Następnego dnia rano…
Leżałam na łóżku zwinięta w kłębek i
płakałam. Całą noc nie zmrużyłam oka. Za każdym razem, kiedy zamykałam oczy,
widziałam całującego mnie Michała. I nadal tak jest. Cholera! A wydawał mi się
miłym i fajnym chłopakiem. W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi.
Szybko otarłam łzy, po czym powiedziałam „proszę”. W drzwiach ujrzałam głowę
Karola.
-Hej, Kasiu. Mogę?
-Jasne. – uśmiechnęłam się delikatnie,
a on wszedł do środka i podszedł do mnie.
-Chciałem Cię przeprosić. Jest mi
głupio, bo to ja zapoznałem Cię z Michałem…
-Przestań. Jeśli komuś powinno być głupio,
to jemu, a nie Tobie. – usiadł koło mnie i mnie przytulił. –Nie musiałeś go aż
tak bić.
-Ja go chciałem zabić. – spojrzałam na
niego zabójczym wzrokiem.
-No i po co? Warto?
-Dla Ciebie tak. – wtuliłam się w
niego mocniej.
W tym czasie – Monika
Chciałam iść do łazienki, żeby się trochę odświeżyć.
Ale mojemu chłopakowi zebrało się na czułości. Znowu… Nie chciał mnie
puścić. Miał mnie przy sobie całą noc i jeszcze mu mało. W pewnej chwili
spojrzałam w okno i zauważyłam coś, co mnie zdziwiło.
-Erik, co przed Twoim domem robi samochód Dana? – brunet
spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co?
-No spójrz. – wskazałam głową okno, a on podszedł do niego.
Ja wykorzystałam sytuację i wybiegłam z pokoju. Chłopak za mną. Dogonił mnie
przy łazience, do której oboje wpadliśmy. W
wannie zobaczyłam Dana, tulącego się do butelki z żelem. Mattias siedział na
podłodze i spał oparty plecami o wannę. Gdy Danny nas zobaczył, przeciągną się
mówiąc:
- Następnym razem zabieram ze sobą poduszki.
Spojrzałam zdziwiona na Erika, a on na mnie.
- Widzę, że tej nocy nie możemy zaliczyć do spokojnych. Mieliście niezły czas. – rzekł Daniel.
Poczułam się skompromitowana. Rozejrzałam się po ich twarzach i odwracając się napięcie, ruszyłam do sypialni.
- Następnym razem zabieram ze sobą poduszki.
Spojrzałam zdziwiona na Erika, a on na mnie.
- Widzę, że tej nocy nie możemy zaliczyć do spokojnych. Mieliście niezły czas. – rzekł Daniel.
Poczułam się skompromitowana. Rozejrzałam się po ich twarzach i odwracając się napięcie, ruszyłam do sypialni.
Erik
Spojrzałem na blondyna wzrokiem modliszki.
-No co? – zapytał głupio.
-Jeszcze się pytasz?! Musiałeś z takim głupim tekstem
wyskoczyć?!
- Sorki, to miał być żart.
- Trochę ci nie wyszedł !
- No ale...
- Daj już spokój ! - powiedziałem, idąc żwawym krokiem do sypialni.
Moniki nigdzie nie było. Gdy byłem w kuchni, zjawił się Danny.
- Brawo ! Przez Ciebie uciekła.
- Trochę ci nie wyszedł !
- No ale...
- Daj już spokój ! - powiedziałem, idąc żwawym krokiem do sypialni.
Moniki nigdzie nie było. Gdy byłem w kuchni, zjawił się Danny.
- Brawo ! Przez Ciebie uciekła.
- Co Ty chcesz ode mnie ?!
To nie moja wina, że robiliście to co robiliście, a my to słyszeliśmy !
- To trzeba było iść kuźwa do domu !
- To trzeba było iść kuźwa do domu !
- Uwierz mi, chciałem, ale
te głupie drzwi się zatrzasnęły !
- Klucz jest ciołku na szafce w łazience. !
