sobota, 14 kwietnia 2012

21.Głupi tekst Daniela i konsekwencje


Następnego dnia rano…
Leżałam na łóżku zwinięta w kłębek i płakałam. Całą noc nie zmrużyłam oka. Za każdym razem, kiedy zamykałam oczy, widziałam całującego mnie Michała. I nadal tak jest. Cholera! A wydawał mi się miłym i fajnym chłopakiem. W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko otarłam łzy, po czym powiedziałam „proszę”. W drzwiach ujrzałam głowę Karola.
-Hej, Kasiu. Mogę?
-Jasne. – uśmiechnęłam się delikatnie, a on wszedł do środka i podszedł do mnie.
-Chciałem Cię przeprosić. Jest mi głupio, bo to ja zapoznałem Cię z Michałem…
-Przestań. Jeśli komuś powinno być głupio, to jemu, a nie Tobie. – usiadł koło mnie i mnie przytulił. –Nie musiałeś go aż tak bić.
-Ja go chciałem zabić. – spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem.
-No i po co? Warto?
-Dla Ciebie tak. – wtuliłam się w niego mocniej.
W tym czasie – Monika
Chciałam iść do łazienki, żeby się trochę odświeżyć. Ale mojemu chłopakowi zebrało się na czułości. Znowu… Nie chciał mnie puścić. Miał mnie przy sobie całą noc i jeszcze mu mało. W pewnej chwili spojrzałam w okno i zauważyłam coś, co mnie zdziwiło.
-Erik, co przed Twoim domem robi samochód Dana? – brunet spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co?
-No spójrz. – wskazałam głową okno, a on podszedł do niego. Ja wykorzystałam sytuację i wybiegłam z pokoju. Chłopak za mną. Dogonił mnie przy łazience, do której oboje wpadliśmy. W wannie zobaczyłam Dana, tulącego się do butelki z żelem. Mattias siedział na podłodze i spał oparty plecami o wannę. Gdy Danny nas zobaczył, przeciągną się mówiąc:
- Następnym razem zabieram ze sobą poduszki. 
Spojrzałam zdziwiona na Erika, a on na mnie. 
- Widzę, że tej nocy nie możemy zaliczyć do spokojnych. Mieliście niezły czas. – rzekł Daniel.
Poczułam się skompromitowana. Rozejrzałam się po ich twarzach i odwracając się napięcie, ruszyłam do sypialni.
Erik
Spojrzałem na blondyna wzrokiem modliszki.
-No co? – zapytał głupio.
-Jeszcze się pytasz?! Musiałeś z takim głupim tekstem wyskoczyć?!
- Sorki, to miał być żart. 
- Trochę ci nie wyszedł !
- No ale...
- Daj już spokój ! - powiedziałem, idąc żwawym krokiem do sypialni. 
Moniki nigdzie nie było. Gdy byłem w kuchni, zjawił się Danny. 
- Brawo ! Przez Ciebie uciekła.
- Co Ty chcesz ode mnie ?! To nie moja wina, że robiliście to co robiliście, a my to słyszeliśmy ! 
- To trzeba było iść kuźwa do domu !
- Uwierz mi, chciałem, ale te głupie drzwi się zatrzasnęły ! 
- Klucz jest ciołku na szafce w łazience. !
- O tym nie pomyślałem. - powiedział drapiąc się po głowie.
- Nie dziwię się, bo Ty w ogóle nie myślisz ! 
Spojrzeliśmy na siebie złowrogo, po czym powiedziałem:
- Daj kluczyki.
Blondyn mi je podrzucił, a ja łapiąc je, wybiegłem z domu.
Monika
Poszłam do sypialni, szybko przebrałam się w swoje rzeczy, po czym bezszelestnie wyszłam z domu i wróciłam do siebie. Poszłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i płakałam z twarzą wtuloną w poduszkę. Czułam się jak ostatnia szmata. Było tak cudownie, a Danny przekreślił to wszystko w jednym momencie. Jest mi strasznie wstyd, najchętniej to zapadłabym się pod ziemię, gdybym tylko mogła. Nigdy nie czułam się bardziej upokorzona. Chciałabym, żeby Kasia była teraz ze mną. Chciałabym, żeby mnie przytuliła, pocieszyła. Tak, jak tylko ona potrafi… Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam niemal pewna, że to Erik. Nie chciałam widzieć ani jego, ani tym bardziej Dana, więc drugą poduszkę założyłam sobie na głowę i dalej płakałam. Po chwili rozdzwoniła się moja komórka. Starałam się nie zwracać uwagi. W końcu przestała, ale tylko na chwilę. Pomyślałam, że odbiorę, każę mu spadać, a potem wyłączę telefon.
-Daj mi spokój!
-No wiesz? Myślałam, że bardziej się ucieszysz słysząc mój głos. – Kasia zaśmiała się do słuchawki.
-Boże, Kasia, przepraszam. Myślałam, że to ktoś inny.
-Kto? – zapytała już poważnie.
-Erik. – odpowiedziałam po chwili ciszy.
-Pokłóciliście się?
-Nie.
-Ej, przecież słyszę, że coś jest nie tak. – milczałam. –Monika…
-Naprawdę wszystko jest ok.
- Coś mi tu ściemniasz.
- A co się miało stać ? Wszystko jest w porządku. Opowiadaj, co u Ciebie.
-Nic nowego. Chłopaki mnie męczą. Właśnie teraz ciągną mnie na lody. Znowu… - Kasia znów się zaśmiała.
-Pozdrów ich od Cioci Moniki.
-Jasne, jasne… Przepraszam Cię, ale muszę już kończyć, bo mi żyć nie dadzą.
-Ok, spoko. Pa Skarbie.
-Papa. – Kasia się rozłączyła.
Kasia
Zakończyłam rozmowę z Moniką, ale było mi głupio i przykro. Powód? Okłamałam ją. Dzieciaki wcale nie ciągnęły mnie na lody. Nawet ich teraz przy mnie nie było. Ale Monia była jakaś dziwna. Jakby smutna. Znam ją i zawsze wiem, kiedy coś się dzieje. Pewnie nie chciała mnie zawalać swoimi sprawami. Zabawne. Ja z tego samego powodu nie powiedziałam jej o Michale. Pewnie zastanawiacie się, czemu skłamałam, że chłopaki mnie ciągną na lody? Powód jest prosty. Nie chciała powiedzieć, co się dzieje, tak? No to zadzwonię do Erika i zapytam. Może on mi coś powie…
- Monia, gdzie Ty jesteś ?! Szukam Cię wszędzie ! Boję się, że coś Ci się stało !
-Eee… To ja, Kasia.
-A… Cześć. Sorry, myślałem, że to Monika.
-Co się stało? Oboje jesteście jacyś dziwni.
-Jak to oboje? Rozmawiałaś z nią?!
-Tak, ale… Moment. Coś Ty jej zrobił?!
-Nic. Wiesz, gdzie ona jest?
-Ja mam wiedzieć, będąc w Polsce?
-No rozmawiałaś z nią!
-Zwariuję z wami! Może mi któreś łaskawie powie, co się dzieje?! – Erik westchnął, po czym powiedział, co się stało. Cholera, przysięgam, gdybym miała teraz Daniela pod ręką, to by dostał ode mnie w ten blond łeb!
-A teraz błagam, powiedz, gdzie ona jest. – zaskomlał brunet.
-Pewnie w domu.
-No ale nie otwiera.
-Nie dziwię jej się…
-Kasia, nie katuj mnie… Zresztą ja nie odpowiadam za głupotę tego idioty!
-Spokojnie Erik! Z tyłu domu jest okno do piwnicy. Tamtędy dostaniesz się do domu. Działaj, a ja pierwszym samolotem lecę do Szwecji.
-Serio?
-Nie, jaja sobie robię. Pewnie że serio! Aha, Erik!
-No?
-To okno w piwnicy jest troszkę przymałe, ale myślę, że się wciśniesz. – po tych słowach słyszałam, jak Erik głośno przełyka ślinę.
-Ok, dzięki. – już miałam się rozłączyć, ale coś mi się jeszcze przypomniało.
-Erik!
-Co znowu?
-Uważaj, bo w piwnicy jest trochę bałagan.
-Jak bardzo?
-Bardzo. I dobrze by było, jakbyś miał ze sobą latarkę.
-Czemu?
-Światło padło.
-Świetnie! Coś jeszcze?
-Nie, to chyba wszystko.
-Ufff! – rozłączyłam się, po czym włączyłam komputer taty i rozpoczęłam poszukiwania najbliższego lotu do Szwecji.
Erik
Szybko udałem się na tyły domu. Znalazłem małe okienko. Cholera. Naprawdę małe! No nic, próbuję wchodzić. Jasny gwint! Nie wcisnę się! Niepotrzebnie ostatnio pakowałem. Wciągnąłem brzuch i jakoś udało mi się wejść do środka. Kiedy już się tam znalazłem, coś ciężkiego spadło mi na głowę. Auć! Z mojej głowy, spadło na podłogę. Gdy to podniosłem, okazało się, że to złoty puchar. Było na nim napisane:
Dla Katarzyny Adler za zajęcie I miejsca w Tanecznym Turnieju w 2010 roku
Zdziwiłem się. Wiem, że Kasia fajnie tańczy, ale aż puchar? Odłożyłem puchar, po czym ruszyłem do drzwi. Dostanie się do nich było jak bieg przez przeszkody. Trochę bałagan… Kasia chyba dawno tu nie zaglądała. Zresztą widzę, że Monika też. Rzeczywiście, po chwili znalazłem się w salonie. Następny cel: pokój Moniki. Podszedłem do drzwi i zatrzymałem się, gdyż usłyszałem płacz. Płacz Moniki. Zrobiło mi się przykro. Moja dziewczyna cierpi i to po części przeze mnie. Zapukałem cichutko do drzwi, po czym bez zastanowienia wszedłem do pokoju. Monia spojrzała na mnie przestraszonym wzrokiem, a po chwili jej spojrzenie wyrażało zdziwienie. Podbiegłem do niej i przytuliłem, mówiąc:
-Spokojnie, to tylko ja.
-Jak wszedłeś do domu? Przecież zamknęłam drzwi na klucz. – zastanawiałem się, czy powiedzieć prawdę, czy że sam znalazłem to okienko piwnicy. Nie chciałem wsypać Kasi, bo Monia mogłaby być na nią zła czy coś.
-Obszedłem dom dookoła i znalazłem okienko do piwnicy. Kochanie przepraszam. Wiem, że pewnie czułaś się podle po tym „inteligentnym” tekście Dana…
-Podle?! Ja się czułam jak ostatnia szmata! I nadal się tak czuję… - teraz ja czuję się podle. Spuściłem głowę w dół.
-Przepraszam… - szepnąłem. W tym momencie dostałem SMS’a od Kasi o treści:
Za cztery godziny będę w Sztokholmie. Nie mów nic Monice!
Monia w tym czasie odwróciła i wtuliła twarz w poduszkę, płacząc. Odłożyłem telefon, po czym usiadłem obok dziewczyny. Głaskałem ją po plecach, włosach i dalej przepraszałem.
-Skarbie, było tak cudownie… - zacząłem, ale Monia mi przerwała.
-Właśnie! A Danny to wszystko spieprzył w jednej chwili! Podziękuj mu za to! – chciała znów odwrócić się do poduszki, ale złapałem ją za rękę i przyciągnąłem ją do siebie, po czym mocno przytuliłem. Tę piękną chwilę przerwał dzwonek mojego telefonu. Spojrzałem na wyświetlacz. Danny.
-To Daniel. – powiedziałem do Moniki, po czym wstałem i wyszedłem z pokoju, odbierając połączenie.
-Znalazłeś ją? – zapytał od razu.
-Tak.
-Gdzie?
-W domu.
-No to przyjadę do was i przeproszę Monikę, a potem odbiorę samochód.
-To nie jest dobry pomysł. – cały czas mówiłem szeptem, żeby Monika nie słyszała.
-Czemu?
-Zraniłeś ją i to bardzo.
-W jaki sposób?
-Ty serio jesteś taki głupi czy tylko udajesz? Tym, co powiedziałeś.
-Przecież nie chciałem!
-Chciałeś czy nie, zrobiłeś to. I lepiej by było, żebyś się teraz nie pokazywał Monice na oczy. To był dość chamski tekst.
-Przepraszam, ale dobrze wiesz, że na „dzień dobry” nie kontaktuję.
-No teraz, to chyba Ci się styki do końca przepaliły…
-No wiem. To było głupie. Sorki.
-To nie mnie powinieneś przeprosić, tylko Monikę.
-Wiem o tym. Strasznie mi głupio.
-To teraz się za to męcz z wyrzutami sumienia.
-Zawsze potrafiłeś wesprzeć człowieka… - zakończyłem rozmowę i wróciłem do dziewczyny.
Kasia
Pożegnałam się ze wszystkimi, mówiąc, że muszę wcześniej wrócić do Szwecji. Wiadomo, rodzina nie skakała ze szczęścia, a zwłaszcza chłopaki. Jak zaczęli płakać i krzyczeć, to myślałam, że nie skończą. Pojechałam szybko na lotnisko…
Trzy godziny później…
Wylądowaliśmy. Były lekkie turbulencje, przez co normalnie całe życie mi przeleciało przed oczami. Ale to taki szczególik. Zatrzymałam taksówkę i pojechałam do domu. Cichutko weszłam do środka, po czym rzuciłam torbę i poszłam do pokoju Moniki. Myślałam, że jest z nią Erik i że będę musiała go wyganiać, ale była sama.
-Kasia? – zdziwiła się. Podbiegłam do niej i przytuliłam. –Co Ty tu robisz?
-Przyjechałam. A co, miałam Cię tak zostawić? – powiedziałam, nadal trzymając przyjaciółkę w ramionach.
-Dziękuję. Jesteś kochana. Ale skąd wiedziałaś?
-Jak z Tobą rozmawiałam, to wiedziałam, że coś jest nie tak. Nie chciałaś powiedzieć, to zadzwoniłam do Erika.
-On Ci powiedział?
-No jak chciał się dowiedzieć, gdzie jesteś, to musiał. – zaśmiałam się, a Monika zaraz za mną.
-A u niego już byłaś? – nie musiałam pytać, żeby wiedzieć, że chodzi jej o Danny’ego.
-Nie. Z nim to ja sobie porozmawiam.
-Wiesz, jak tak o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że nie chciał nic złego… - spojrzałam na nią spode łba.
-Jakby chociaż przez chwilę pomyślał, to nie doszłoby do takiej sytuacji. Nie musi aż tak pokazywać, że jest blondynem. – Monia się zaśmiała. –A Ty się z Erikiem pogodziłaś? Bo z tego, co powiedział jak odebrał, wywnioskowałam, że mu uciekłaś.
-Tak, nie umiem się na niego długo złościć. – uśmiechnęłam się. –A Danny na pewno bardzo się ucieszy, jak Cię zobaczy.
-Ja na jego miejscu bym się nie cieszyła, bo to nie będzie wizyta towarzyska. – mówiąc, wstałam z łóżka brunetki. –Wiesz może, gdzie on może być? Nie mam zamiaru szukać go po całym mieście.
-Powinien być jeszcze u Erika.
-No to idę. – podwinęłam rękawy.
-Wiesz co? Ja chyba pójdę z Tobą. – rzekła i podniosła się z łóżka.
-A po co Ty tam?
-W razie gdybyś go za bardzo biła. – zaśmiałam się. Poszłyśmy. Im bliżej domu Erika byłyśmy, tym głośniej słyszałyśmy krzyki chłopaków. Bez zastanowienia weszłam do środka (co się będę bawić w pukanie), a Monika niechętnie za mną. Erik podszedł do Moniki i ją przytulił, a ja założyłam ręce na klatce piersiowej i podeszłam do Dana. Zdziwił się na mój widok, a po chwili chciał mnie przytulić. Cofnęłam się o krok.
-Kasia, co Ty tu robisz? – zapytał. –Co się stało? – zdziwił się moim zachowaniem.
-Myślałam, że Ty mi powiesz, co mądrego wymyśliłeś. – powiedziałam oschle, a on westchnął.
-Ty też będziesz na mnie krzyczeć o ten głupi tekst?
-O, dobrze, że chociaż potrafisz przyznać, że był głupi. Tylko wiesz, głupi, to mało powiedziane!
-Ok, wiem! Był… Nie na miejscu. Ale…
-Słucham?! Według Ciebie on był po prostu nie na miejscu?!
-Przeprosiłem!
-Kogo?! Bo na pewno nie Monikę!
-Przeproszę ją! – Dan podszedł do Moniki, ale nie powiedział nic, tylko spojrzał na mnie.
-No na co czekasz? – westchnął i odwrócił głowę do Moniki. Ja cały czas na nich patrzyłam i czekałam. Czułam się trochę jak kat, ale trudno.
-Monia, przepraszam Cię. Wiem, że ten tekst był paskudny i chamski, ale uwierz mi, nie chciałem Cię urazić, zranić czy obrazić. To miał być żart, a wyszło… całkiem odwrotnie. Przepraszam. Wybaczysz mi? – Monika spojrzała na mnie, jakby chciała zapytać, co ma zrobić. Czy to, co powiedział wystarczy, czy ma się jeszcze pomęczyć. Wzruszyłam ramionami. W końcu to nie mnie przeprasza, tylko ją.
-Żeby mi to było ostatni raz! – rzekła Monia i pogroziła chłopakowi palcem.
-To znaczy, że mi wybaczasz?
-Twoje grzechy zostały odpuszczone. – zaśmiała się, a Danny ją przytulił. Uśmiechnęłam się na ten widok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz