sobota, 14 kwietnia 2012

30.Propozycja


Tydzień później…
Siedziałam w swoim pokoju i czytałam książkę, gdy ktoś zapukał do drzwi. Wiedziałam, że to Danny, bo nikogo innego w domu nie było. Po cichym „proszę” wszedł i usiadł koło mnie.
-Dlaczego pukasz? Przecież to Twój dom. – rzekłam, nie odrywając wzroku od książki.
-Ale Twój pokój. – ułożył się wygodnie.
-Chwilowo.
-A może… - zaciął się. Spojrzałam na niego. Patrzył na mnie.
-Może co?
-Zamieszkaj ze mną. – rzekł po chwili ciszy.
-A co ja niby robię? Przecież z Tobą mieszkam. – zaśmiałam się, ale wiedziałam, o co mu chodzi.
-Na zawsze. – powaga w jego głosie i poważna mina były powalające.
-Żartujesz, tak?
-Nie, czemu? – usiadł tak, że był przede mną i patrzył na mnie. –Posłuchaj. Ten tydzień był i jest cudowny. Jest mi z Tobą cholernie dobrze i nie chcę tego zmieniać. – zatkało mnie. –Powiedz coś.
-Nie mogę.
-Nie chcesz, tak? – posmutniał.
-Nie, to nie o to chodzi. Po prostu…
-Co?
-Jak długo jesteśmy parą?
-Miesiąc i trzy dni, a co? – wow, jaka dokładność…
-No właśnie. Nie uważasz, że trochę za wcześnie na takie deklaracje?
-Przecież nie proponuję Ci ślubu, tylko żebyś ze mną zamieszkała! – podniósł lekko głos.
-To poważny krok, jesteś pewien, że tego chcesz?
-Nigdy niczego nie byłem bardziej pewny. – rzekł poważnie, patrząc mi w oczy. Zaczęłam się zastanawiać. –Dobra, powiedz po prostu, że nie chcesz i już. – chciał zejść z łóżka, ale w ostatnim momencie złapałam go za koszulkę i przyciągnęłam do siebie, po czym namiętnie pocałowałam. –To znaczyło tak? – spytał z iskierkami w oczach, odrywając się ode mnie. Nic nie powiedziałam, tylko się uśmiechnęłam i znów zaczęłam go całować.

Monika

Obudziłam się dość wcześnie. Oczywiście Erik jeszcze smacznie spał i chrapał, więc wyswobodziłam się z jego uścisku i poszłam do kuchni. Przez ten tydzień sporo się zmieniło. Na przykład to, że nie śpię w „swoim” pokoju, tylko Erika. Zaczęło się między nami układać. Kiedy kończyłam robić śniadanie, do kuchni wszedł zaspany Erik.
-Gdzie mi uciekłaś? – spytał, obejmując mnie w pasie.
-Nie uciekłam, poszłam robić śniadanie.
-Mmm, a co my tu mamy? – zapytał, zacierając ręce.
-Omlet biszkoptowy z dżemem truskawkowym.
-Brzmi pysznie.
-I tak smakuje. – postawiłam przed nim talerz.
-Dzisiaj będziesz musiała się trochę ponudzić, bo mamy z chłopakami trochę roboty w studio. Poradzisz sobie?
-Pewnie. Pójdę do Kasi, żeby nie siedziała sama. – powiedziałam, a w mojej głowie rodził się genialny plan…
-No to super. – cmoknął mnie w policzek, a ja się uśmiechnęłam. Po śniadaniu Erik się ubrał i wyszedł do studia. Ja, korzystając z „wolnej chaty”, wzięłam kąpiel, a potem poszłam do Kasi. Po drodze zaczepił mnie Gabriel.
- Czego chcesz ? - zapytałam oburzona.
- Powiedziałaś policji ? - mówiąc, złapał mnie za ramiona i lekko potrząsnął. Widać, że jest zdenerwowany.
- Może tak, może nie... Co Cie to !
- Monika proszę Cię, nie mów im tego ! Oni mogą mnie zabić, a potem mogą zabić i Ciebie.
- Dobra bajka. Wciskaj taki kit swoim koleszkom. - mówiąc, odepchnęłam go i zrobiłam parę kroków w tył.
- Zastanów się nad tym bardzo dobrze. - powiedział poważnie i odszedł.  Ruszyłam do Kasi. Zaczęłam się zastanawiać, czy Gabriel nie mówił serio. Może rzeczywiście grozi nam niebezpieczeństwo? Stop! Nie będę sobie tym zaprzątać głowy. Po paru minutach byłam pod domem Danny’ego. Zanim Kasia doczłapała się do drzwi, to trochę zeszło, ale co tam.
-Hej kaleko. – powiedziałam z uśmiechem na ustach.
-Dzięki za słowa otuchy. – brunetka wystawiła do mnie język i zamknęła za mną drzwi. Pomogłam jej dojść do kanapy i usiąść.
-Jak Ci się mieszka z Danny’m? – zapytałam.
-Bardzo dobrze. Jest po prostu kochany. A Tobie z Erikiem?
-Coraz lepiej. Nareszcie zaczęło się między nami układać. A  dzisiaj czeka go niespodzianka.
-Ooo, a jaka?
-Erik przeżyje najcudowniejszą noc w swoim życiu. – Kasia już chciała coś powiedzieć, ale wtedy do domu wszedł Danny, pytając:
-Jaka cudowna noc? – popatrzyłyśmy na siebie, a on nagle: -Ja też chcę cudowną noc. – teraz wybuchłyśmy niekontrolowanym śmiechem, a on patrzył na nas jak na wariatki. Chyba zaczął się domyślać, o co chodzi.
-Jak Kasi się polepszy, to kto wie. – powiedziałam śmiejąc się, przez co zostałam przez Kasię spiorunowana wzrokiem.
- Aha, spoko. - powiedział Daniel, szukając czegoś po kieszeniach i rozglądając się po pomieszczeniu.
- Czego szukasz ? - zapytała Kasia, a blondyn zaczął coś tłumaczyć pod nosem i pobiegł do gabinetu.
-Wybieram się do Galerii. Chcesz coś? – spytałam.
-Nie, dzięki. Jedyne, co bym chciała, to sprawna noga.
-Żeby Danny miał tą swoją cudowną noc? – wypowiedziałam to w złym momencie, bo jak na zawołanie z góry zszedł Dan. Kasia, gdyby mogła, to by mnie chyba udusiła. Daniel tylko westchnął i szepnął:
-Kobiety… - a potem podszedł do drzwi i chciał wyjść, ale brunetka  się odezwała:
-Wychodzisz?
-Tak, a co? – wtedy ona pokazała palcem swój policzek. Ten zamiast cmoknąć ją w policzek, to namiętnie pocałował ją w usta. Ale tak, jakby miał już nigdy jej nie zobaczyć i nie pocałować. Aż mi się gorąco zrobiło.
-Dobra napaleńcy, starczy. – zaczęłam ich od siebie „odklejać”, co łatwe nie było. W końcu chłopak wyszedł.
- Wariat. - zaśmiała się i spojrzała na mnie. - Coś się stało ?
Chciałam jej powiedzieć wszystko o Gabrielu, ale z drugiej strony bałam się cokolwiek powiedzieć. Próbowałam uniknąć jej wzroku, ale ona przez cały czas na mnie patrzyła. Teraz żałuję, że spotykałam się z Gabrielem i chcę o tym zapomnieć, ale z drugiej strony Kasia powinna wiedzieć, że to, że nie mamy swojego domu, to po części sprawka Gabriela. W końcu jednak się zdecydowałam.
- Chciałabym z Tobą pogadać. O Gabrielu. - spojrzałam na nią, a ona miała już pewną minę. Taką, jakby wiedziała, co chcę powiedzieć.
- Ja... Głupio mi teraz o tym mówić, ponieważ tak dobrze zaczęło się układać pomiędzy mną a Erikiem... Jaka ja byłam głupia... - zakryłam rękoma twarz.
- Ale o co chodzi ? - zapytała, zdziwiona moim zachowaniem.
- Gabriel i ja... - w tym momencie do domu wszedł ponownie Daniel. Kiedy mnie zobaczył, zdziwił się. Spojrzał  na Kasię, która sama za bardzo nie wiedziała, co powiedzieć, ani co zrobić. Ale raczej wiedziała, co ja próbowałam jej powiedzieć. Chociaż to byłby tylko przedsmak tego, co powiedziałabym potem.
-Ja tylko na chwilę. Telefonu zapomniałem. Już wam nie będę przeszkadzał. – powiedział Dan.
-A jedziesz może w stronę centrum? Zabrałabym się z Tobą. – rzekłam.
-Masz farta. Czekam w samochodzie. – puścił Kasi całusa w powietrze i wyszedł.
-Fajnie się gadało, ale teraz muszę się przygotować do dzisiejszej niespodzianki. – uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Pewnie seksowna bielizna i te sprawy, nie?
-Może, może… Nie martw się. Jutro przyjdę i opowiem Ci wszystko ze szczegółami.
-No ja myślę! – obie się zaśmiałyśmy.
W Galerii kupiłam, tak jak Kasia mówiła, seksowną, koronkową, czarną bieliznę, składającą się z gorsetu, stringów, baaardzo krótkiej spódniczki i pończoch podpinanych pod gorset. W drogerii kupiłam perfumy o pięknym, słodkim zapachu. Do tego świeczki zapachowe i kadzidełka, żeby ładnie pachniało i żeby wytworzył się dodatkowy nastrój. No i byłam gotowa. Wróciłam z tym wszystkim do domu Erika. Kiedy dotarłam, była już 17. Na dworze zaczynało się ściemniać. Zaczęłam przygotowania. Pierwsze, co zrobiłam, to ogarnęłam sypialnię. W końcu to tam będzie się wszystko działo, a nie powiem, żeby był tam porządek. Potem na szafkach porozstawiałam świeczki zapachowe, które miałam zamiar zapalić przed przyjazdem ukochanego. Na schodach też położyłam świeczki. Jeden schodek, jedna świeczka. Teraz czas na mnie – kąpiel. Z dużą ilością piany. Kiedy byłam w wannie, zadzwonił mój telefon. Dobrze, że wzięłam go ze sobą do łazienki. Erik. Odebrałam.
- Słucham ?
- Cześć Słonko. Jak się masz ?
- Dobrze, tylko smutno mi troszkę. - mówiąc, zaczęłam się bawić pianą, która była wokół mnie.
- Czemu ?
- Bo jestem sama, nie ma mnie kto przytulić, ani nic... - udałam smutną i pociągnęłam lekko nosem.
- Oj Skarbie ty mój... Postaram się wrócić do domu jak najszybciej. Wytrzymasz jakąś godzinkę ?
- Tyle to może jeszcze wytrzymam. Czekam niecierpliwie.
- Paa Kotek. - rozłączyłam się i odłożyłam telefon na półeczkę. Godzina akurat powinna mi wystarczyć na przygotowanie się.
2 godziny późnej....
Czekając na Erika już prawie zasypiałam. Świeczki paliły się już od godziny, a może nawet dłużej, a ja ubrana w seksowne ciuszki, leżałam na łóżku i wciąż czekałam. Żeby na dobre nie zasnąć, zeszłam na dół do kuchni. Nalewając soku do szklanki, usłyszałam jak samochód wjeżdża na podjazd. Warkot silnika umilkł, światła wyłączyły się. Zaraz po tym trzaśnięcie drzwiami i dźwięk zamykającego się samochodu. Odstawiłam szklankę i zakładając ręce, oparłam się o blat. Erik wszedł do domu, mówiąc:
- Monia, już jes... - lekko się zdziwił, gdy przekroczył próg.
Zostawił klucze, kurtkę i podążał za świeczkami na górę. Zaśmiałam się cicho i ruszyłam za nim. Lekko pchnął drzwi i wszedł do środka. Stanęłam w progu i czekałam, aż się odwróci. Gdy brunet rozejrzał się pokoju, zrobił parę kroków w tył i gdy tylko się odwrócił, prawie na mnie wpadł. Teraz biedaczek musiał zbierać szczękę z podłogi. Uśmiechnęłam się zadziornie i szłam w jego stronę, a on się cofał, nie odrywając ode mnie wzroku, przez co po chwili natknął się na łóżko. Podeszłam bardzo blisko niego i pchnęłam go na łóżko, a po chwili usiadłam mu na biodrach i odpinałam guziczek po guziczku jego koszulę. Erik nie wydusił z siebie ani jednego słowa. Widać, że dość konkretnie go zaskoczyłam. Nachyliłam się nad nim i przerzuciłam rozpuszczone włosy na lewą stronę, po czym oparłam czoło o jego. Uśmiechnęłam się i patrzyłam mu w oczy. Chłopak odwzajemnił uśmiech i pocałował mnie. Na początku było namiętnie, ale z każdą sekundą robiło się bardziej łapczywie, pożądliwie. Czułam, jakby Erik miał mnie zaraz pożreć. Wygląda na to, że trafiłam z niespodzianką. Chwilę później Erik wylądował na mnie. Wylądowałam w bardzo dobrym miejscu, ponieważ moja głowa była na poduszkach, a pod jedną z nich chowałam drugą niespodziankę. Brunet całował mnie po szyi i schodził niżej, a ja jednym mocnym ruchem sprawiłam, że wylądowałam na jego klatce piersiowej. Na szczęście jego prawa ręka była na poduszce za głową, więc szybko wyciągnęłam prezent spod poduszki i przypięłam go do jego ręki i do poręczy. Szkoda że nie widzicie teraz jego miny.
- Chcesz mnie wykorzystać, hmm ?
- Dokładnie. - mówiąc, przybliżyłam się do niego i zaśmiałam.
Erik dotknął dłonią mojego policzka i przybliżył się do mnie, po czym zatopiłam się w jego ustach. Po chwili zaczęłam schodzić coraz niżej i niżej. Powoli i precyzyjnie odpinałam pasek od jego spodni.
- Pospiesz się, bo zaraz oszaleję.
Spojrzałam na niego i gdy prawie miałam buchnąć śmiechem, powiedziałam:
- No to się troszkę zabawimy. - po czym zaczęłam go ponownie całować po szyi. Kiedy się podciągałam, żeby dosięgnąć jego szyi, moje kolano całkiem „przypadkiem” spotkało się z jego… ekhem… kroczem, przez co brunet na moment wstrzymał oddech, a potem zaczął oddychać dwa razy szybciej. Widać, że chłopak już nie może wytrzymać. Zaczął się szarpać i… uwolnił się z kajdanek skubany. Spojrzał na mnie pożądliwym wzrokiem, przez co cofnęłam się i wyprostowałam do pozycji siedzącej. Brunet zbliżył się do mnie, a mi zaczynało już brakować łóżka. Gdy chciałam zejść i stanąć na podłodze, Erik złapał mnie rękoma za biodra i przyciągnął do siebie. Niestety wylądowałam na plecach. Chłopak szybko złapał moją dłoń i zapiął mi na nadgarstku kajdanki. Spojrzałam na nie, i ponownie na niego.
- Ja się już nie bawię ! Odczep mnie ! - powiedziałam, próbując wyjąć dłoń, ale brunet zapiął je tak, że nawet moja szczupła dłoń przez nie nie mogła przejść.
- Teraz to ja się zabawię. - rzekł, całując mnie po szyi, po czym zszedł na dekolt. A robił to tak, że teraz ja zaczęłam wariować. Przestałam się szarpać. Poddawałam się tym delikatnym, ale namiętnym muśnięciom mojego rozpalonego ciała. Po chwili gorset zaczął mu przeszkadzać, więc zabrał się za rozwiązywanie go. Nie robił tego zbyt delikatnie jak ja, kiedy rozpinałam mu koszulę. Się chłopak napalił. Po chwili zaczął go trafiać szlag, bo tych sznureczków, węzełków trochę było i normalnie zerwał ze mnie gorset. Szczęka mi opadła. On tylko diabelsko się uśmiechnął i całował moje ciało. Przeszedł mnie dreszcz. Czułam, jak w brzuchu fruwa mi stado motyli, przez które czuję się tak cudownie. Erik jeździł dłońmi po mojej talii, przez co odczuwałam lekkie łaskotanie. Po chwili zabrał się za zdejmowanie swoich spodni. Szybko się ich pozbył. W końcu paska już nie ma. Następnym celem były moje pończochy. Rzucił je gdzieś w bok. Potem zdjął moje stringi. Zębami. Ściągał je powoli, patrząc przy tym na mnie. Cały czas był górą, no bo przecież ja byłam przykuta. Kiedy pozbył się też bokserek, zaczęliśmy się kochać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz