Odwróciłam się i ujrzałam Karola z jakimś chłopakiem. Podeszli do
mnie, po czym Karol mnie uściskał, pytając:
-Kiedy przyjechałaś?
-Wczoraj.
-I nawet słowem się nie odezwałaś! Normalnie foch z przytupem! – zaśmiałam się cicho. –Poznajcie
się. To jest Michał, mój kumpel, a to Kasia,
moja psiapsiółka, ale kocham ją jak siostrę. – podaliśmy sobie ręce.
-Kasia.
-Michał.
-Tylko jej nie podrywaj! – upomniał go Karol. –Zajęta. Prawda? –
zapytał mnie. Co teraz? Chciałabym powiedzieć „tak”, ale to nie jest prawda.
Kocham Daniela, ale nie jesteśmy razem.
-Nie. – powiedziałam niepewnie.
-Co?! Dlaczego? – zapytał, a na twarzy Michała chyba zauważyłam
delikatny uśmiech. Ale może mi się wydawało…
-Nie krzycz tak. Tak wyszło. Powiedz lepiej, co u Ciebie? Jak tam
ta Twoja dziewczyna?
-A nie wyszło nam.
-A na mnie krzyczysz…
-No bo Ty to co innego. Chodź, zapraszam Cię na lody.
-Ale ja nie mam kasy przy sobie…
-Weź mnie nie obrażaj! Ja stawiam. Michał, idziesz?
-A mi też postawisz? – zapytał chłopak. Może go opiszę… Wysoki,
szczupły (nawet bardzo) blondyn, na oko tak gdzieś 180cm. wzrostu, zielone
oczy. Nawet fajny…
-Nie. – odpowiedział Karol.
-Tak myślałem. – zaśmiałam się. Poszliśmy. Na szczęście nie
musieliśmy daleko iść, ponieważ lodziarnia była blisko. Ja zamówiłam
truskawkowe, Karol czekoladowe, a Michał śmietankowe.
-No to mów, co u Ciebie. Na ile przyjechałaś? – zaczął brunet.
-Na tydzień.
-A gdzie mieszkasz? – zapytał Michał.
-W Szwecji. Tam mieszkam i pracuję od pół roku razem z
przyjaciółką.
-Musi być wam smutno, co?
-Nie, dlaczego?
-No wiesz, obcy kraj, język, ludzie.
-Języka uczyłyśmy się odkąd podjęłyśmy decyzję o wyjeździe, a ludzie…
Nie jest źle.
-No, a jedyną osobą, za którą tęsknią, jestem ja. – skromność
Karola mnie powala.
-Skromny… - odezwał się Michał.
-Jak zawsze.
-Zamierzałaś mi w ogóle powiedzieć, że przyjechałaś?
-Tak, jutro miałam do Ciebie wpaść.
-A czemu jutro, a nie dzisiaj?
-Oj no bo dzisiaj byłam u Rafała i dzieciaki mnie wykończyły. –
przesiedzieliśmy i przegadaliśmy całe popołudnie, a potem, wieczorem, chłopaki
odprowadzili mnie do domu. Z Karolem pożegnałam się buziakiem w policzek, a
Michałowi podałam rękę. Ale on wyraźnie liczył na coś więcej, bo przybliżył się
do mnie i pocałował mnie w policzek. Spaliłam buraka i uciekłam. W domu zjadłam
szybką kolację, wzięłam prysznic i czyściutka, w pidżamce usiadłam przed
telewizorem. Jak szybko go włączyłam, tak szybko go zgasiłam. Na pójście spać
było za wcześnie. Postanowiłam zapytać tatę, czy mogę skorzystać z jego
laptopa. Zgodził się. Uruchomiłam komputer, a potem włączyłam Skype, po czym
zadzwoniłam do Moniki. Stęskniłam się za tą moją wariatką. Chwilę potem ujrzałam
uśmiechniętą przyjaciółkę, która po chwili krzyknęła na całe gardło:
-Daniel, Kasia dzwoni!
-A co Dan u nas robi? – zapytałam.
-Przeżywa kryzys. – już chciałam zapytać jaki kryzys, ale wtedy
przybiegli chłopaki. Danny i Erik.
-Cześć! – chórkiem, uśmiechnięci od ucha do ucha. Zwłaszcza Dan.
-Heeej. Tęsknię za wami.
-A my za Tobą. – rzekł blondyn, co wywołało u mnie przyspieszone
bicie serca.
-Co tam u was? Gdzie zgubiliście Mattiasa?
-Pojechał z Cattis do teściów. – odpowiedział Erik.
-Ale czyich teściów? – zaśmiałam się.
-Jego. – wyjaśnił mi Dan.
-A Ty? Jaki kryzys przeżywasz? – Monika już otworzyła usta, żeby
coś powiedzieć, ale wtedy Danny zakrył jej usta ręką, po czym odsunął krzesło
razem z dziewczyną.
-Co to było? – zapytałam Erika, bo tylko on został po drugiej
stronie.
-Żeby wiedzieć, najpierw musiałbym ich zrozumieć. Nieważne. Mów,
co u Ciebie. Kwitniesz.
-O to teraz pojechałeś! Ale dziękuję. – uśmiechnęłam się. W tym
momencie wrócił Dan. Sam.
-O czym rozmawiacie?
-Erik właśnie prawił mi komplementy. – blondyn spojrzał na
chłopaka, jakby chciał go zabić wzrokiem. –Gdzie Monika?
-W kuchni. – Erik poszedł do Moniki. Teraz został tylko Dan. I
choć za resztą też tęsknię, teraz nie narzekałam. Siedzieliśmy chwilę w ciszy,
patrząc na siebie. W oczach Daniela widziałam urocze iskierki.
-No to co tam robicie beze mnie? – przerwałam w końcu ciszę.
-Tęsknimy. – uśmiechnęłam się. Chciałabym się teraz do niego mocno
przytulić… Chciałabym, żeby był przy mnie. –A Ty bez nas?
-Też tęsknię. No i padam na twarz. Dzieciaki mnie wymęczyły.
-Dzieciaki?
-Tak, mojego brata. Jutro zrobię im zdjęcia i wam wyślę.
-Super pomysł. Może połóż się. Wyglądasz na zmęczoną.
-Bo jestem zmęczona. – ziewnęłam.
-Zawołam Monikę, żebyście się mogły pożegnać.
-Dzięki. – po chwili wróciła cała trójka. Pożegnaliśmy się, a na
koniec Monia powiedziała:
-Zadzwoń jutro!
-Ok. – przesłałam im całuska, po czym rozłączyłam połączenie.
Wyłączyłam komputer i położyłam się spać, myśląc o Danny’m…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz