła. –Naprawdę chcesz skreślić to wszystko, co było między wami?
-Sam to skreślił. – Jej głos drżał, a w oczach pojawiły się łzy. –To on przespał się ze swoją byłą, nie ja. Nie potrafię mu tego wybaczyć.
Patrzyłam na nią, nic nie mówiąc. Widziałam, że ciężko jest jej nawet o tym myśleć. Nie chciałam jej męczyć, ale nie mogłam też pozwolić, żeby straciła miłość swojego życia, którą Erik niewątpliwie jest.
-Monia, przemyśl to jeszcze – poprosiłam. –Dziecko musi mieć ojca.
-Będę mu zastępować matkę i ojca.
-Chcesz odpuścić? Dać tej flądrze satysfakcję? – Monika spojrzała na mnie. –Przecież jej o to chodziło. Chciała zniszczyć wasz związek. Nie pozwól, żeby jej się to udało. Walcz! Erik jest Twój, odkąd się poznaliście i kocha tylko Ciebie. Pomyśl jak pięknie by było. Ty, Erik i wasze dziecko w waszym domu. – Położyłam rękę na jej brzuchu, a ona się zamyśliła. Po jej policzkach ciekły łzy, które szybko otarła. Po chwili zamknęła oczy i powiedziała:
-Nie. Zmarnował już zbyt wiele szans. Kolejnej nie potrafię mu dać. Nie chcę znowu cierpieć, a wiem, że tak będzie, jeśli mu wybaczę.
-Nie będziesz, za bardzo mu zależy na Tobie.
-W piękny sposób mi to okazuje. Danny też tak okazuje uczucia? – Westchnęłam. Dlaczego ona jest taka uparta? Nie potrafię jej przekonać, że robi błąd.
-No dobrze, to Twoja decyzja. Żebyś tylko nie żałowała.
_____________________________________________
Prosimy o zajrzenie w dział Bohaterowie i w każdego bohatera :D

6 komentarzy:

  1. Oj Monia wybacz mu. Bo jeszcze tamta do niego się przyklei i bd. Kasia zrób wszystko żeby Monia mu wybaczyła. Czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia, Ty kłamczuchu niedobry xD Be be ;D
    Monia, nie usuwaj! Dzidzie są fajne ;D Taka rodzinka Segerstedt <3333
    Czekam na cedek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No kurcze, Mooniaa...Erik to cham, bo tak postąpił, no ale macie dziecko...
    Mam nadzieję, że wszystko naprawisz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja i tak wiem,że będą razem he he;) I będą taką piękną rodzinką;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musi być dobrze, kminisz ?:D Napraaaw to tak ładnie, ładnie, łaaadnie . :D

    I dawaj cedek szybko.;)

    OdpowiedzUsuń
  6. www.danny-ania-blog.onet.pl/cd

    OdpowiedzUsuń