- O tym nie pomyślałem. - powiedział drapiąc się po głowie.
- Nie dziwię się, bo Ty w ogóle nie myślisz !
Spojrzeliśmy na siebie złowrogo, po czym powiedziałem:
- Daj kluczyki.
Blondyn mi je podrzucił, a ja łapiąc je, wybiegłem z domu.
- Klucz jest ciołku na szafce w łazience. !
- O tym nie pomyślałem. - powiedział drapiąc się po głowie.
- Nie dziwię się, bo Ty w ogóle nie myślisz !
Spojrzeliśmy na siebie złowrogo, po czym powiedziałem:
- Daj kluczyki.
Blondyn mi je podrzucił, a ja łapiąc je, wybiegłem z domu.
Monika
Poszłam do sypialni, szybko przebrałam się w swoje rzeczy,
po czym bezszelestnie wyszłam z domu i wróciłam do siebie. Poszłam do swojego
pokoju, rzuciłam się na łóżko i płakałam z twarzą wtuloną w poduszkę. Czułam się jak ostatnia szmata. Było tak cudownie, a
Danny przekreślił to wszystko w jednym momencie. Jest mi strasznie wstyd,
najchętniej to zapadłabym się pod ziemię, gdybym tylko mogła. Nigdy nie czułam
się bardziej upokorzona. Chciałabym, żeby Kasia była teraz ze mną. Chciałabym,
żeby mnie przytuliła, pocieszyła. Tak, jak tylko ona potrafi… Nagle usłyszałam
dzwonek do drzwi. Byłam niemal pewna, że to Erik. Nie chciałam widzieć ani
jego, ani tym bardziej Dana, więc drugą poduszkę założyłam sobie na głowę i
dalej płakałam. Po chwili rozdzwoniła się moja komórka. Starałam się nie
zwracać uwagi. W końcu przestała, ale tylko na chwilę. Pomyślałam, że odbiorę,
każę mu spadać, a potem wyłączę telefon.
-Daj mi spokój!
-No wiesz? Myślałam, że
bardziej się ucieszysz słysząc mój głos. – Kasia zaśmiała się do słuchawki.
-Boże, Kasia, przepraszam.
Myślałam, że to ktoś inny.
-Kto? – zapytała już
poważnie.
-Erik. – odpowiedziałam po
chwili ciszy.
-Pokłóciliście się?
-Nie.
-Ej, przecież słyszę, że
coś jest nie tak. – milczałam. –Monika…
-Naprawdę wszystko jest
ok.
- Coś mi tu ściemniasz.
- A co się miało stać ? Wszystko jest w porządku. Opowiadaj, co u Ciebie.
- A co się miało stać ? Wszystko jest w porządku. Opowiadaj, co u Ciebie.
-Nic nowego. Chłopaki mnie
męczą. Właśnie teraz ciągną mnie na lody. Znowu… - Kasia znów się zaśmiała.
-Pozdrów ich od Cioci Moniki.
-Jasne, jasne… Przepraszam Cię, ale muszę już kończyć, bo mi żyć
nie dadzą.
-Ok, spoko. Pa Skarbie.
-Papa. – Kasia się rozłączyła.
Kasia
Zakończyłam rozmowę z Moniką, ale było mi głupio i przykro. Powód?
Okłamałam ją. Dzieciaki wcale nie ciągnęły mnie na lody. Nawet ich teraz przy mnie
nie było. Ale Monia była jakaś dziwna. Jakby smutna. Znam ją i zawsze wiem,
kiedy coś się dzieje. Pewnie nie chciała mnie zawalać swoimi sprawami. Zabawne.
Ja z tego samego powodu nie powiedziałam jej o Michale. Pewnie zastanawiacie
się, czemu skłamałam, że chłopaki mnie ciągną na lody? Powód jest prosty. Nie
chciała powiedzieć, co się dzieje, tak? No to zadzwonię do Erika i zapytam.
Może on mi coś powie…
- Monia, gdzie Ty jesteś
?! Szukam Cię wszędzie ! Boję się, że coś Ci się stało !
-Eee… To ja, Kasia.
-A… Cześć. Sorry,
myślałem, że to Monika.
-Co się stało? Oboje
jesteście jacyś dziwni.
-Jak to oboje? Rozmawiałaś
z nią?!
-Tak, ale… Moment. Coś Ty
jej zrobił?!
-Nic. Wiesz, gdzie ona
jest?
-Ja mam wiedzieć, będąc w
Polsce?
-No rozmawiałaś z nią!
-Zwariuję z wami! Może mi
któreś łaskawie powie, co się dzieje?! – Erik westchnął, po czym powiedział, co
się stało. Cholera, przysięgam, gdybym miała teraz Daniela pod ręką, to by
dostał ode mnie w ten blond łeb!
-A teraz błagam, powiedz,
gdzie ona jest. – zaskomlał brunet.
-Pewnie w domu.
-No ale nie otwiera.
-Nie dziwię jej się…
-Kasia, nie katuj mnie…
Zresztą ja nie odpowiadam za głupotę tego idioty!
-Spokojnie Erik! Z tyłu
domu jest okno do piwnicy. Tamtędy dostaniesz się do domu. Działaj, a ja
pierwszym samolotem lecę do Szwecji.
-Serio?
-Nie, jaja sobie robię.
Pewnie że serio! Aha, Erik!
-No?
-To okno w piwnicy jest
troszkę przymałe, ale myślę, że się wciśniesz. – po tych słowach słyszałam, jak
Erik głośno przełyka ślinę.
-Ok, dzięki. – już miałam
się rozłączyć, ale coś mi się jeszcze przypomniało.
-Erik!
-Co znowu?
-Uważaj, bo w piwnicy jest
trochę bałagan.
-Jak bardzo?
-Bardzo. I dobrze by było, jakbyś miał ze sobą
latarkę.
-Czemu?
-Światło padło.
-Świetnie! Coś jeszcze?
-Nie, to chyba wszystko.
-Ufff! – rozłączyłam się, po czym włączyłam komputer
taty i rozpoczęłam poszukiwania najbliższego lotu do Szwecji.
Erik
Szybko udałem się na tyły domu. Znalazłem małe
okienko. Cholera. Naprawdę małe! No nic, próbuję wchodzić. Jasny gwint! Nie
wcisnę się! Niepotrzebnie ostatnio pakowałem. Wciągnąłem brzuch i jakoś udało mi się wejść do środka.
Kiedy już się tam znalazłem, coś ciężkiego spadło mi na głowę. Auć! Z mojej
głowy, spadło na podłogę. Gdy to podniosłem, okazało się, że to złoty puchar.
Było na nim napisane:
Dla
Katarzyny Adler za zajęcie I miejsca w Tanecznym Turnieju w 2010 roku
Zdziwiłem się. Wiem, że
Kasia fajnie tańczy, ale aż puchar? Odłożyłem puchar, po czym ruszyłem do
drzwi. Dostanie się do nich było jak bieg przez przeszkody. Trochę bałagan…
Kasia chyba dawno tu nie zaglądała. Zresztą widzę, że Monika też. Rzeczywiście,
po chwili znalazłem się w salonie. Następny cel: pokój Moniki. Podszedłem do
drzwi i zatrzymałem się, gdyż usłyszałem płacz. Płacz Moniki. Zrobiło mi się
przykro. Moja dziewczyna cierpi i to po części przeze mnie. Zapukałem cichutko
do drzwi, po czym bez zastanowienia wszedłem do pokoju. Monia spojrzała na mnie
przestraszonym wzrokiem, a po chwili jej spojrzenie wyrażało zdziwienie.
Podbiegłem do niej i przytuliłem, mówiąc:
-Spokojnie, to tylko ja.
-Jak wszedłeś do domu?
Przecież zamknęłam drzwi na klucz. – zastanawiałem się, czy powiedzieć prawdę,
czy że sam znalazłem to okienko piwnicy. Nie chciałem wsypać Kasi, bo Monia
mogłaby być na nią zła czy coś.
-Obszedłem dom dookoła i
znalazłem okienko do piwnicy. Kochanie przepraszam. Wiem, że pewnie czułaś się
podle po tym „inteligentnym” tekście Dana…
-Podle?! Ja się czułam jak
ostatnia szmata! I nadal się tak czuję… - teraz ja czuję się podle. Spuściłem
głowę w dół.
-Przepraszam… - szepnąłem.
W tym momencie dostałem SMS’a od Kasi o treści:
Za
cztery godziny będę w Sztokholmie. Nie mów nic Monice!
Monia w tym czasie odwróciła i wtuliła twarz w
poduszkę, płacząc. Odłożyłem telefon, po czym usiadłem obok dziewczyny.
Głaskałem ją po plecach, włosach i dalej przepraszałem.
-Skarbie, było tak cudownie… - zacząłem, ale Monia mi
przerwała.
-Właśnie! A Danny to wszystko spieprzył w jednej
chwili! Podziękuj mu za to! – chciała znów odwrócić się do poduszki, ale
złapałem ją za rękę i przyciągnąłem ją do siebie, po czym mocno przytuliłem. Tę
piękną chwilę przerwał dzwonek mojego telefonu. Spojrzałem na wyświetlacz.
Danny.
-To Daniel. – powiedziałem do Moniki, po czym wstałem
i wyszedłem z pokoju, odbierając połączenie.
-Znalazłeś ją? – zapytał od razu.
-Tak.
-Gdzie?
-W domu.
-No to przyjadę do was i przeproszę Monikę, a potem
odbiorę samochód.
-To nie jest dobry pomysł. – cały czas mówiłem
szeptem, żeby Monika nie słyszała.
-Czemu?
-Zraniłeś ją i to bardzo.
-W jaki sposób?
-Ty serio jesteś taki głupi czy tylko udajesz? Tym, co
powiedziałeś.
-Przecież nie chciałem!
-Chciałeś czy nie, zrobiłeś to. I lepiej by było,
żebyś się teraz nie pokazywał Monice na oczy. To był dość chamski tekst.
-Przepraszam, ale dobrze wiesz, że na „dzień dobry”
nie kontaktuję.
-No teraz, to chyba Ci się styki do końca przepaliły…
-No wiem. To było głupie. Sorki.
-To nie mnie powinieneś przeprosić, tylko Monikę.
-Wiem o tym. Strasznie mi głupio.
-To teraz się za to męcz z wyrzutami sumienia.
-Zawsze potrafiłeś wesprzeć człowieka… - zakończyłem
rozmowę i wróciłem do dziewczyny.
Kasia
Pożegnałam się ze wszystkimi, mówiąc, że muszę
wcześniej wrócić do Szwecji. Wiadomo, rodzina nie skakała ze szczęścia, a
zwłaszcza chłopaki. Jak zaczęli płakać i krzyczeć, to myślałam, że nie skończą.
Pojechałam szybko na lotnisko…
Trzy godziny później…
Wylądowaliśmy. Były lekkie turbulencje, przez co
normalnie całe życie mi przeleciało przed oczami. Ale to taki szczególik.
Zatrzymałam taksówkę i pojechałam do domu. Cichutko weszłam do środka, po czym
rzuciłam torbę i poszłam do pokoju Moniki. Myślałam, że jest z nią Erik i że
będę musiała go wyganiać, ale była sama.
-Kasia? – zdziwiła się. Podbiegłam do niej i
przytuliłam. –Co Ty tu robisz?
-Przyjechałam. A co, miałam Cię tak zostawić? –
powiedziałam, nadal trzymając przyjaciółkę w ramionach.
-Dziękuję. Jesteś kochana. Ale skąd wiedziałaś?
-Jak z Tobą rozmawiałam, to wiedziałam, że coś jest
nie tak. Nie chciałaś powiedzieć, to zadzwoniłam do Erika.
-On Ci powiedział?
-No jak chciał się dowiedzieć, gdzie jesteś, to
musiał. – zaśmiałam się, a Monika zaraz za mną.
-A u niego już byłaś? – nie musiałam pytać, żeby
wiedzieć, że chodzi jej o Danny’ego.
-Nie. Z nim to ja sobie porozmawiam.
-Wiesz, jak tak o tym myślę, to dochodzę do wniosku,
że nie chciał nic złego… - spojrzałam na nią spode łba.
-Jakby chociaż przez chwilę pomyślał, to nie doszłoby
do takiej sytuacji. Nie musi aż tak pokazywać, że jest blondynem. – Monia się
zaśmiała. –A Ty się z Erikiem pogodziłaś? Bo z tego, co powiedział jak odebrał,
wywnioskowałam, że mu uciekłaś.
-Tak, nie umiem się na niego długo złościć. –
uśmiechnęłam się. –A Danny na pewno bardzo się ucieszy, jak Cię zobaczy.
-Ja na jego miejscu bym się nie cieszyła, bo to nie
będzie wizyta towarzyska. – mówiąc, wstałam z łóżka brunetki. –Wiesz może,
gdzie on może być? Nie mam zamiaru szukać go po całym mieście.
-Powinien być jeszcze u Erika.
-No to idę. – podwinęłam rękawy.
-Wiesz co? Ja chyba pójdę z Tobą. – rzekła i podniosła
się z łóżka.
-A po co Ty tam?
-W razie gdybyś go za bardzo biła. – zaśmiałam się.
Poszłyśmy. Im bliżej domu Erika byłyśmy, tym głośniej słyszałyśmy krzyki chłopaków.
Bez zastanowienia weszłam do środka (co się będę bawić w pukanie), a Monika
niechętnie za mną. Erik podszedł do Moniki i ją przytulił, a ja założyłam ręce
na klatce piersiowej i podeszłam do Dana. Zdziwił się na mój widok, a po chwili
chciał mnie przytulić. Cofnęłam się o krok.
-Kasia, co Ty tu robisz? – zapytał. –Co się stało? –
zdziwił się moim zachowaniem.
-Myślałam, że Ty mi powiesz, co mądrego wymyśliłeś. –
powiedziałam oschle, a on westchnął.
-Ty też będziesz na mnie krzyczeć o ten głupi tekst?
-O, dobrze, że chociaż potrafisz przyznać, że był
głupi. Tylko wiesz, głupi, to mało powiedziane!
-Ok, wiem! Był… Nie na miejscu. Ale…
-Słucham?! Według Ciebie on był po prostu nie na
miejscu?!
-Przeprosiłem!
-Kogo?! Bo na pewno nie Monikę!
-Przeproszę ją! – Dan podszedł do Moniki, ale nie
powiedział nic, tylko spojrzał na mnie.
-No na co czekasz? – westchnął i odwrócił głowę do
Moniki. Ja cały czas na nich patrzyłam i czekałam. Czułam się trochę jak kat,
ale trudno.
-Monia, przepraszam Cię. Wiem, że ten tekst był
paskudny i chamski, ale uwierz mi, nie chciałem Cię urazić, zranić czy obrazić.
To miał być żart, a wyszło… całkiem odwrotnie. Przepraszam. Wybaczysz mi? –
Monika spojrzała na mnie, jakby chciała zapytać, co ma zrobić. Czy to, co
powiedział wystarczy, czy ma się jeszcze pomęczyć. Wzruszyłam ramionami. W
końcu to nie mnie przeprasza, tylko ją.
-Żeby mi to było ostatni raz! – rzekła Monia i
pogroziła chłopakowi palcem.
-To znaczy, że mi wybaczasz?
-Twoje grzechy zostały odpuszczone. – zaśmiała się, a Danny
ją przytulił. Uśmiechnęłam się na ten widok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz